BAJKI DLA DZIECI

Bajki Dla Dzieci
I. Bajka o Krasnoludku i Małej Rybce… albo; Opowiadanie o Rajskich Ptakach
Bajka o Krasnoludku i Zajączku… albo; Opowiadanie o Rajskich Ptakach
II. Opowiadanie O Małej Dziewczynce
III. Muszę Odnaleźć Miejsce To
IV. Opowiadanie O Przyjęciu W Ogrodzie… albo … Traktat O Świata Stwarzaniu
V. We Świat Wyruszył… albo … Na Wody Wypłynął
I – Bajka o Krasnoludku i Małej Rybce… albo; Opowiadanie o Rajskich Ptakach…
Był sobie Krasnal co zamieszkiwał na skraju lasu
Miał tam mały domek z ogródkiem
Pewnego dnia wybrał się w podróż do tego lasu
Wziął ze sobą kromkę chleba i tak szedł
Doszedł w końcu do rzeki
Usiadł nad jej brzegiem odłamał kawałek chleba i rzucił w nurt wody
Po chwili Mała Rybka podpłynęła i wzięła ten kawałek chleba
Powiedziała mu;
Cały dzień nic nie jadłam nic nie mogłam znaleźć i jestem głodna ale dzięki tobie zaspokoiłam głód
Chcę cię za to nagrodzić
Powiedz mi jakieś życzenie a ja je spełnię
Krasnal ponieważ był Krasnalem skromnym zamyślił się pomyślał a i nie chcąc nadużywać dobroci Rybki powiedział;
Chcę abyś dała mi mały przytulny domek z ogrodem gdzie mógłbym zasadzić drzewa owocowe warzywa i kwiaty
Rybka machnęła ogonem i odpłynęła
Krasnal wrócił do domu
Jakież było jego zdziwienie kiedy dochodząc do swojej posiadłości ujrzał piękny domek a wokół niego rozciągła się połać ziemi uprawnej
Uradował się Rybka dotrzymała słowa pomyślał
Jutro wrócę i podziękuję jej za to tak to sobie przyrzekł
Tak też uczynił
Podobnie jak dnia poprzedniego wziął ze sobą kromkę chleba i poszedł nad rzekę
Podobnie rzucił w jej nurt kawałek chleba a Rybka podpłynęła i wzięła ten kawałek
Zapytała; Czego sobie życzysz tym razem
Rybko dziękuję ci że dotrzymałaś obietnicy i dałaś mi domek
Chciałbym abyś dała mi dziewczynkę z którą mógłbym tam zamieszkać a ona za czas jakiś aby była/byłaby moją żoną
Podobnie Rybka machnęła ogonem i już jej nie było
Krasnal wrócił do domu
Zbliżając się do swojego domostwa ujrzał przed drzwiami domku piękną dziewczynkę
Ubrana była w błękitną suknię a na głowie założony wianek z kwiatów
Krasnal podszedł do niej i zapytał kim jest
Odpowiedziała; Jestem tą o którą prosiłeś Rybkę
Chcę być z tobą
Będę ci we wszystkim pomocna
Będę ci służyć pomocą uprawiając ziemię
Pracować w ogrodzie
Przycinać latorośle w naszej winnicy
A następnie za czas jakiś chcę zostać twoją żoną
Krasnal uradował się na tę wieść i zaprosił ją do domu
Następnego dnia Krasnal ponownie zapragnął pójść nad rzekę i podziękować Rybce za ten dar
Tak też uczynił
Wziął ze sobą kawałek chleba i podszedł
Podobnie rzucił kawałek chleba do wody a Rybka jak dnia poprzedniego podpłynęła i wzięła ten kawałek
O co tym razem prosisz Krasnalu?
Widzę że jesteś bardzo uczynny
Mogę spełnić twoją kolejną prośbę powiedz co tym?
Krasnal ponieważ był Krasnalem skromnym z natury nie był też i zachłanny ani tym bardziej zaborczy tak do Rybki przemówił;
Mam do ciebie kolejną prośbę
Jest to jednak prośba ostatnia i już o nic więcej nie będę ciebie prosił
I nie mam na myśli abyś nie mogła spełnić kolejnej mojej prośby ale więcej ponad spełnienia trzech próśb nie potrzebuję
Ani tym bardziej nie oczekuję
Otóż chciałbym prosić ciebie o pewien przywilej
Proszę podaruj mi kilka kur co znosiłyby jaja
Chciałbym te jaja sprzedawać a tym samym uzyskać pieniądze na utrzymanie moje i mojej przyszłej małżonki
I jest to ostatnia prośba z jaką do ciebie się zwracam
Trzy prośby tak i tyle wystarczy
Rybka podobnie jak za pierwszym i drugim razem machnęła ogonem i odpłynęła
Krasnal wrócił do domu i ujrzał wokół domu kilkanaście pięknych kolorowych ptaków
Policzył je
Ogółem było ich dwanaście
Uradował się i pomyślał
Jakież dorodne jaja muszą znosić takie piękne ptaki
Będę je sprzedawał okolicznym mieszkańcom tym samym będę miał/mógł zgromadzić fundusze na utrzymanie siebie i mojej małżonki
Tak pomyślał
Tak stał przyglądając się darom co otrzymał od Rybki
Spoglądał na dom na ogromną połać pola co rozciągała się przed tym domem i na dziewczynkę co przechadzała się po tym polu
Pomyślał będę uprawiał na tej ziemi warzywa zasadzę drzewa aby wydawały owoce i posadzę kwiaty
Będzie miło i przytulnie
Będę sobie tu mieszkał ze swoją żoną
Ale oto Krasnal ujrzał w niedalekim oddalaniu od swojego domu pewną postać
Był to ktoś ubrany cały na czarno
Czarny długi aż do ziemi sięgający płaszcz i kapelusz
Już z samego wyglądu wydawał się być kimś złym i groźnym wręcz niegodziwcem/niegodziwym
Takim też jak okazało się był
Przemówił temi słowy
Skąd to wszystko ten dom połacie pola ta piękna dziewczyna i te kolorowe ptaki?
Krasnal zgodnie z prawdą opowiedział całą historię o Małej Rybce
Ten ktoś zagniewał się wpadł nieomal w furię
Jeden z tych darów zabieram
Nie możesz mieć albo domu z ogrodem dziewczęcia albo tych ptaków
Wybieraj co chcesz mi oddać
Jeśli tak nie uczynisz zabiorę ci to sam
Krasnal nie przystał na groźby tego kogoś i nakazał mu odejść i opuścić to miejsce
Ten/On jednak był nieustępliwy
Stał oparty o płot co ogradzał domek
Po chwili odparł;
Ponieważ nie chcesz mi dać dobrowolnie zatem zabieram ci to siłą
Zabieram ci połowę tych ptaków
Jak przyrzekł tak też uczynił
A kiedy ten ktoś odszedł Krasnal spostrzegł że pozostało tylko kilka ptaków
Policzył je
Było ich zaledwie sześć
Gdzie podziały się pozostałe?
Ten ktoś przepędził je stamtąd zabrał mi je a przede wszystkim jaki spotka je los od tego kogoś tak pomyślał
Zrobiło mu się smutno i przykro
No cóż będę sprawował pieczę nad tą gromadką ptaków westchnął
Zapewne ciekawi was co wydarzyło się w następstwie tych zdarzeń?
Otóż już opowiadam
Tych sześć ptaków pięć kurek zatem nioski i jeden kogut dawały dnia każdego pięć jajek
Rozeszła się wieść o Krasnalu iż Mała Rabka podarowała mu jako dziękczynienie za Dar Chleba i to że nie pozostawił jej głodnej Trzy Dary i okoliczni mieszkańcy zaczęli go odwiedzać
Każdy chciał to zatem te Trzy Dary zobaczyć a i doświadczyć widoku tego
Podziwiano ogród sam dom jak również i jak okazało się najpiękniejszą dziewczynkę w okolicy
To ta jemu Krasnalowi przez Małą Rybkę dana za/jako przyszłą żonę
Zapytywali też o jajka od tych jak nazywano Rajskich Ptaków
Krasnal początkowo zamierzał sprzedawać je ale myśl naszła aby pierwsze jajko komuś podarować
Tak też uczynił albo tak też stało się
Podarował je pewnemu mężczyźnie
On przyszedł następnego dnia i powiedział
Krasnalu ugotowałem to jajko i dałem mojej córeczce
Ona nie słyszy
Chcę ci powiedzieć że kiedy zjadła to jajeczko odzyskała słuch
Teraz słyszy i wszystko jest już dobrze
Rozmawiamy ze sobą i jesteśmy szczęśliwi
Dziękujemy ci za to
Ja mam bardzo obszerny sad posadzonych jest tam wiele drzew owocowych roku każdego wydają owoce w obfitości i to różnorakiego rodzaju
Od grusz poprzez śliwy wiśnie i jabłonie
Jest tego urodzaj w obfitości i ponad miarę
Jak tylko chcesz zechcesz przyjdź do mnie i weź sobie ile ci potrzeba
To mój dar i dziękczynienie za to że moja córeczka odzyskała słuch
Po chwili przyszedł ktoś inny
Była to kobieta i też poprosiła o jajko
Krasnal pomyślał jeżeli pierwsze jajko miało właściwości uzdrawiające i sprowadziło tak wiele dobra to być może będzie podobnie z kolejnym i w następstwie tego tej kobiecie też jajko podarował
Ona cała uradowana następnego dnia przychodzi i wyznaje
Krasnalu ja mam niewidomego syna
Dałam mu to jajko wczorajszego ranka przedtem umiejętnie je przygotowawszy a on po zjedzeniu tego jajka odzyskał wzrok
Zaczął mi opisywać co widzi i poprosił abym nazywała po imieniu co to jest i mianem jakim nazwane
Drzewa krzewy ptaki i niebo
Opowiadam mu teraz o całym świecie
On sam rozpoznaje już nazwy i kolory
Dziękuję ci za uzdrowienie mojego synka
Ja mam obszerny sad a tam uprawiam wszelkiego rodzaju krzewy i warzywa
Jest agrest porzeczka i warzywa wszelkiego rodzaju
Pomidory ogórki pietruszka kapusta i sałata
Selery i marchewka ponad to
Jeżeli potrzebujesz czegoś przyjdź a ja ci to dam
To moje dziękczynienie za uzdrowienie mojego syna że przywróciłeś mu wzrok
Zadziwiło to Krasnala pomyślał skąd i jakim sposobem taka moc w tych jajkach co wydają Rajskie Ptaki
Nie dokończył swoich rozważań a tu przychodzi znowu ktoś inny i powiada aby dać mu jajko i że chce je kupić
Krasnal jednak i jemu podarował tym razem dwa jajka
Dnia następnego powrócił ten ktoś ze swoją żoną i powiada
Krasnalu podarowałeś mi wczoraj dwa jajka
Ja je przygotowałem dla rodziców mojej żony którzy są z nami i są schorowani a my opiekujemy się nimi
Otóż powrócili do zdrowia i są bardzo szczęśliwi
Znowu cieszą się pełnią życia
Chcą nawet iść z nami dzisiaj do pracy w Winnicy co ją uprawiamy
Chcielibyśmy ci za to złożyć dziękczynienie
Otóż uprawiam Winnicę jeśli zechcesz na zaślubiny z oblubienicą twoją wybornego wina ja ci je dostarczę
To będzie moje dziękczynienie za przywrócenie do zdrowia rodziców mojej żony
Jesteśmy ci za to wdzięczni i składamy dziękczynienie
Pamiętaj o nas a my będziemy pamiętać o tobie
Pamiętaj o nas w dniu waszych zaślubin
I tak oto upłynęło kilka kolejnych dni
Każdy z okolicznych mieszkańców przychodził codziennie do Krasnala a on obdarował tego kogoś darem jednego jajka co dawały Rajskie Ptaki
Każdy z nich doznawał pewnego dobra
A to odzyskał wzrok słuch wyzdrowiał pole mu obrodziło deszcz w obfitości spadł na pola uprawne
Pszczoły w obfitości dawały miód
Wokoło w całej okolicy doznawano przeogromnego błogosławieństwa
A to wszystko z powodu jajka co Krasnal podarował temu co o nie prosił/poprosił
Takie oto błogosławieństwo sprowadzało na Ziemię to jedno jajko co dnia każdego Krasnal kogoś nim obdarował/komuś je ofiarował
Jak myślisz jaki z tego morał?
Czy to samo jajko ot tak samo od siebie sprowadzało owe Dobro i Błogosławieństwo czy też kryje się za tym i co innego jakaś głębsza myśl treść a i sens
Znaczenie?
Pomyśl o tym
Otóż pomnij na to iż początkiem owego opowiadania jest to iż Krasnal wybrał się do lasu wziąwszy ze sobą kawałek chleba
Nie zatrzymał go jednak dla siebie samego ale podzielił się tą kromką chleba z Rybką co jak okazało się była głodna bo nie mogła nic tego dnia znaleźć do jedzenia
Krasnal nie zatrzymał całej porcji chleba dla siebie ale podzielił się z kimś kto jak okazało się był w potrzebie
Ten ktoś w zamian obdarzył go darem co sprowadziło na całą okolicę wiele dobra
Teraz widzisz jak mały gest Dobroci może sprowadzić tak Wielkie Błogosławieństwo/Wiele Błogosławieństwa
Krasnal zamieszkiwał w pięknym domku z ogrodem pojął za żonę najpiękniejszą dziewczynę w okolicy a i wszystkiego innego miał pod dostatkiem
Cokolwiek chciał i czego zapragnął mógł pójść/udać się do okolicznych mieszkańców a oni chętnie dawali mu to/udzielili mu tego
Użyczyli
W krainie tej panowała zgoda i życzliwość
Jeden drugiemu był pomocą nikt nikomu niczego nie zazdrościł żyli w zgodzie i harmonii
Nie myśl jednak że Krasnal pozostał bezczynny
Co to to nie
Jak już opisywałem pozyskał też ogromną połać ziemi
Uprawiał tam zboże
Wszak musiał mieć pokarm dla tych ptaków
A były to jak nazwali okoliczni mieszkańcy Rajskie Ptaki
Paszy dla ptaków nikt z okolicznych mieszkańców nie wyrabiał
Tylko on takim
Zauważ co opowiadasz tę bajkę swojemu dziecku jak jeden Gest Dobroci sprowadził tak wiele Dobra i stał się zaczynem Błogosławieństwa
I ty takim bądź jak Krasnal
Posłowie;
Jak myślisz kim ten co nazwany Małą Rybką i ten ktoś co cały na czarno odziany ten Zły i Niegodziwiec i co zabrał Krasnalowi połowę danych mu ptaków?
Mała Rybka to oczywiście Pan Bóg co obdarza nas w Obfitości
Ten Zły i na Czarno odziany to ten co Bogu sprzeciwia się i sprawca wszelkiego Zła
To Szatan przeciwnik Boga
Nie poddaj się jego zakusom
Zauważ pomimo upadłej natury Szatan nie był w stanie zniszczyć całego dobra co Bóg sprowadził na Krasnala i tę okolicę
Pozbawił go jedynie połowy podarowanych mu Ptaków
A w jakie dobro obfitowałaby okolica gdyby Krasnal mógł hodować dwanaście podarowanych mu ptaków
To były Rajskie Ptaki 2025-01-17
To samo opowiadanie w innej wersji…
II – Bajka o Krasnoludku i Zajączku… albo; Opowiadanie o Rajskich Ptakach…
Był sobie Krasnal który/co zamieszkiwał na skraju lasu
Miał tam mały domek z ogródkiem
Pewnego dnia wybrał się w podróż do tego lasu
Wziął ze sobą jedną marchewkę i tak sobie szedł
Doszedł w końcu do małej polany
Usiadł z zamysłem wypocząć i zasnął nieomal
Po chwili wyszedł z lasu mały Zajączek
Widać było że był zmarznięty i zmartwiony
Krasnoludek skinął aby podszedł do niego
Tak też stało się Zajączek podszedł do Krasnala
Ten dał mu całą pozostałość marchewki
Zajączek wziął tę marchewkę i odwrócił się z zamysłem odejścia
Na pożegnanie powiedział mu jeno że jest głodny bo dzisiaj nic nie jadł i że nie mógł znaleźć ani główki kapusty ani tym bardziej marchewki ale dzięki tobie zaspokoiłem głód
Chcę cię za to nagrodzić
Powiedz mi jakieś życzenie a ja je spełnię
Krasnal ponieważ był Krasnalem skromnym zamyślił się pomyślał a i nie chcąc nadużywać dobroci Zajączka powiedział;
Chcę abyś dał mi mały przytulny domek z ogrodem gdzie mógłbym zasadzić drzewa owocowe warzywa i kwiaty
Zajączek odwrócił się machnął ogonem i odszedł
Krasnal wrócił do domu
Jakież było jego zdziwienie kiedy dochodząc już do swojej posiadłości ujrzał piękny domek a wokół niego rozciągła się połać ziemi uprawnej
Uradował się Zajączek dotrzymał słowa pomyślał
Jutro wrócę i podziękuję mu za to tak to sobie przyrzekł
Tak też uczynił
Podobnie jak dnia poprzedniego wziął ze sobą marchewkę i poszedł do lasu
Zatrzymał się na tej samej polanie
Podobnie z lasu po chwili wyszedł ten sam Zajączek
Krasnal wyciągnął rękę i podał mu całą tę marchew
Nic przedtem z niej nie uszczknął
Domniemywał Zajączek podobnie jak dnia poprzedniego będzie głodny
Dziwiło go to nieco
Była piękna pogoda świeciło słońce i nic nie wskazywało na to aby takim mógł być
Być może jest chory muszę mu pomóc pomyślał
Zajączek wziął marchew i zapytał
Czego sobie życzysz tym razem?
Zajączku dziękuję ci że dotrzymałeś obietnicy i dałeś mi domek
Chciałbym abyś dał mi dziewczynkę z którą mógłbym tam zamieszkać a ona za czas jakiś aby była/byłaby moją żoną
Podobnie Zajączek machnął ogonem i już go nie było
Krasnal wrócił do domu
Zbliżając się do swojego domostwa ujrzał przed drzwiami domku piękną dziewczynkę
Ubrana była w błękitną suknię a na głowie założony wianek z kwiatów
Krasnal podszedł do niej i zapytał kim jest
Odpowiedziała; Jestem tą o którą prosiłeś Zajączka
Chcę być z tobą
Będę ci we wszystkim pomocna
Będę ci służyć pomocą uprawiając ziemię
Pracować w ogrodzie
Przycinać latorośle w naszej winnicy
A następnie za czas jakiś chcę zostać twoją żoną
Krasnal uradował się na tę wiadomość i zaprosił ją do domu
Następnego dnia Krasnal ponownie zapragnął pójść do lasu i podziękować Zajączkowi za ten dar
Tak też uczynił
Wziął ze sobą tym razem pęczek marchewki i podszedł
Podobnie podał ją Zajączkowi a ten już tam na niego czekał i wziął od niego ten pęczek marchwi
O co tym razem prosisz Krasnalu?
Widzę że jesteś bardzo uczynny
Mogę spełnić twoją kolejną prośbę powiedz co tym?
Krasnal ponieważ był Krasnalem skromnym z natury nie był też i zachłanny ani tym bardziej zaborczy tak do Zajączka przemówił
Mam do ciebie kolejną prośbę
Jest to jednak prośba ostatnia i już o nic więcej nie będę ciebie prosił
I nie mam na myśli abyś nie mógł spełnić kolejnej mojej prośby ale więcej ponad spełnienia trzech próśb nie potrzebuję
Otóż chciałbym prosić ciebie o pewien przywilej
Proszę podaruj mi kilka kur co znosiłyby jaja
Chciałbym te jaja sprzedawać a tym samym uzyskać pieniądze na utrzymanie moje i mojej przyszłej małżonki
I jest to ostatnia prośba z jaką do ciebie się zwracam
Trzy prośby tak i tyle wystarczy
Zajączek podobnie jak za pierwszym i drugim razem machnął ogonem odwrócił się i odszedł
Krasnal wrócił do domu i ujrzał wokół domu kilkanaście pięknych kolorowych ptaków
Policzył je
Ogółem było ich dwanaście
Uradował się i pomyślał
Jakież dorodne jaja muszą znosić takie Piękne Ptaki
Będę je sprzedawał okolicznym mieszkańcom tym samym będę miał/mógł zgromadzić fundusze na utrzymanie siebie i mojej małżonki
Tak pomyślał
Tak stał przyglądając się darom co otrzymał od Zajączka
Spoglądał na dom na ogromną połać pola co rozciągała się przed tym domem i na dziewczynkę co przechadzała się po tym polu
Pomyślał będę uprawiał na tej ziemi warzywa zasadzę drzewa aby wydawały owoce i posadzę kwiaty
Będzie miło i przytulnie
Będę sobie tu mieszkał ze swoją żoną
Ale oto Krasnal ujrzał w niedalekim oddalaniu od swojego domu pewną postać
Był to ktoś ubrany cały na czarno
Czarny długi aż do ziemi płaszcz i kapelusz
Już z samego wyglądu wydawał się być kimś złym i groźnym wręcz niegodziwcem/niegodziwym
Takim też jak okazało się był
Przemówił temi słowy
Skąd to wszystko ten dom połacie pola ta dziewczyna i te kolorowe ptaki
Krasnal zgodnie z prawdą opowiedział całą historię o Zajączku
Ten ktoś zagniewał się wpadł nieomal w furię
Jeden z tych darów zabieram
Nie możesz mieć albo domu z ogrodem dziewczęcia albo tych ptaków
Wybieraj co chcesz mi oddać
Jeśli tak nie uczynisz zabiorę ci to
Krasnal nie przystał na groźby tego kogoś i nakazał mu odejść i opuścić to miejsce
Ten/On jednak był nieustępliwy
Stał oparty o płot co ogradzał domek
Po chwili odparł
Ponieważ nie chcesz mi dać dobrowolnie zatem zabieram ci to siłą
Zabieram ci połowę tych ptaków
Jak przyrzekł tak też uczynił
A kiedy ten ktoś odszedł Krasnal spostrzegł że pozostało tylko kilka ptaków
Policzył je
Było ich zaledwie sześć
Gdzie podziały się pozostałe?
Ten ktoś przepędził je stamtąd zabrał mi je a przede wszystkim jaki spotka je los od tego kogoś tak pomyślał
Zrobiło mu się smutno i przykro
No cóż będę sprawował pieczę nad tą gromadką ptaków westchnął
Zapewne ciekawi was co wydarzyło się w następstwie tych zdarzeń?
Otóż już opowiadam
Tych sześć ptaków pięć kurek zatem nioski i jeden kogut dawały dnia każdego pięć jajek
Rozeszła się wieść o Krasnalu iż Zajączek podarował mu jako dziękczynienie za Marchew i to że nie pozostawi go głodnym Trzy Dary i okoliczni mieszkańcy zaczęli go odwiedzać
Każdy chciał to zatem te Trzy Dary zobaczyć a i doświadczyć widoku tego
Podziwiano ogród sam dom jak również i jak okazało się najpiękniejszą dziewczynkę w okolicy
To ta jemu Krasnalowi przez Zajączka dana za/jako przyszłą żonę
Zapytywali też o jajka od tych jak nazywano Rajskich Ptaków
Krasnal początkowo zamierzał sprzedawać je ale myśl naszła aby pierwsze jajko komuś podarować
Tak też uczynił albo tak też stało się
Podarował je pewnemu mężczyźnie
On przyszedł następnego dnia i powiedział
Krasnalu ugotowałem to jajko i dałem mojej córeczce
Ona nie słyszy
Chcę ci powiedzieć że kiedy zjadła to jajeczko odzyskała słuch
Teraz słyszy i wszystko jest dobrze
Rozmawiamy ze sobą i jesteśmy szczęśliwi
Dziękujemy ci za to
Ja mam bardzo obszerny sad posadzonych jest tam wiele drzew owocowych roku każdego wydają owoce w obfitości i to różnorakiego rodzaju
Od grusz poprzez śliwy wiśnie i jabłonie
Jest tego urodzaj w obfitości i ponad miarę
Jak tylko chcesz zechcesz przyjdź do mnie i weź sobie ile ci potrzeba/ile potrzebujesz
To mój dar i dziękczynienie za to że moja córeczka odzyskała słuch
Po chwili przyszedł ktoś inny
Była to kobieta i też poprosiła o jajko
Krasnal pomyślał jeżeli pierwsze jajko miało właściwości uzdrawiające i sprowadziło tak wiele dobra to być może będzie podobnie z kolejnym i w następstwie tego tej kobiecie też jajko podarował
Ona cała uradowana następnego dnia przychodzi i wyznaje
Krasnalu ja mam niewidomego syna
Dałam mu to jajko wczorajszego ranka przedtem umiejętnie je przygotowawszy a on po zjedzeniu odzyskał wzrok
Zaczął mi opisywać co widzi i poprosił abym nazywała po imieniu co to jest i mianem jakim nazwane
Drzewa krzewy ptaki i niebo
Opowiadam mu teraz o całym świecie
On sam rozpoznaje już nazwy i kolory
Dziękuję ci za uzdrowienie mojego synka
Ja mam ogromny sad w którym uprawiam wszelkiego rodzaju krzewy i warzywa
Jest agrest porzeczka i warzywa wszelkiego rodzaju
Pomidory ogórki pietruszka kapusta i sałata
Selery i marchewka ponad to
Jeżeli potrzebujesz czegoś przyjdź a ja ci to dam
To moje dziękczynienie za uzdrowienie mojego syna przywróciłeś mu wzrok
Zadziwiło to Krasnala pomyślał skąd i jakim sposobem taka moc w tych jajkach co wydają Rajskie Ptaki
Nie dokończył swoich rozważań a tu przychodzi znowu ktoś inny i powiada aby dać mu jajko i że chce je kupić
Krasnal jednak i jemu podarował tym razem dwa jajka
Dnia następnego powrócił ten ktoś ze swoją żoną i powiada
Krasnalu podarowałeś mi wczoraj dwa jajka
Ja je przygotowałem dla rodziców mojej żony którzy są z nami i są schorowani a my opiekujemy się nimi
Otóż powrócili do zdrowia i są bardzo szczęśliwi
Znowu cieszą się pełnią życia
Chcą nawet iść z nami dzisiaj do pracy w Winnicy którą/co ją uprawiamy
Chcielibyśmy ci za to złożyć dziękczynienie
Otóż uprawiam Winnicę jeśli zechcesz na zaślubiny z oblubienicą twoją wybornego wina ja ci je dostarczę
To będzie moje dziękczynienie za przywrócenie do zdrowia rodziców mojej żony
Jesteśmy ci za to wdzięczni i składamy dziękczynienie
Pamiętaj o nas a my będziemy pamiętać o tobie
Pamiętaj o nas w dniu waszych zaślubin
I tak oto upłynęło kilka owych dni
Każdy z okolicznych mieszkańców przychodził codziennie do Krasnala a on obdarował tego kogoś darem jednego jajka co dawały te Rajskie Ptaki
Każdy z nich doznawał pewnego dobra
A to odzyskał wzrok słuch wyzdrowiał pole mu obrodziło deszcz w obfitości spadł na pola uprawne
Pszczoły w obfitości dawały miód
Wokoło w całej okolicy doznawano przeogromnego błogosławieństwa
A to wszystko z powodu jajka co Krasnal podarował temu co o nie prosił/poprosił
Takie oto błogosławieństwo sprowadzało na ziemię to jedno jajko co dnia każdego Krasnal kogoś nim obdarował
Jak myślisz jaki z tego morał?
Czy to samo jajko ot tak samo od siebie sprowadzało owe dobro i błogosławieństwo czy też kryje się za tym i co innego jakaś głębsza myśl treść a i sens
Znaczenie?
Pomyśl o tym
Otóż pomnij na to iż początkiem owego opowiadania jest to iż Krasnal wybrał się do lasu wziąwszy ze sobą kawałek marchewki
Nie zjadał jednak jej sam ale podzielił się nią z Zajączkiem co jak okazało się był głodny bo nie mógł nic tego dnia znaleźć do jedzenia
Krasnal nie zatrzymał całej porcji marchwi dla siebie ale podzielił się z kimś kto jak okazało się był w potrzebie
Ten ktoś w zamian obdarzył go darami co sprowadziły na całą okolicę wiele dobra
Teraz widzisz jak mały gest Dobroci może sprowadzić tak Wielkie Błogosławieństwo/Wiele Błogosławieństwa
Krasnal zamieszkiwał w pięknym domku z ogrodem pojął za żonę najpiękniejszą dziewczynę w okolicy a i wszystkiego innego miał pod dostatkiem
Cokolwiek chciał i czego zapragnął mógł pójść/udać się do okolicznych mieszkańców a oni chętnie dawali mu to/udzielili mu tego
Użyczyli
W krainie tej panowała zgoda i życzliwość
Jeden drugiemu był pomocą nikt nikomu niczego nie zazdrościł żyli w zgodzie i harmonii
Nie myśl jednak że Krasnal pozostał bezczynny
Co to to nie
Jak już opisywałem uzyskał też ogromną połać ziemi
Uprawiał tam zboże
Wszak musiał mieć pokarm dla tych ptaków
A były to jak nazwali okoliczni mieszkańcy Rajskie Ptaki
Paszy dla ptaków nikt z okolicznych mieszkańców nie wyrabiał
Tylko on takim
Zauważ co opowiadasz tę bajkę swojemu dziecku jak jeden Gest Dobroci sprowadził tak wiele Błogosławieństwa
I ty takim bądź jak Krasnal
Posłowie;
Jak myślisz kim ten co nazwany Zajączkiem i ten ktoś co cały na czarno odziany ten Zły i Niegodziwiec i co zabrał Krasnalowi połowę danych mu ptaków?
Zajączek to oczywiście Pan Bóg co obdarza nas w obfitości
Ten zły i na czarno odziany to ten co Bogu sprzeciwia się i sprawca wszelkiego Zła
To Szatan przeciwnik Boga
Nie poddaj się jego zakusom
Zauważ pomimo upadłej natury Szatan nie był w stanie zniszczyć całego dobra co Bóg sprowadził na Krasnala i tę okolicę
Pozbawił go jedynie połowy podarowanych mu Ptaków
A w jakie dobro obfitowałaby okolica gdyby Krasnal mógł hodować dwanaście podarowanych mu ptaków
To były Rajskie Ptaki 2025-01-17
II – Opowiadanie O Małej Dziewczynce
Raz Zdarzyło Się Bóg Sam Zszedł Z Tronu
W Jakich Okolicznościach Miejsce Miało To
Zaszło Zapytasz
Wydarzyło Się?
Mała Dziewczynka Pomyliła Bramę Do Nieba
Domniemywasz Ze; Wrota Do Piekła
Otóż Nie; Do Cukierni 2025-06-30
III – Muszę Odnaleźć Miejsce To
Wsiadłem do łodzi nikt jednak nie odpływał nią
Nie była uszkodzona gotowa do połowu podróży
Zaczekałem jeszcze chwilę nikt nie pojawił się nie przechodził nawet obok
Postanowiłem postawić żagle i odpłynąć sam i samodzielnie w morze udać się
Nad jezioro
Domniemywałem woda taką
A dokąd sięga nawet o tym nie pomyślałem
Odbiłem od brzegu łódź odpychając nogą i pośpiesznie wskoczyłem na pokład
I jakby okoliczności sprzyjające nagle naszły
Wiatr powiał w żagle i poniósł łódź na coraz dalszą odległość od brzegu
Tak to znalazłem się nieomal na środku wody tej jeziora domniemywałem
Pomyślałem jeno dokąd dopłynę
Gdzie a i na wody jakowe zaprowadzą mnie wody te
I obym nie zawiódł nie rozmyślił się to też w kontynuowaniu tej podróży
Nie miałem wszak wyposażenia ani też i doświadczenia w żeglowaniu
Posiadłem sztukę ach umiejętność pływania i to wszystko
Ale znajomość nieba układ gwiazd było mi to obce
Jakżeż zatem mógłbym żeglować posuwając się po wodach
Na wspomnienia przywołałem jeno słowa ojca mego kiedym dzieciem
Wszystkiego można się nauczyć
Zatem podróżowania po wodach też pomyślałem
Podołasz temu
Nie powiedział; Uwierz w siebie nie daj za wygraną
Czegoś takiego słów takowych nie usłyszałem
Ojciec mój wiedział jakim jestem
Było to u początku dnia kiedy rejs ten w czas ten rozpoczynałem
Zamysłem moim oddalić się nieco od brzegu i to wszystko
I nic ponad to
Początkowo
Nie myślałem nawet aby dopłynąć na drugi brzeg
Póki co mógłbym wszak przejść naokoło
I takim sposobem dotrzeć na drugi brzeg
Po drugiej stronie jak domniemywałem jeziora
A wszystko jakby temu sprzyjało
Wody i wiatr były mi pomocne
Wody coraz to bardziej stawały się rozległe
A fale coraz mocnej uderzały o burtę mojego jachtu
Tak jachtu
Ale jakim to sposobem moja łódź co taką ją postrzegałem
Stała się dorodnym jachtem
Po czasie pewnym odczułem głód i pragnienie
Małże wyławiałem nabierałem w obszerne kubły wody deszczowej
Było tego co nie miara a i w obfitości
Mogłem też i zażywać kąpieli morskiej fale niczym w tym w przeszkodzie
Taką moja podróż
Wody stawały się coraz bardziej obszerne
A ja w niczem strachem ani też i obawą ogarniony
Wręcz przeciwnie
W miarę postępu żeglowania osiągałem coraz większą pewność siebie
Nauczyłem się też i sztuki nawigacji
Jakim sposobem mi to przyszło zastanawiało mnie to
A kiedym dotarł na drugi brzeg
Wtedy to ujrzałem oczekujących na mnie tam mieszkańców tej ziemi
Takie też i odniosłem wrażenie; oczekujących
I jakby wiedzieli ja albo ktoś mi im podobny dotrze tam
Byli to ludzie o innym kolorze skóry i w innym odzieniu
Wyszedłem na ląd a oni przywitali mnie serdecznie i z całym uznaniem
To gdzie jestem nie miało dla mnie znaczenia
Dla nich podobnie skąd przybywam
Pozostałem tam przez czas pewien
Nie zdołałem jeno określić czasu trwania tego rejsu
Zatem i podróżowania
Nie to jakobym stracił tego rachubę
To nie wchodziło w grę i nie to mam na myśli
Podróżując nie zwracałem uwagi mijający czas
Coś tak sprawiało tylko co?
A ja sam wydawało mi się zmieniłem się nieco w samej posturze
Dłonie silniejsze podobnie nogi cały korpus mojego ciała
Tak to prawda przyznaję żeglowania wymagało ogromnego wysiłku
Niekiedy i ponad miarę
Podołałem temu
Muszle co wyławiałem posłużyły mi do obcinania włosów
Wtedy to przeszło mi na myśl
Aby policzyć czas jaki upłynął od chwili wypłynięcia
Do chwili dotarcia do tego lądu
Coś takiego jak poczucie czasu
To ziemskie przez czas cały żeglowania nie towarzyszyło mi
Czasu jakbym nie odczuwał?
Chyba tak podobnie jest w Niebie byłem tam i stanu owego zaznawałem
Nie ma tam ponad to poczucia grzechu
Czegoś takiego ani nie znajdywałem ani też nie odczuwałem
Doszedłem do wniosku iż włosy obcinałem chyba po dziesięciokroć
Używałem do tego muszli co tam małże tam znajdowałem
Obcinałem je
Ale dopiero wtedy i w czas ten kiedy sięgały już bioder
Doszedłem do wniosku iż aby stan taki osiągnąć
Musiałoby upłynąć około lat trzech czasu tego ziemskiego
Zatem żeglowałem po wodach jezior mórz i oceanów
Przez lat około trzydziestu
W podroż tę morską wyruszałem mając lat dwadzieścia trzy
Nie zawijałem też i przez czas ten do żadnego z portów
Choćby i z tego powodu nie napotkałem takowego
Po czasie pewnym doświadczyłem wody te nie były żadną miarą w smaku słone
Fal mórz i oceanów były łagodne niosły mój jacht
A po czasie pewnym jakoby i on sam jacht przemieniony w obszerną fregatę
Woda nadawała się do picia korzystałem zatem z niej a i w obfitości
Czas ku temu upłynął dwukrotnego obcinania moich włosów
Zatem lat sześć
A przez czas ten pozostawałem w nieświadomości tego pojmowania
Dopiero po czasie tym naszła myśl aby wody tej posmakować
Dziwne to nieco wszak zażywałem morskich kąpieli i to niemal dnia każdego
I powinienem to poznać wszak woda dotykała ust moich
Byłoby to przede mną zakryte
Ale przez kogo i jaki byłby tego powód?
Domniemywałem woda ta nie nadaje się do picia
Tak mnie nauczono w ziemi mojej takie wyniosłem też i świata pojmowanie
Do tego czasu ograniczałem się do wody deszczowej
Następnie piłem już sięgając muszlą wody tej
Ciekawe zestawienie nieprawdaż
Wody co nimi podróżowałem dostarczały mi zarówno żywności
Jak i służyły zaspokojeniu pragnienia
I tak to podróżując po wodach spędziłem lat około trzydziestu
Małże i słodka woda przedtem deszczowa wystarczyły
Wystarczały
Posłowie;
W końcu zamknąłem księgę i wróciłem do mojej komnaty
Wiedziałem już jak udać się w podroż i sposobem jakowym tego dokonać
Nie mogę polegać na wiedzy co posiadłem dotychczas
Woda słona nie nadaje się do picia na każdym kroku czyha wróg i niebezpieczeństwo
Wokół sami źli i nieprzychylni ludzie
Nie takim świat ten okazał się być
A i doświadczyłem tego
Świat nie posługuje się jedną jeno mową
Posiadłem i tego umiejętność posługiwania się pięcioma sposobami mowy
Jako kapłan posługiwałem sakramentem spowiedzi w kilku innych jeszcze językach
Ogółem policzyłem czterdzieści dwie narodowości
Nie takim świat jak opisywany w ziemi tej mojej com we świat wyruszałem
Takim oto sposobem w wieku lat dwudziestu trzech rozpocząłem życie zakonne
Byłem na czterech kontynentach państw około czterdziestu
Poznałem wielu ludzi utrzymuję z nimi kontakt do dzisiaj
Dobrze iż wtedy wypłynąłem tą łodzią na wody
Zamysłem moim dotrzeć na drugi brzeg jeziora wody poniosły mnie dalej
Gdybym poszedł udał się tam pieszo pozostałbym jakim byłem od czasu tego
Do dzisiaj
Chciałem dokonać czegoś ja sam Bóg zechciał inaczej
Sprawił iż odbiłem łódź od brzegu a fale poniosły mnie już we świat
Pustynia nauczyła mnie jak żyć jakim być
Pustynia to w tym przypadku wody te jezior mórz i oceanów
Bóg to był zapytał wychodziłem z księgarni Ancora Rzym rok 1987;
Jaki sposób konfrontacji z Szatanem wybierasz
Katedra uczelni czy pustynia
Ale jak ciebie znam wybierzesz Pustynię tak też i stało się
Bóg tak sprawił albo ja jeno iż odbiłem łódź od brzegu
Co potem kto prowadził mnie przez wody Pustyni?
Słudzy Pańscy to wiem
Takim też do ziemi mojej com w rejs wyruszał powróciłem
Zakończenie;
To Bóg wyprowadził mnie na wody mórz i oceanów tam Pustynia
Po czasie pewnym jak już wspominam powróciłem
Opowiedziałem o tym co wiedziałem czego zaznałem
Nie uwierzyli
Dla nich woda oceanu ma nadal smak słony i nie nadaje się do picia
Na drugim brzegu czekają tam źli ludzie
Ach wszak drugi brzeg ogranicza się do nich samych
Tam tacy sami jak oni
Drugi brzeg jeziora i nic poza tym
Minimalizm rzeczy postrzegania
Nic nowego oprócz tego co już wiadomym
Poznać rzecz nową nie jest możliwe bo coś takiego nie istnieje
Jak to dobrze że wtedy odbiłem od brzegu i wsiadłem do tej łodzi
Ja sam tak sprawiłem czy też siła jakowa co to spowodowała?
Łódź stała się jachtem jacht fregatą ta potężnym okrętem nieomal
Jak to dobrze iż nie poszedłem wtedy pieszo na ten drugi brzeg jeziora
Muszę jeszcze tylko odnaleźć to miejsce com wtedy w czas ten do łodzi wsiadałem 2025-07-07

Dodatek… nazwijmy to nieformalny …
Wstałem po krótkiej popołudniowej drzemce i jak nigdy
Co bym miał w zwyczaju zacząłem pisać
O tej porze?
Ot tak jedno zdanie następnie kolejne
Nie wiedziałem o czym będę pisał
I tak myśl następowała jedna po drugiej
Nie wiem skąd mi to
Naszło na mnie nachodziło
I tak oto dotarłem do końca tego opowiadania
Nie wiedziałem nawet jaki tego będzie koniec
Dopiero zdanie przedostatnie o tym zadecydowało
Pisałem od godziny piętnaście po drugiej
Do za piętnaście trzecia po południu
Takim oto sposobem powstał ten tekst 2025-07-08
IV – Opowiadanie O Przyjęciu W Ogrodzie … albo … Traktat O Świata Stwarzaniu
Lew dołączył do gromady zaproszonych zwierząt
Tam pozostał nikt go nie rozpoznał
Nikt przed nim nie uciekał ani też nie bał się go
On sam nie miał też i odzienia zastępczego
Wyglądał jakim był
Nie zaproponowano mu aby być na podobieństwo
Na przykład zebry
Zatem obciąć grzywę
Podobnie nikt nie sugerował aby poruszając się pomiędzy nimi
Podskakiwał jak kangur
Albo i stanąć na przednich nogach i być jak żyrafa
Jak łabędź i pływać po pobliskim jeziorze?
To już doprawdy nie wchodziło w grę
I jakby jeden mam na myśli zaproszonych gości
Nie rozpoznawał drugiego
Mam na myśli jego przywar a i był jakimkolwiek zagrożeniem
Tworzyli grono dobrze rozumiejących się gości
Panowała wzajemna życzliwość a i przyzwolenie
Następnie do Ogrodu wszedł jego Właściciel
Zatem Gospodarz połaci Ziemi tej
Ten co pieczę nad nim sprawował
Ogrodem Ziemią Uprawna a i Winnicą bogatą w owoc winorośli
Każdemu z zaproszonych zwierząt
Przydzielał co mu przynależne
I tak oto gołąbek otrzymał kilka ziaren zboża
Podobnie kuropatwa
Następnie
Zajączek i królik czerwoną marchewkę oraz główkę kapusty
Oni sami podzielili to między siebie
Było to przyjęcie wegetariańskie
Zatem zwierzęta mięsożerne nie otrzymywały dań
Czy były tym zawiedzone albo wpadły w zły nastrój?
Nie nic z tego a nawet nic sobie z tego nie robiły
Przyglądali się jeno temu
Jak zwierzęta wegetariańskie zajadały się swoimi smakołykami
Z umiarem jednak i nic ponad to co dane im
Albo czego potrzebowały
Zaspokoić głód i to wszystko?
Nawet nie to
Przyjęcie nie było po to aby się najeść
Ot przebywać w gronie zaproszonych
I jakby innego powodu nie było
Nie wyczuwało się zresztą nic ponad to
Nikt nikomu też i niczego nie zazdrościł
Pozostawali we wspólnym kręgu w zgodzie i akceptacji
Jeden drugiemu miejsca ustąpił posługiwał
Nikt nikogo w niczem nie pouczał nie pozbawiał niczego
Ani też i nie wypominał
Na przykład jakoby jego braków
Chyba nawet czegoś takiego w nich samych nie było
Przynajmniej ja sam tego nie dostrzegłem
Następnie Właściciel Ogrodu zapraszał na scenę
Wszedł słowik zaśpiewał piękną arię
Po nim kos
Mała wiewiórka dała popis zręczności na trampolinie
Tak było zapowiedziane a była to huśtawka
Słoń żonglował piłkami
Papużka natomiast powiedziała skecz i kilka żartów
Anegdotkę
Uśmiali się przy tem uczestnicy przyjęcia
A i słowom uznania jak i przyzwolenia nie było końca
Wszystkim występ się podobał
A kiedy rozchodzili się już do swoich domów
Osiołek zaproponował lisowi iż podwiezie go do domu
Podobnie żubr zaproponował swoje towarzystwo sarence
I tak oto rozeszli się do swoich domostw
Zapanowała pustka w tym Ogrodzie
Przed chwilą gwarnie acz przytulnie teraz niczym niemącona cisza
I jakby porządek pewien nastał a i ład zapanował
Zresztą podobnie było i przedtem
Posłowie;
To że świat takim to i z tego powodu iż kierują nami niekiedy uprzedzenia
Opinia innych to przede wszystkim a i wiedza zasłyszana
Świat sam z siebie krzywdy nie wyrządza
Ani sobie samemu ani tym bardziej nam zamieszkujący tam
To my w myślach naszych świat takim czynimy
Powtarzając niekiedy bezmyślnie po innych
Myśl zasłyszana podobnie opinia świat takim uczyniła
Poznałem to w czas tego przyjęcia
Nikt na nikogo nie nastawał
Nie miał nikomu nic za złe nie posądzał o nic
Nie przypisywał wad przywar nie przydawał
Nie wypominał też niczego
Nie obgadywał przed innym
To my sami świat takim jakim jest uczyniliśmy
Albo inaczej takim go postrzegamy
Świat taki nie jest a jakim Bóg świat uczynił
Zatem stwarzał stworzył
Szatan to był wyznał
„Ja świat stwarzałem on jest kłamcą”
On miał na myśli Bóg
Sobie przypisał dzieło owe nadal takim zaznałem stanu tego
Na siedzisku Szatana zasiadałem a i we Kajdany zakuty
Ręce moje skrępowane
I ta nienawiść co z niczym porównywalna
Do dzieła stworzenia
Ja świat stwarzałem…
To dlatego tak dzieje się i zachodzi
Wciąż ta plotka pokutuje a i rozsiewana jest
Świat sam w sobie takim nie jest
To plotka powtarzana za Szatanem świat takim czyni
Ja świat stwarzałem on jest kłamcą
Posłowie II;
Ułożyłem się już do snu
I jakby coś spokoju nie dawało mi
Wstałem i tekst ten napisałem
Niekiedy decydują uprzedzenia opinia innych
A przede wszystkim myśl ta zasłyszana
Nie pozwól aby kierowały tobą uprzedzenia
Odnosi się to
Albo inaczej ma odniesienie
Do stery zarówno życia społecznego jak i religijnego
Pojęcie wielowarstwowe
Właściciel Ogrodu tego i co Zaproszenie wydał
To Bóg
Zaproszeni to Rodzaj Ludzki zatem każdy z nas
Ty i ja autor tego opowiadania
Ułożę się już chyba na nowo do snu 2025-07-22
V – We Świat Wyruszył… albo … Na Wody Wypłynął
A jak już ład wprowadzisz w państwie tym
To co po tym nastanie
Porządek wszechobecny?
Zarządzę wybory
Ci co opowiedzą się za;
Przestrzegać i Zachowywać Prawo a i Przykazania przez Boga dane
Pozostaną ze mną
Ci co takimi nie zechcą być
Pozwolę im na to aby takimi pozostali
Następnie dam każdemu z nich na ile tego zasługuje
Obojętne co to będzie
Co tym jest
Worek zboża do zasiewu a i pług do uprawy ziemi
Siekierę do wyrębu lasu
Oręż zbrojną gdyby wojownikiem zechciał zostać
Następnie spoglądał będę jak użyje dóbr owych
Tak też zrobiłem
Jeden z nich ten co siekierę otrzymał
Co mu wręczyłem
Łódź skonstruował we świat wypłynął
Nie widziałem go już nigdy więcej
Posłowie; Dziadkowi mojemu dedykuję drwalem był 2025-07-23
Zezwalam Na Korzystanie W Celach Pastoralnych
Wręcz Polecam A Ponad To…
Będzie Mi Nawet Bardzo Miło
Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor I Opracowanie – o Marek Mularczyk OMI
Bajki Dla Dzieci

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij