Kompleta Kompleta Albo Modlitwa Na Zakończenie Dnia
Znajomi zaprosili mnie na przedstawienie „Fausta” Po przedstawieniu przez trzy dni chodziłem i mówiłem do siebie rymowaną składnią Pewnego wieczoru zapisałem co przychodziło mi na myśl Kiedy tekst ten pisałem? Nie pamiętam Był rok być może 2007/2008 Tekst ten pisałem jakiś czas temu Nie wydaje mi się wartościowy Napisałem go jednak Zatem Umieszczam mimo nawet pewnego sprzeciwu ze strony mnie samego
Wstęp I Słowo Od Autora: Jest to dramat napisany w czterech aktach Opowiada historię dnia zakonnika Zwyczajem życia zakonnego jest że przed zakończeniem dnia i udaniem się na spoczynek dokonuje raz jeszcze rachunku sumienia całego dnia Z tego co uczynił co było dobrem a co złe W czym zaniedbał a gdzie i w jakich dziedzinach życia zakonnego uczynił znaczny postęp Oto postanowiłem opisać historię dnia pewnego zakonnika i jego modlitwę końcową zwaną kompletą Zakonnik na samym wstępie tej modlitwy po jej rozpoczęciu i zanim zacznie odmawiać hymn i psalmy dokonuje egzaminu sumienia z całego dnia Przywołuje na wspomnienia wszystkie zdarzenia i wypowiedziane słowa z minionego dnia i dokonuje ich analizy Przystąpi do niego jego Anioł stróż Aniołowie cnót kardynalnych Duchy cnót i pobożności oraz upadłe anioły zwane demonami Nakłaniać go będą demony i duchy nieczyste do popełnienia wielu grzechów nadużyć i czynienia nieprawości Do zwątpień w wierze utraty ufności w Opatrzność Bożą negować będą również jego kapłańskie i zakonne powołanie Uczynią zamach na księgę świętą i na samego Boga Stwórcę Oskarżać go będą kapłana zakonnika o popełnienie wielu grzechów Przypisywać mu będą wiele win i zaniedbań Przyglądać się temu będą Anioł Oblicza Bożego i Jezus Chrystus który w końcu sam zabierze głos i udzieli zakonnikowi rozgrzeszenia
Modlitwa Na Zakończenie Dnia Narrator: Znajdujemy w tym rozdziale dramatu zakonnika u początku dnia Demony o tej porze przystępują do kogoś kto jest celem ich ataku wtedy też są w pełni swojej diabelskiej mocy Dopiero w miarę upływu dnia ich moc i władza nad atakowaną przez nich duszą słabnie i ulega zdecydowanemu pomniejszeniu Zresztą zobaczymy to w drugim i trzecim rozdziale dramatu i przekonamy się o słuszności tej tezy Zauważamy jak z rana są one zuchwałe w swojej przewrotności i zaatakują zakonnika ze wszystkich sił i bez pardonu oczekując na jego szybką zgubę Za to w porze południowej jeżeli cel ich ataków zatem sam zakonnik przeciwstawi im się albo i nie niekiedy nie ma to znaczenia moc ich ulega już zdecydowanemu pomniejszeniu Nie będą miały nad nim już takiej władzy Zmienią zatem taktykę i sposób swojego ataku Będą usiłowali poprzez swoje oskarżenia doprowadzić zakonnika do stanu poczucia winy i tym sposobem do rezygnacji we wzrastaniu we świętości O ile w pierwszym rozdziale kiedy są one u początku jeszcze dnia oskarżenia ich są jeszcze uporządkowane ponieważ trwają oni jeszcze w sile mocy za to w miarę upływu dnia ich moc słabnie i są one coraz bardziej zagubione A w trzecim rozdziale zauważymy jak już zupełnie pogubione same w sobie na oślep i bez żadnego uporządkowania będą one oskarżać zakonnika o tak wiele grzechów i nieprawości których on ani nie popełnił ani nie był w niczym winien Za to w czwartym rozdziale przysłuchiwać się będziemy raz jeszcze mowie oskarżycielskiej Anioła upadłego Anioła stróża ucznia Chrystusowego i mowy obronnej samego Chrystusa Będę wam tę historię w imieniu autora tego dramatu opowiadał A on sam z tego co wiem zapisał jedynie te słowa to co usłyszał w opowieści od samego kapłana zakonnika Życzę przyjemnej lektury Narrator
Inwokacja Uczeń Chrystusa Pomóż mi Aniele mój Stróżu Co przy mnie z mocą stoisz I Panie Dla którego wszelkie władanie Przypisane i moc dana Od Boga samego Którymś był tutaj na ziemi Ty sam jak mówiłeś Słowem potwierdzałaś I potęgą zmartwychwstania Na koniec była ona ukazana Daj mi raz jeszcze doznać Dnia tego na powrót łaskę dnia tego przeżywania
Walka O Duszę Ucznia Chrystusowego Apostoł/uczeń Chrystusa Dłonie me złożone w dnia modlitwy końcowej Rozpoznaniu tego czym przed Bogiem Nie pamiętał i uczynić nie dostałem Albom i zapomniał bo zuchwałym się stałem Pyszałkiem co wyrok na wszystek wydaje Moc ziemską wzywa kiedy sił nie starcza Zatrzymaj tę chwilę ulotną Niech do dnia dzisiejszego raz jeszcze powrócę Ku pomocy mej dany i jak tarcza obronna Boga zamysłem ku obronie mojej myśli jego pierwotna Anioł Stróż Apostoła/ucznia Chrystusowego Jestem i byłem przy tobie przez dzień cały i widziałem jakoś w szaty odzian z rana Do tej pory ja przy tobie stałem
Anioł Upadły Oskarżyciel Biada wam tym wszystkim którzy Bogu służycie On was karać będzie za wszelkie nadużycie Którego za dnia uczynić się dopuściłeś Czy to będąc w marszu czy też na tej waszej Jak to nazywacie modlitwie? A cóż to jest ta niby modlitwa? Rozmowa? Z kim tam Jak to określacie Panem waszym? Tak go nazywacie rozmawiacie? On was przeć nie słucha na tronie zasiada Chwały słusznej zaznaje tak się jemu wydaje Jemu należnej? Z racji czego? Pochodzenia czy też urodzenia Jego? On was oszukuje On was też nie potrzebuje w sprawie nijakiej
Anioł Oblicza Pańskiego Chwała Tobie Panie i dziękczynienie Za Twe nam oddanie i za Twoje panowanie W niebie I na tronie w chwale i potędze zasiadanie
Demon Lenistwa Odpowiadał będziesz za zaniedbań wiele Które uczyniłeś bo ci się nie chciało I nie tylko z rana Ale i od dnia każdego także i zeszłego Dla dobra pożytku powołania twego Nakazane było powierzone przecie Jako napisanie wiersza czy też poematu odysei Wybitnemu poecie Czy mam ci przypomnieć o czym pisać miałeś Czy też sam po rozum pójdziesz i myśli ogarniesz Czy już o tym co zadaniem powierzonym tobie zapomniałeś? Winien jesteś zaniedbania wypełnienia posłannictwa Jego Już nie zasługujesz być na podobieństwo ucznia Chrystusowego
Demon Gniewu W półmrok się zamienia przy dniu rozpoczynania Mowa twoja słowa dziwnie pozbierane Jakby i nie twoje były nie od ciebie pochodziły I wyrzucasz z siebie złości obcym sam się stajesz I dla siebie jeno z cieniem walczysz Wokół ciebie puste pola jako ugór poorany Jakbyś ostrzem ją pokąsał Gwoździe wbijał zadał rany Ziemi co w spowiciu jest złożona Ciągle rzucasz przykre słowa Ona ta co życie światu daje mnie się skarży lamentuje I dodaje żeś jest winien słowa złego z siebie wyrzucenia I zadania jej upokorzenia winien jesteś tego oskarżenia
Demon Nieczystości W mrok mój wchodzisz czy też w twe upodobania Które w sobie wciąż rozwijasz i przyglądasz im się znacznie Kiedy budzisz siebie z rana wciąż ten obraz idzie z tobą Nie zostaje rozproszony ani nawet zagubiony Bo i po co niech zostanie I przy tobie zatrzymany Niechaj będzie na skazanie ciebie i pojmanie w sidła Bądź jak jeniec i niewolnik używany bądź pojmany Trwać tak będziesz niezmieniony przez dzień cały I myślami osaczony Znajdziesz w nich upodobanie i powracać do nich będziesz Stale znowu przez dzień cały Winien jesteś że cię zaszły myśli te zdradliwe pogrążyły i opanowały
Demon Zazdrości Przekroczona po wielokroć twa zasługa w tym coś zdziałał Dziś znacznego Przypisujesz sobie dzieło wybitniejsze niż stworzyłeś I to dzieło napisane wyrzeźbione obraz też innego Boś odwlekał sens spełnienia Zamierzenia twe nie były wiarygodne Pobłądziłeś tak jak zwykle nie szukałeś też uczciwie I zraniłeś mnie dotkliwie W oskarżeniu nie omijam ciebie tak jak zwykle to czyniłem Lecz powtarzam com powiedział niech to wiedzą w tym tam niebie? Demon Chciwości Więcej niźli jest potrzeba tego czasu dzisiaj zużywałeś Słów zbyt wiele i na darmo przed innymi powiedziałeś Nie w tym siła twa być winna nie podoba mi się Twa postawa Szczodrobliwość? Zapomniana być powinna Pożądanie? Też zwiększone Do czynienia siebie Panem to dla ciebie być powinno Innym winna być zabrana zdolność tego wyrażania Nie potrzebne im to będzie wszystko twoim niech się stanie Winien jesteś osiągnięcia celu tego jest to twoje zaniedbanie
Demon Łakomstwa Za to żeś dał pomarańcze tej dziewczynce dzisiaj z rana Potępiony jesteś w myślach moich i wyrokach Ona wcale nie zużyła ich jak trzeba i należy się dziecięciu Sroga kara Ty wymierzysz jej tę karę i do słupa ją przywiążesz Głodzić będziesz przez czas cały Aż zrozumie błąd swój wielki Ty i ona Nie wyciągnie już do ciebie swej dziewczęcej ręki W geście prośby czy też dziękczynienia Taki jest mój w mocy wyrok odwołania odeń nie ma
Demon Pychy Obraz źle wymalowałeś złe kontury mu nadałeś Błędnie wszystko dziś czyniłeś i dla próżnej chwały Pustki życia i wygody żyłeś Nieobecny w trudzie Zapędzony zaplątany Sprawom swoim wierny jeno całkowicie i bez reszty W pustce beznadziei i pokrętnie im oddany A gdzie służba Jemu obiecana kiedyś młodym był Chrystusa Uczniem? Powiernikiem? W imię jak to mówisz Pana swego ślubowałeś Zapewniałeś dobro czynić jeno pożytecznym też się stałeś Komu niby służyć obiecałeś i co czynić chętnie chciałeś? Tych i wszystkich innych rzeczy posług twoich zaniedbałeś
Apostoł Uczeń Chrystusa Przystąp do mnie i pomagaj spokój przywróć I czym aż tak był daleki dzisiaj Od miłości mej dziecięcej i młodzieńczej Kapłańskiego powołania? Kiedym słyszał że w krainie hen dalekiej Wielki Pan żył co po ziemi chodził Dobro czynił i każdego też wspomagał Kto w nim widział pokój wszelki Jezus było jego imię – tak słyszałem Wymawiane było przez Anioła stróża mego Dla mnie tylko oddanego ciebie mi się zdaje? Coś nad moją stał kołyską kiedym dzieciem W opowieści całym sobą pogrążony zasłuchany Kiedym patrzał z troską wielką wiarą w ciebie Żeś od Boga jest posłany ku obronie mojej dany Powierzony Jego służbie twojej pieczy na mnie spoglądania
Anioł Roztropności Niech pokojem się oblecze dusza twoja I wspomnienie dnia przywoła minionego W mocy twojej niech rozważy Coś uczynił w czym zaniedbał ile dobra ile złego? Niech te twoje uchybienia wiarą będą naznaczone Bóg już o nich nie pamięta juże tobie przebaczone Anioł Sprawiedliwości W Bogu nie ma nic co złego by pamiętał Jeśli w słabość ludzką obleczone i odziane Wątpliwością która ustępuje Naznaczone I odchodzi hen w nieznane Jako nicość policzone błędy twoje Prawdy też szukanie rozpaczliwe Zamknij wrota niepewności odrzuć troskę Księga życia tobie dana Weź i czytaj księgę tą przez chwilę Ona w mądrość mądrość Boga jest odziana
Anioł Męstwa W dłoniach twoich moc jest naznaczona W słowach tych zamilkłych niewypowiedzianych Któreś niczym oprócz czynu je wyjawił Utrwalając czynił na kamieniu Zapisanym Będą ku obronie twojej dane Potwierdzeniem twej odwagi i męskości Ducha w oddaleniu trosk wszelakich zbędnych Unieś głowę Anioł męstwa ciebie prosi I od Boga z mocą słowa to przesłanie ci przynosi
Anioł Umiarkowania W łagodności i powiewie szumu wiatru pogodnego Bóg cię odział gdy stąpałeś beznamiętnie Kiedy szedłeś precz od Niego Myśląc że na służbę Jemu Bogu w twych zamysłach Idąc niesiesz dar jakowy w dal poniosły cię zakusy Lecz powrócisz znów na powrót w twe znajome Oliwkami pokrytymi winnych gronu winnicami Uprawnymi twe rodzinne dorodnością bogatymi strony
Duch Mądrości Tako będziesz postrzegany przy ogromie mocy swojej Jeśli mądrość twoja jest od ciebie oddalona Chciwość żądzy twojej przy ogromie Twej słabości na działanie złego ducha przyzwolona Będziesz więźniem wyobraźni co cię ranić będzie z rana Pozostanie do wieczora przez dzień cały i spokoju tobie nie da Będzie patrzeć wciąż na ciebie szargać tobą bez opamiętania Zaspokoić żądze swoje zechce łapczywego na cię spoglądania
Duch Rozumu W zawstydzenie cię wprowadzi kiedy mądrość z siebie wydasz I oddalisz precz od siebie W zamian pewność jego przyjmiesz pogmatwaną Myśląc żeś jest jako człek szlachetny postrzegany Wszystek będzie ci zabrane w nicość byt twój ten jedyny Ci należny będzie przyodziany Jeno pustka co stanowi o nikczemnym w zapomnienie Cnót wszelakich zabieranie I proś Pana o tę łaskę abyś w mocy władzy swojej Kiedy próba przyjdzie niechaj Anioł co prowadził ciebie Niechaj ciebie poprowadzi zagubieniu twemu niech zaradzi
Duch Rady Próżnym nie pozostań co w nadziei cię pochłonie Kiedy w nicość obleczone rady twoje za dnia z mocą Jest przywoływana Rada różna i przeróżne jej odcienie Co w odblaski spowijane kontur na nie położony Bez odblasku pozostaje wizerunek jako obraz w ramy jeno Pusty niczym on namalowany i tam skrzętnie umieszczony
Duch Męstwa Dzielność nie zaszkodzi zmierz się z cnotą kiedy z rana Wstajesz nie miej obaw jej przywoływania Czy jest twoją chciej to wiedzieć A zwątpienie oddal precz od siebie niechaj w niczym Nie znajduje w tobie żadnym będzie też upodobaniem Pozostanie kiedy wstajesz czy podążasz drogą razu już obraną Nie zaniechaj postrzegania Nawoływań oby skąpe już nie były w niczym pozostałe Męstwa nie oszukasz ono w sprawdzian z mocą przyodziane
Duch Umiejętności Zabraniali i co z tego zakaz w niczem jest przeszkodą dla tych Co w odwagę pojmowanie świata przyodziali Rzeczy nowych w definicję nieznajomą też nikomu Gdy w oddali Naznaczona jest cierpieniem Odwlekaniem w poznawaniu jej spełnienie Bólem naznaczone świata rozumienie pojmowane Przyjmij także tę przestrogę niechaj w niczem ujmą będzie Bo nadzieja położona w tobie jako żadnym nikim innym I dotychczas jej nie było pojmowanie Niechaj tobie umiejętność rozumienia świata też otworem stanie
Duch Pobożności Czy podołasz i wyzwaniu temu czy ten obraz w ciebie jest wpisany? Tak na pewno W cnotach rozumieniu pojmowania wielu przedtem pogubionych Bo szukali tego co jest wywyższeniem W siebie zapatrzeni pozostali A nie znaku odkupienia który krzyżem naznaczony Wyrażony jako żaden inny przedtem nigdy już nie będzie Jeno próżnej chwały w siebie zapatrzeni być się okazali Biedni sobą ogarnięci i w niewolę poszli dobrowolnie sami
Duch Bojaźni Bożej W czymżeś spoglądaniem ogarniony? Zapatrzony? Zamyślony? Oni nie wart nawet chwili by uwagę na nich zwracać Kogo panowanie czyja władza cię przeraża w mocy? Tych demonów? Ty spoglądaj nań z odwagą i pozostań niewzruszony Albo nazbyt śmiało w niczem będąc zatrwożony Mało tobie potwierdzenia żeś przez Boga ochronionym Nie bądź zatem zamyślony zapatrzony kiedy czas ku temu sprzyja Aby oddać dziękczynienie Bogu aniołowi twemu i za trudy poniesione I podejmij walkę konfrontację świat ten z woli swojej słaby zagubiony Jeno podstęp fałsz i bezgraniczne zaślepienie wciąż stanowią o nim Warty powołania jesteś tego dary tobie jak nikomu przedtem powierzone
Na tym kończy się pierwszy rozdział Napisałem jeszcze jeden o księdze świętej zatem natchnionej Nie wydaje mi się jednak aby był to tekst wartościowy ot taka rymowanka Być może kiedyś umieszczę ten tekst… 2017-02-01
Walka O Duszę Ucznia Chrystusowego Narrator: Anioł oskarżyciel i wszelkie jego demony negować będą Księgę świętą treść jej że nie pochodzącą z woli i natchnienia Bożego i zapisaną bezprawnie i bez jakiegokolwiek uzasadnienia I że uczeń Chrystusa nie powinien z tego źródła jakim jest Księga święta czerpać natchnienia do tego aby nauczać i to w imię Boga I że nie jest on w ogóle godzien aby być nazywany uczniem Chrystusa
Demon Pychy W niczem nie ustanę oskarżania jego On jest winien ja widziałem On jest jako drzewa pień ogromy z mocą przewrócony Przez czas cały chwiejnym pozostawał Grzech popełnił Nieprawości czynił Za zasługę to przyjmował sobie i pojmował Co odnalazł swoim nazwał Jego to zasługa w niczem moja tak powiadał Sam słyszałem kiedy księgę składał Jego jest zasługą księgi owej napisanie tak powiadał
Anioł Umiarkowania Co powiadał jakie i czym słowa jego wyrażone? Pychą czy pewnością siebie z pochodzenia naznaczone? Kto autorem opowiadań przezeń jego wyrażonych? Bywał on i na rozdrożach To przyznaję był i tam zaprowadzony Ale kto to tam go poprowadził? Na pokrętne drogi tam zwabiwszy tam go pozostawił?
Demon Zazdrości I był sędzią tak to mi się wydawało Pewien jestem sądu mego i na niego spoglądania W mej bystrości Nań wyroku wydawania W kompetencjach czynów ludzkich mojej ich oceny On autorem księgi owej tak to mówił Czy też ja takimi słowa jego odczytałem? Kiedy spojrzał na tę księgę i do ręki biorąc Myśli moje w spoglądanie zamieniwszy Tak to jego spoglądanie na tę księgę odbierałem
Anioł Roztropności W dłoniach jego księga święta Przed wiekami z mocą władczą napisana Zapatrzony ogarnięty mocą słowa nań nachodzącego Karty jej dotyka i przekłada W pojmowaniu sensu księgi jest on niezrównany Bogu w swej pokorze słowa sensu zrozumienia jest oddany
Demon Lenistwa Karty jej przekładał? Wielkie mi to spoglądanie Na co jak to nazywacie księgę z mocą zapisaną słowa w niej zawarte Utrwalone rylcem w niej pisanie? On wertował tak widziałem nie spoglądał nań te strofy zapisane A i później precz odrzucił Bo znudzony był tym kartek księgi I bez celu jakowego wertowania bezmyślnego i próżnego przewracaniem
Anioł Sprawiedliwości Był on i przed laty kiedy dzieciem jeszcze najwierniejszym powiernikiem Księgi w której słowa Boga zapisane Jako dziecię już przez ojca w księgi słowa był wtajemniczany Posiadł mądrość co przez lata w mocy i przez świat go prowadziła I zwycięzcą nie przegranym i przed Bogiem przed nim samym I przede mną w prawość tym odzianym takim też go uczyniła
Demon Gniewu W zapatrzeniu na jej karty nic nie widzę oprócz pustki I niemocy ogarnięcia tego pisma które z mocą ponoć Jest tam dane Jemu? A i po co? Przecież z księgi tej wyczytać nic nie można Ona w niczem jest odkrywcza A i jemu nieporęczna Popatrz przypatrz się jak w dal od siebie ją odrzuca Oddal ją od siebie i zaniechaj strof czytania Ona w niczem jest pomocą zaniedbana Zapomniana pogrzebana w nicość też odziana
Anioł Męstwa Słowem mocnym bądź bo trwogę wzbudza mowa przezeń wygłoszona Wokół niego nic nie znajdziesz Same są rozczarowania On nie mówi nic otwarcie bo z obawy Zresztą zdolność rozpoznania dobra męstwa I odwagi także wszystkim im zabrana Kara w niczem darowana W imię zasług oni myślą ale błędne sztuki owej pojmowanie Nic zrozumieć z tego nie chcą Próżne jest do nawrócenia ich nawoływanie
Demon Nieczystości Ja widziałem i zaświadczam nie pozostał odróżnionym od niczego Co jest z mocą odrzucone On podobny do nas w myślach swoich zapatrzenie jego ma upodobanie On wybrańcem co z natury grzeszna w pojmowaniu jest nie moim Bo ja w niczem poskromiony Byłem pozostałem Księga w rękach jego ujmowana On powiedział że napisał werset jeden i poemat O czym było to opowiadanie? Acha o tym że to niby tego Co autorem jest podobne jemu słowa tego rozumienie? Jego z jak to nazwał czy z natchnienia jego pojmowanie? Jakie tego jest znaczenie? Czyżby ujmą było dla mnie słowa tego napisane pojmowanie? Pomóż jemu jeśli zdołasz to zrozumieć słowa tego w księdze zapisanie?
Duch Mądrości I ja byłem z tym co księga ta znaczona była i pisana Znaki na niej ręką ja tworzyłem Ja ją prowadziłem temu który słów znaczenie odczytywał I znajdował I pamiętam jak to było Jak to wszystko się zdarzyło Jemu księga z myślą o nim i dla niego także jest pisana
Duch Rozumu On nie zwątpił myśli próżne precz oddalił I zasługa jemu policzona zapisana W tym co zgubą być się wydawało nań przychodzi On jest uczniem Chrystusowym On jest mocen tych podstępów oddalenia rozpoznania
Demon Chciwości I nie pragnął on niczego co by było mu pomocne Aby stać się i na powrót wielkim panem nad wszelkimi Co stanami naznaczone Pozostało to co jemu wystarczało co jest jeno zagubione W niczym ma znaczenie ale tylko pomniejszone zubożone W czym to tak szukałeś? Nie znalazłeś? Boś źle szukał i znajdować nie starałeś się skutecznym Być pozostać i samotnym i w nadmiernym zadziwieniu Być smaganym się zgodziłeś mieczem jeno uderzony obosiecznym
Duch Rady W zamyśleniu twoim ciebie wspomagałem Kiedyś przez dzień cały takim pozostawał I samotny w oddaleniu rozumienia spraw tak wielu Tak myślałem tak to przeczuwałem Myśli twoje też odgadłem Żeś jest opuszczony tak myślałeś Aleś ty pozostał wierny w przekonaniu powołaniu swemu
Duch Umiejętności Przemógł te pokusy i pomocnym jemu byłem Przez czas cały ja czuwałem I oddany jemu z mocą Co powodem oddalenia i od prawdy od stałości w wierze Być to mogło mu przyczyną oddalenia i zwątpienia Kiedy pewność oddalona przy nim nie ma i zabrana Ja stałości wiary jego wciąż szukałem przy nim trwałem i czuwałem
Duch Bojaźni Bożej Zastanawia mnie to jego Boga Opatrzności ufne pojmowanie On nie zwątpił w niczym i niech nań pokusa przyjdzie I kolejnej próbie niechaj będzie znów poddany W tym jest jego jako ucznia siła i głoszeniu słowa jego też oddanie
Demon Łakomstwa On jest zgubnym pogubionym i nie znajdzie w księdze tej upodobania Ciągle wszak daleko w niczym też niezdolny Sztuki księgi owej zapisanych liter odczytania W niczym pogrążonym być się nie wydaje W myślach swoich jeno zadufany Im oddany Obdarzony jeno darem kart tej księgi on ten uczeń rozdzierania
Duch Pobożności Księga w sercu jego zapisana każda karta jemu znana Każdy werset mu znajomym On nie zginie w mocy słowa naznaczony Biegły w piśmie słowa tego pojmowania Zaczytany w treści pisma tego sensu posłannictwa swego pojmowania
Anioł Upadły Oskarżyciel Widzisz zatem jak to ciebie określają Uczeń czy apostoł? Kim to jesteś? Wszystko jedno jako jesteś żeś tam nazywany Jako cię tam nazywają określają przezywają Wszystko jedno jużeś dawno pogrzebany Że w tej księdze żywot i pożytek też dla ciebie żaden zapisany Ja to widzę i odkrywam Chociaż ślepcem nazywany określany przyzywany Księga owa jest natchnieniem zwać tak tego w niczem obdarzona Ni zasługa żadna i nijaka w niej znajduje mowa Ja to widzę chociaż ślepcem nazywany Słyszę Chociaż słuch mój przygaszony i zabrany Mrok mi tylko wszak pozostał jest mi darowany Ta to księga widzę ja to czuję Tylko kartki jeno takie ot i napisanie I niczego nie są warte w strofy i wersety beznamiętne Odrzuć i zapomnij o nich niech z pamięci twojej będą wymazane
Anioł Stróż Apostoł Chrystusa Księgę wiernie trzymasz i przy tobie ją widziałem Przez dzień cały ją czytałeś z nabożnością spoglądałeś Na nią Wzrokiem ogarniałeś Trud twój by zapobiec pokus na cię odrzucenia księgi zaliczony Miłym Bogu pozostałeś niechaj znowu z mocą wszelką i podstępem I dostąpią znów do ciebie te upadłe w niczem już ratunku dla nich nie ma Bo odeszły już od Boga i na zawsze bo upadłe raz na zawsze duchy złe te i demony
Anioł Upadły Oskarżyciel W niczem jestem odrzucony jam jest pierwszy ze stworzonych Pierwszy światem zarządzałem zanim jeszcze byt ten sobie dałem Ja to świat ten ciebie także Wszystko wokół to stwarzałem ja stworzeniu temu imię nadawałem
Anioł Stróż Ucznia Chrystusowego W niczem złamać cię nie mogli wiernym Bogu pozostałeś Powołaniu któreś kiedyś tam otrzymał Kiedyś dzieciem jeszcze będąc Ja przy tobie wtedy stałem ja to wszystko już widziałem W myślach moich odkrywałem I wiem żeś jest Bogu miłym a milejszym przez to odrzucenie I dzisiejsze znów i jeszcze bardziej z mocą przedtem Te wczorajsze dnia każdego poprzedniego wszelkich i się stałeś Próba znowu na cię przyjdzie nowa W niczym jest zasługi mojej ciebie doń przywoływanie Ja przy tobie jeno stoję Kiedy siły woli tobie braknie ja wciąż jestem I pamiętam jakie wobec ciebie moje powołanie i zadanie Ciebie ochranianie Oto znów nachodzi na cię próby nowej to przywoływanie
Walka O Duszę Ucznia Chrystusowego; Ciąg Dalszy… Narrator: Anioł oskarżyciel i inne demony oskarżać będą ucznia Chrystusowego o to że nie jest godzien tego miana/imienia/nazwania
Demon Lenistwa Dzień twój cały w próżność obrócony nie zrobiłeś nic znacznego Wątpliwością ogarniony do cna przeniknięty Czy też przenikniony Darmo otrzymałeś darmo też zwrócone być powinno To co uczyniłeś w innej formie naznaczone Być zawarte Nie tak i nie tym sposobem utrwalone i zwrócone też być winno Ponoć tak jest zapisane Przestrzeganiem srogim jest obwarowane Postępować winien jesteś jako uczeń Chrystusowy wedle tej reguły Zalecenia solennego Zaniedbałeś domniemywam pewien jestem też zarzutu tego Rozpaczałeś przez dzień cały i zuchwałym byłeś Wytrwać też i nie zdołałeś wszystko dzisiaj pogubiłeś Zaniedbałeś I już więcej nie podnosisz głosu aby głosić nauczanie słowo? Co natchnieniem naznaczone jest obwarowane? O czym to tam znów mówiłeś? O pokorze o potrzebie się stawania? Ale komu to potrzebne? Twoje to te w mocy sile ale jakie komu to potrzebne nauczanie?
Duch Rady Nie posłuchaj tego jego na cię przeklinania Słaby nie ma mocy jest on tylko taki jemu się wydaje W niczym zagrożeniem On zwątpienie zasiać zdolny On niemocny Słaby żadnym on jest bohaterem jest on jeno ledwo cieniem
Demon Gniewu Myślisz żeś posłanym poprzez kraje pójdziesz głosić im przesłanie? Takie myślisz twoje powołanie? Otóż inne jest dla ciebie przeznaczenie Obraz twej przyszłości też widziałem Jam jest w niczym nieomylnym ja je wcześniej i od ciebie Kiedyś powołanym je widziałem ja się z nim też zapoznałem Otóż będziesz głosił słowo Jak najbardziej tobie przeznaczone Ale nie tam gdzie myślałeś żeś posłany i że droga tobie wyznaczona Ja prowadzić ciebie będę poprzez twoje apostolskie powołanie Pójdziesz tam gdzie poprowadzę ja cię zaprowadzę Takie to jest w zgodzie z mym zamysłem twych słów przyrzeczonych wypełnianie
Duch Pobożności On jest złością gniewem ogarniony i nie zwracaj nań uwagi I nie odwodź go od celu który zamierzeniem jego On innego nie zna do cna obnażony Co miłością Boga jest nazwane nie zna tego? Niechaj pozostanie znów i sobie tylko i nieznany jest nikomu Ty czyń powołanie twoim z każdym dniem się mężnym stawaj I pobożnym wzrastaj też w potędze w czynach apostolskich swoich
Demon Nieczystości Jaki z ciebie jest apostoł czy też uczeń wszystko jedno jako ciebie nazywają Określają przyzywają Ja nie widzę racji aby tobie ta głoszenie prawdy powierzone było W niczym tobie także bliska czy też jest znajoma Odrzuć zatem te jak tam to określacie naznaczone mocą słowa Czy też naznaczone w mocy to przepowiadanie? A zgrzeszyłeś przecie z rana Kiedyś mówił że ze wszystkich myśli tylko jedna Ta najgorsza pozostała i że w niczym ci nieznana Myśl jedyna Która sens ci nadawała i wyzwaniem drogowskazem była Oddalone jest od ciebie słowa głosić tobie powierzanie Zaniedbałeś jak sam widzisz swoje powołanie
Duch Umiejętności Trwałeś w mocy łaski wielkiej tobie danej raz przez Pana i ją pomnażałeś Zdolność którą raz posiadłeś wcale jej nie utraciłeś W niczym jej też i nie zaniedbałeś Rozproszone są i te już oskarżenia przez demona nieczystości Na cię z gromem wielkim przeogromnym posyłane Powołaniu wiernym byłeś to widziałem i przy tobie przez dzień cały stałem
Demon Zazdrości Powiedz raz to jeszcze i wypowiedz słowa przedtem jak to było mocą Tak to powiadałeś były naznaczone? Kto je tobie to nakazał aby i przez ciebie były ogłoszone? Komu? Kiedy? Okoliczność podaj czy co mówisz może wyobraźni twojej tworem Przypisaniem zasług Które ja spełniałem kiedym głosić wolę moją wyrażałem A on przystał na te moje nauk nauczanie Jam jest uczniem tym prawdziwym Dla mnie przekazane to głoszenie a nie tobie powierzone to posłanie
Anioł Sprawiedliwości Słowa jego pomieszane nie znasz prawdy nic nie znajdziesz sensownego Duma w niego weszła i opanowała Sobie przypisuje co na polach obfitością obrodziło I zasługi wszelkie jakby to zasługą jego z mocy jego pochodziło W zasług twoich wchodzi on bezprawnie czyni siebie w posiadanie Mocną ręką oddal te zarzuty precz od siebie moje tobą jest władanie
Duch Rozumu Zważ na tę pułapkę w sidła obleczona I na ciebie kiedy zwątpisz abyś wpadł tam zastawiona Uczyniona dawno temu I to wtedy kiedy upadł i przed Bogiem w niczem wyznać Że stworzeniem jeno jest on uczynionym Nie potrafił bo i nie chciał Odpowiedzią jego bunt był w kleszcze potrzask dobrowolnie poszedł Ale takim nie był innym wielkim i dostojnym sługą był stworzonym Bo chciał królem zostać i na podobieństwo jako bogacz być stworzonym
Demon Pychy Odebrałeś co jest moje i co dla mnie przeznaczeniem przypisane Co zapytasz? Moje apostoła Pana powołanie W niczym tobie tego nie daruję nie zapomnę nie odwołam Ani też nie zapomniałem Przywileju tego mi zabrania i dobrego mnie imienia pozbawienie/a I odbiorę ci zasługi któreś zdziałał bo ode mnie pochodziły Dla mnie przewidziane były Z mocy mojej i zrządzenia jam ich twórcą przywilejem ciebie obdarzałem Tyś to sobie je przypisał nimi zarządzałeś Za to karać ciebie będę ile tylko unieść kar i win na ciebie podnieść zdołam Albo poślę na pustynię Tam pokory uczyć będę ciebie wszak to cnota jest mi znana I podobnym do mnie będziesz i udzielę ci mej mocy umiejętność ta i tobie będzie ukazana
Anioł Umiarkowania Mowa twoja kwieciem naznaczona i pokorą wyznawane słowa przez czas cały Wiernym Bogu pozostałeś W niczym też nie zaniedbałeś
Duch Bojaźni Bożej Zasług twoich ogrom dzisiaj Jako w koszu mnogość jest owoców na ofiarę Bogu poskładanych Trud twój w niczem pogrzebany Nie zawracaj z drogi raz obranej Nie oglądaj się za siebie tam nikogo nie ma Nie ma także ciebie Albo może oprócz ciebie Jeśli zwątpisz w to co mówię w moje tobie nauczanie To dostrzeżesz siebie w myślach pogubionych zaplątanych Odrzuć zatem pokus bezmiar żeś poległym i przegranym bądź wytrwały
Demon Nieczystości On pobłądził nie tą drogą co należy zdążał w zagubieniu pozostawał Nawet z rana kiedy przebudzony myśli i nie tylko Te nieczyste i nieprzyzwoite im dochodzić znów do ciebie On nakazał Bez umiaru i rozumu jakowego szedłeś – uczniu? Przez dzień cały I te cnoty jak to nazywacie czy zalety życia twego zakonnego? Popatrz jakiś ty spowity jakiś jest oddany życiu jeno wygodnemu Skromnym i w granicach pojmowania miary mojej rozumienia życia codziennego Winien żeś pozostać mi oddany Poprowadzę cię przez życie i na drogi wyprowadzę te rozstajne Mistrzem tobie będę a ty uczniem moim apostołem tym umiłowanym
Anioł Męstwa W spowijaniu i składaniu i na nowo powołania swego rozumieniu dzielnym byłeś W niczym zaniedbałeś Dobrze i poprawnie wszelkie myśli zestawiłeś Odwołania także z małym błędem naprawionym i przeze mnie boś zmęczony Był głoszeniem słowa Zatem ja słabości twoje odebrałem w inną formę je ubrałem przyodziałem W Bogu miłym przyodzianiu na ołtarzu są na powrót dane twoje to ofiarowanie
Demon Łakomstwa Wiele razy ci mówiłem przygan też czyniłem żeś jest w niczym doskonały Zagubiony i niewdzięcznym pozostałeś przez czas cały Dzień ten cały czy połowę Bo przez jedną część dnia tego byłeś precz przez niego odrzucony I tak dzień ten przemierzyłeś zagubiony oddalony W niczem miłym też mu byłeś a ode mnie wywyższony/m
Anioł Roztropności On o sobie mówi popatrz jaki zagubiony w uniesienie przyodziany W służbie sobie powierzonej jest oddany Zagubieniu swemu wciąż nadaje nowy wymiar i na cię nastaje Mowa jego zgubna jemu on w swe sidła jest wplątany Niechaj takim pozostanie jeśli na cię znów i z mocą swoją też nastaje
Anioł Upadły Oskarżyciel Wszystko co jest moim twoim także będzie i nazwane mym imieniem W twego dla mnie do mnie oddalenia i oddania się bez miary Do mnie wszystko to należy Ja stwarzałem on jest kłamcą tak to mówię i zachęcam cię do tego Aby pokłon oddać w mocy dla mnie jako dobroczyńcy twego Ale pokłon oddaj przedtem i dwa razy bądź przede mną w geście mi oddania Skłonu do samego tronu mego mego na nim zasiadania Wtedy oddam tobie władzę Nad dziewiątym w mym królestwie tam gdzie jestem tym poziomem Bo w dziesiątym tym najniższym jam jest w pełni panem Czy pokładem prawdę mówiąc nie pamiętam Jakim słowem to królestwo jest nazwane Czy też sam to je nazwałem albo jak jest nazywane? Ale przedtem na znak żeś oddany skórę co na ciele twoim zedrę z ciebie I to z mocą władzą co nad tobą dzierżę i dwukrotnie na znak Żeś jest mężnym mi oddanym sługą wiernym w moim poważaniu Na co czekasz mężu? Apostole? Uczniu? W czymżeś jest ograniczany? Jam jest władcą on jest kłamcą to przeze mnie świat ten był stwarzany
Anioł stróż apostoła Chrystusa Przepasz biodra i przygotuj się do drogi znów przed tobą przemierzanie Dzień się kończy do modlitwy składaj ręce W tobie ducha moc jest wielka jego nie znalazłem przez dzień cały I uwalniam cię od tego co wątpliwość w sercu i umyśle twoim rodzi Pozostało przez demony i złe duchy te zasiane Próbę tę kolejną zdałeś nie zasiądziesz tak jak oni i na tronie Apostołem wiernym jesteś powołanie wypełniłeś Dobrze też postępowałeś W niczym śmiałym też nie byłeś słuszne świata twego pojmowanie Oto znów przychodzi na cię próby nowej egzaminu jej zdawanie
Anioł upadły oskarżyciel raz jeszcze Zatrwóż się na nowo w myślach swoich wcale takim to żeś nie był Zaniedbałeś wiele z postanowień i zamierzeń swoich I nie takim byłeś jak on mówi i nastaje na cię W rozproszeniu pozostałeś przez dzień cały i niczego nie przywoływałeś Upust jeno wyobraźni pustce i próżności swojej przez dzień cały okazałeś
Anioł stróż apostoł Chrystusa Dzień skończony pokój Pański niech przystanie na cię Dzieło uwieńczone pokój Pański niechaj przyjdzie na cię Bogu miłym byłeś czas ten cały dobrze był spędzony i z pożytkiem I dla ciebie i dla chwały Bogu jedynemu i w posłudze darowany Dzień jutrzejszy będzie nowym Bogu jeno swemu bądź poddany/m (rok 2006) I tutaj kończą się te moim zdaniem dosyć nieporadne a może nawet naiwne rymowanki Zdecydowałem się jednak umieścić ten tekst Pisałem pod wrażeniem przedstawienia „Faust” w Teatrze Nowym w Poznaniu
Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor i Opracowanie – o Marek Mularczyk omi Kompleta