Opowiadania O Proroku czyli Opowiadania Dla Młodzieży
I. Anioł Demon I Piękna Dziewczyna – Czyli Opowiadanie W Trzech Aktach II. Anioł Demon Piękna Dziewczyna III. Demon I Piękna Dziewczyna IV. Opowiadania O Proroku – Z Komentarzem V. Prorok I Oblubienica Jego VI. Prorok Na Pustyni I Pan Bóg
I – Anioł Demon I Piękna Dziewczyna … Czyli … Opowiadanie W Trzech Aktach Akt I – Piękna dziewczyna zatrzymała się nad brzegiem rzeki Podszedł do niej demon mówiąc że przeniesie ją na drugi brzeg Odpowiedziała że nie ma takiej potrzeby że wcale nie zamierzała przejść a przyszła tylko po to aby popatrzeć na wartko płynące źródło wody Demon zapytał czy może tak z nią być przez chwilę zgodziła się Usiedli spoglądając przed siebie w nurt rzeki Demon był jednak niecierpliwy i po chwili zapytał czy już zaspokoiła swoją ciekawość Dziewczyna odpowiedziała że nie tego chciała Przyszła ot tak w wolnej chwili w pracy w polu Pracuję przy żniwach przyznała Demon zaproponował że pójdzie z nią na pole i pomoże w pracy Zgodziła się Siedziała jednak nadal nad brzegiem rzeki Demon nieco zniecierpliwiony zapytał skoro ma zamiar pracować na polu zatem czy nie czas już iść? Odpowiedziała że na to zawsze jest czas Demon wstał i chciał już odejść ale zastanowiło go dlaczego powiedziała że na to zawsze jest czas Czyżby czekała aż zboże dojrzeje Czyżby była tego potrzeba? Żniwa były już rozpoczęte Albo czyżby oczekiwała kogoś? Zapytał ją o to Tak odpowiedziała część łanu zboża nie dojrzała jeszcze do zbioru ale nie ma to znaczenia przyznała Demon pogubił się nieco w odpowiedziach dziewczyny a i w swoich domysłach Kiedy będzie ku temu czas zapytał Muszą nastać jeszcze po tej trzy pory roku odpowiedziała Ta kolejna ta po niej jeszcze jedna i dopiero wtedy zboże będzie gotowe do zebrania Zdumiał się demon i zapytał czy ma zamiar spędzić tutaj nad brzegiem rzeki czas w oczekiwaniu na porę żniw Miło byłoby cię widywać przyznał Odpowiedziała że nie że posiedzi jeszcze przez chwilę i wróci na pole Tam inni pracują przy zbiorach Zatem żniwo nie jest ukończone zawyrokował demon Tak jeszcze wiele przed nami Jeszcze trochę wiele nie ma takiej potrzeby pora roku ta jeszcze jedna ta po niej pokręcił głową demon to zbyt wiele jak dla mnie Dziewczyna widząc jego zakłopotanie powiedziała zdaje się że chciałeś przenieść mnie na drugi brzeg nieprawdaż? Tak istotnie przyznał demon i ucieszony że przystała na jego propozycję miał już zamysł wziąć ją na ręce kiedy to ujrzał inną dziewczyną jak zbliżała się w ich stronę Była równie piękna Czy jesteście siostrami? Zapytał Nie ale spokrewnione odpowiedziała A kiedy doszła już do nich zapytała Siostro czy przyniosłaś już sierp co w domu naszym do ścinania łanów zboża? Odpowiedziała tak mam go tutaj przy sobie Demon dopiero teraz zauważył leżący obok dziewczyny na ziemi sierp Zapomniałyście zabrać z domu sierpa idąc w pole? Zapytał Nie nie zapomniałyśmy odpowiedziały Ostrz sierpa złamał się w czasie pracy A gdzie wasz dom zapytał Nieopodal tuż za lasem po drugiej stronie rzeki odpowiedziała ta co dopiero doszła do nich dziewczyna Tu blisko i nieopodal zdziwił się demon I byłaś tam i wracasz stamtąd na powrót w pole? Tak odpowiedziała byłam tam dosłownie przed chwilą przyznała dziewczyna ta którą spotkał nad brzegiem siedzącą Zastanowiło to demona rzeka była dosyć głęboka woda sięgała niemal do bioder a odzienie jej suknia były całkowicie suche Jakimże sposobem przeszła przez rzekę nie będąc w ogóle zmoczona Zastanowiło to demona i swoim zwyczajem zaczął mamrotać coś tam pod nosem
Akt II – Demon ujrzał anioła jak rąbał drewno na opał Podszedł i zapytał go komu drewno to ma służyć? Odpowiedział że jemu samemu że przygotowuje się do zimy Zostajesz zatem tutaj na ziemi na czas ten nie wracasz do nieba? Nie odpowiedział anioł Jest jeszcze wiele pracy tutaj na ziemi Jakiej? Zapytał demon Trzeba dbać o winnicę posadzić nowe drzewka i winne latorośle zadbać o hodowlę zwierząt w gospodarstwie Żniwo w polu jeszcze nieukończone przyznał anioł Część trzeba pozostawić na następny rok dopiero wtedy być może będzie zdatne do żniwa dodał Zastanowiło go to Podobnie mówiła dziewczyna którą spotkał nad brzegiem rzeki Opowiedział o tym zdarzeniu aniołowi Tak znam ją przyznał anioł zamieszkuje dom ten obok mnie Pomagam jej jak mogę To dla niej też to drewno na opał jej sióstr i braci krewnych dokładnie tego połowa Przychodzi do mnie zimą po drewno albo ja sam zanoszę Pomagasz jej w wszystkim zapytał demon Tak staram się jak mogę Jest samotnie mieszkającą osobą muszę jej pomóc Nie ma rodziców sióstr braci nikogo? Zapytał demon Ma mówiłem ci już przecież ale mieszka samotnie A skąd w ogóle tutaj się wzięła jakim sposobem się znalazła zapytał demon będąc niepomiernie zdziwiony Tego nie wie nikt nikt z mieszkańców tej okolicy Przyszła i zamieszkała w tym opuszczonym domu Pomagam jej przyznał anioł A ty sam czy byłeś już osadnikiem w tej okolicy zanim ona tutaj przybyła? Nie dopiero teraz odpowiedział anioł Pomagam jej uprawiać ziemię zbierać plony pracuję w winnicy Jest mi wdzięczna za to że pomagam jej Zadumał się demon Sposób mówienia anioła przypominał do złudzenia ten pięknej dziewczyny co spotkał nad brzegiem rzeki Czyżbyście mieli się ku sobie zapytał demon Nie ona nawet nie wie niekiedy że to ja jej pomagam odparł anioł Nie o wszystkim co dla niej robię mówię o tym Stali tak jeszcze przez chwilę demon pytał anioła o wiele innych jeszcze rzeczy Odpowiadał cierpliwie i wcale go to nie denerwowało nużyło czy też sprawiałoby jakiejkolwiek trudności W końcu zapytał czy mógłby wejść do jego domu Anioł zaprosił go do izby Kiedy weszli uwagę jego zwrócił bardzo gustowny wystrój Obszerne sięgające do podłogi zasłony na oknach kominek łoże kilka krzeseł i stół a na nim biały obrus i ustawiony wazon z kwiatami O wazon z kwiatami nie było go tutaj kiedy wychodziłem rąbać drewno zauważył anioł
Akt III – Kiedy nastała kolejna pora roku ta po niej rzeka zamarzła nie widywał w tym czasie dziewczyny rzadko anioła Kiedy nastała jeszcze jedna pora roku i ta po niej w jakiś czas później ujrzał ich idących razem na pole Zbliżała się pora żniw Motto: Aniołowie zstąpili na ziemię i są wśród nas jako aniołowie a więc takimi jacy są w rzeczywistości Pod postacią pięknej dziewczyny jej sióstr braci Czuwają nad porządkiem i ładem w świecie Jak zauważamy w czasie rozmowy z demonem ich odpowiedzi wydają się być wymijające Wcale jednak tak nie jest Demon jako anioł upadły nie ma dostępu do pełni prawdy o Bogu natury człowieka Nie zasługuje na to Nie ma też dostępu do pełni praw natury Sam siebie takim uczynił Przynależne jest to jedynie Bogu oraz tym którzy Bogu się nie sprzeciwili zbuntowali Jego sługom Zauważmy jak wielu zjawisk uszło uwadze demona Chociażby to że dom owych dziewcząt położony był po przeciwnej stronie rzeki To stamtąd przyszły nad rzekę i stamtąd wychodziły w pole Musiały zatem przedtem przejść przez jej nurt a wcale nie były zmoczone Przechodziły zatem po kładce albo po mostku Świadomość demona jest ograniczona Nie potrafi w odpowiedni sposób i logicznie zestawić faktów Strzeż się przez złem będziesz się błąkał przez całą wieczność Tak jak demon Musi nastać odpowiednia pora ta kolejna ta po niej i jeszcze jedna Cóż to oznacza? Bóg czeka na każdego z nas nawet największemu grzesznikowi daje szansę nawrócenia Przed nikim nie zamyka drzwi Królestwa Niebiańskiego Czeka wychodzi mu naprzeciw (20-25 styczeń roku 2010)
II – Anioł Demon Piękna Dziewczyna … (czyli nieomal 40 opowiadań o tym jak spotkali się anioł demon i piękna dziewczyna i co z tego wynikło) Anioł szedł z zapaloną świecą Podszedł do niego demon i zapytał po co ci to światło? Nie jesteś przecież aniołem upadłym powinieneś wszystko wiedzieć znać drogę którą idziesz i cel do którego zmierzasz Po co tak się trudzisz? Anioł odpowiedział że światło świecy nie służy jemu samemu bo zna drogę i gdzie powinien dojść a prowadzi jedynie tych którzy idą za nim po to aby wiedzieli jak dotrzeć do celu Demon nie ustawał w pytaniach i zadał kolejne Zapytał czy nie obawia się że wosk w świecy skończy się i płomień zgaśnie Odpowiedział że kiedy świeca dogasa zawsze ktoś ze stojących przy drodze wręcza mu nową zapaloną już świecę Ciągle się to powtarza Nawet jest już zapalona westchnął demon Zatem nie ty jesteś tym który zapala płomień świecy Nie od ciebie pochodzi źródło światła Nawet nie ty jesteś tym który uczynił tę świecę? Zdumiał się demon zatem świeca uczyniona jest przez tych których anioł spotyka na drodze i prowadzi ich Światło pochodzi z naturalnego źródła Nic w tym nadprzyrodzonego westchnął demon może zatem pozostanę gdzie jestem teraz w tym mroku i cieniu Wycofał się i zszedł aniołowi z drogi Morał: Świeca to Ewangelia Wszelkie prawdy jakie Bóg chciał objawić zapisane są na kartach Ewangelii Świeca zapalona to dary Ducha Świętego Po to aby żyć zgodnie z wolą Pana Boga należy przysłuchiwać się głosowi nauczającego Kościoła i prosić o dary Ducha Świętego
Anioł szedł przed siebie trzymając w ręku zapaloną świecę Podszedł do niego demon pytając czy nie zraża go to że pomimo tego iż trzyma w ręku świecę cień jego postaci i tak pada na ziemię Zatem świeca niczemu nie służy Anioł odpowiedział że cień jest wynikiem padania na ziemię promieni słonecznych a one mają za zadanie utrzymanie życia na ziemi natomiast światło świecy oświetla jedynie drogę którą człowiek winien iść Anioł wskazuje mu ją Zdumiał się demon Nie znał takiego rozgraniczenia promienie słoneczne światło świecy U nas tylko mrok westchnął Morał: Świadomość demona z racji upadłej natury jest ograniczona Nie ma dostępu do pełni świadomości człowieka ani też poznania w pełni praw natury U nas tylko mrok westchnął demon kiedy ujrzał idącego w promieniach słonecznych z zapaloną w ręku świecą anioła Możesz pójść ze mną odparł anioł Nie przywykłem do tego aby polegać na czyimś autorytecie podlegać komuś Chcę stanowić sam o sobie Chcę być pierwszy i tylko dla siebie i przeciwko wszystkim Morał: Taka jest niestety natura anioła upadłego demona
Anioł szedł przed siebie z zapaloną w ręku świecą Podszedł do niego demon pytając dlaczego pomimo tego iż idzie przed siebie nie posuwasz się naprzód Anioł odpowiedział że uczynił tak celowo Idę przed siebie zataczając krąg powiedział i dodał Masz wystarczająco rozumu ku temu aby odczytać prawa natury należałoby teraz uznać wyższość tego który świat stwarzał i reguły co o dziele stworzenia stanowią Morał: Demon w swojej pysze sobie przypisuje dzieło stworzenia Szatan w rozmowie ze mną wyznał że on stwarzał świat Boga nazywając kłamcą i wezwał mnie do tego abym to jemu oddał pokłon
Anioł idąc przed siebie usiadł na kamieniu i chciał przez chwilę odpocząć Podszedł do niego demon mówiąc żeby wstał bo on zamierza przemienić ten kamień w chleb Mam taką władzę i chcę tego dokonać powiedział Upomniał anioła o to że usiadł na czymś co stanie się chlebem Anioł zapytał go jak już przemieni ten kamień w chleb to co z nim zrobi? Nakarmi głodnych samego anioła albo i sam zje kilka kromek Demon odpowiedział że nic takiego nie miał na myśli przemieni po prostu kamień w chleb Chce jedynie aby anioł doświadczył jego mocy Anioł pozostał jednak niewzruszony Po chwili wstał udając się a w dalszą drogę Morał: Ot nic ponad pustkę i próżność demona
Nastawał wieczór Demon przystąpił do anioła co szedł z małym kagankiem w ręku i zapytał go czy światło to palić się będzie przez całą noc czy tylko do czasu i następnego dnia z rana zapali je na nowo a jeżeli tak to jakim sposobem? Anioł odpowiedział że kiedy układa się do snu płomień gaśnie a jak wstaje i budzi się nie zapala ognia ale czeka na stosowną ku temu chwilę i dopiero wtedy to uczyni Jakim sposobem? Zapytał raz jeszcze Anioł odpowiedział że nie zapala kaganka od razu ale w chwilę potem po przebudzeniu Morał: W pewne prawdy wtajemniczeni są jedynie ci którzy Bogu się nie sprzeciwili/zbuntowali nie wszyscy w mają w pełni do tego dostęp i na taki przywilej zasługują
Demon przystąpił do anioła kiedy ten trwał skupiony na modlitwie a obok niego postawiony palący się kaganek Zapytał czy światło jest konieczne ku temu co teraz robi? Nie rozświetla ciemności a wszystko co może dać to przysporzyć nastroju Czemu miałoby to służyć? Anioł odpowiedział że trwa tak na modlitwie przed Bogiem Demon zapytał go raz jeszcze czy czyni tak dlatego bo chce aby Bóg takim go widział? Zatem z próżności czy też jest jakiś inny powód? Anioł odparł że to czego chciał i co zamierzył on sam już osiągnął Morał: Anioł chciał sprawić aby demon ujrzał go na modlitwie i że on sam takim też mógłby być
Anioł siedział na kamieniu z księgą w dłoni a obok niego dziewczyna z kagankiem w ręku co rozświetlał mrok Demon zapytał czy światło jest mu pomocne i służy ku temu aby studiować księgę Anioł odpowiedział że zna tę księgę na pamięć każdą jej kartę jest to księga święta i nie jest koniecznym aby kaganek płonął Zatem jedno wyklucza drugie zawyrokował demon albo jest niepotrzebne Ta piękna dziewczyna też anioł zapytał? Morał: Dobru pięknu czynom szlachetnym nigdy za mało
Anioł zatrzymał się nad brzegiem rzeki i pochylił się nad jej wodami Przystąpił do niego demon zarzucając mu że spogląda z upodobaniem w jej nurt zatem na swoje oblicze Przyglądasz się samemu sobie zawyrokował Anioł odpowiedział że woda płynie wartkim strumieniem lustro jest zmącone zatem nie widzi swojej twarzy jedynie leżące na dnie kamienie Zatrzymał się po to aby obmyć twarz Demon nie chciał dać temu wiary Anioł zaproponował aby podszedł bliżej i sam się o tym przekonał Rozwścieczyło to demona tak bardzo że przyrzekł aniołowi iż w akcie zemsty nawrzuca do rzeki tak wielką ilość kamieni że rzeka wyschnie Zmieni co najwyżej nurt odparł anioł i ruszył w dalszą drogę Morał: Bóg nie może siłą przeciwstawić się złu brakowi dobrej woli
Anioł przechodząc obok osady ludzkiej usłyszawszy piękne dźwięki przystanął Przystąpił do niego demon i zapytał co go tak zaciekawiło? Odpowiedział pieśń co ją słyszy Podszedł bliżej aby płomieniem z kaganka rozświetlić mrok izb tej osady Demon po raz kolejny zapytał czy zna tych ludzi co śpiewają tę pieśń Odpowiedział że nie i że jest po raz pierwszy w tej okolicy Poznaje że są to wieśniacy ludzie prości którzy dopiero co wrócili z pracy w polu Czyszczą narzędzia pracy oporządzają zwierzęta domowe robią porządki w zagrodzie i w obejściach Wszystko w takt muzyki? Zapytał demon Jak można pracować grać na instrumentach śpiewając jednocześnie? Co takimi ich czyni zadziwił się demon Kiedy podchodzili bliżej pieśń stawała się coraz piękniejsza Morał: Wszystko co mieszkańcy tej osady dnia tego czynili było na chwałę Boga i w zgodzie z Jego wolą Płomień kaganka to symbol Bożego błogosławieństwa którym Bóg ich darzył
Anioł przystanął nad brzegiem rzeki i przyglądał się nurtom wartko płynącej wody Przystąpił do niego demon pytając czy nie boi się przejść na drugi jej brzeg że potknie się straci płomień w kaganku a sam kaganek porwą odmęty wody Anioł odpowiedział że nie obawia się tego Woda jest płytka jedynie do kolan i z łatwością mogę przejść na drugi brzeg dodał Wtedy demon zapytał czy już kiedyś tego próbował Odpowiedział że poprzedniej zimy nie przechodząc jednak przez rzekę ale miało to miejsce na jeziorze kiedy to bawiące się tam dziecko bo lód był kruchy wpadło do wody Podszedł wtedy i podał mu rękę wynosząc je na brzeg Szedłeś nie po dnie rzeki tam gdzie pełno kamieni i ryzyko że można się potknąć i upaść ale po gładkim lodzie To żadna sztuka zarechotał demon Morał: Demon nie wiedział że pójść po lodzie do kogoś kto wpadał do wody jest czymś trudniejszym aniżeli przejść na drugi brzeg rzeki po jej dnie Nie miał dostępu do pełni praw natury Nie on stwarzał świat Nie ma też dostępu do pełni świadomości człowieka
Demon zechciał zakpić z anioła Kiedy ten zbliżał się w jego stronę przyjął postać innego anioła jeszcze piękniejszego w krasie i zapytał gdzie pójdą tym razem? Anioł odpowiedział że jeszcze nie wie bo jak dotychczas nikt go nie wzywał nie prosił o pomoc Demon co przyjął postać anioła zaproponował aby podeszli do grupki bawiących się nad brzegiem jeziora dzieci Kiedy dotarli tam demon zaproponował wspólną zabawę Podrzućcie mnie do góry zobaczycie jaki jestem lekki prawie nic nie ważę przekonywał Dam wam za to koszyk owoców Jeden z chłopców pochwycił demona i podrzucił do góry Rzeczywiście jesteś bardzo lekki przyznał Daj mi teraz koszyk obiecanych owoców Wymówił się demon mówiąc że da mu później Nieco zbity z tropu zaproponował aby jedna z dziewczynek powiedziała wierszyk Jedna z nich wyrecytowała z pamięci piękne strofy Pochwalił ją za sztukę zapamiętywania zapisanych w księdze wersetów i w nagrodę obiecał dać książkę Zapytał jaką książkę chciałaby mieć Odpowiedziała że o szlachetnym rycerzu i potworze co go dzielny rycerz w końcu pokonuje Demon obiecał spełnić i to życzenie ale też nieco później Anioł wiedząc że ma do czynienia z demonem który przyjął postać anioła zaproponował aby tym razem on powiedział jakiś wiersz i wziął na ręce jedno z dzieci Demon przystał na to Nie potrafił tak pięknie i przekonywująco recytować strof aby któreś z dzieci chciało być przez niego wzięte na ręce Morał: Nikt jak dzieci posiadł zdolność rozróżnienia prawdy od fałszu dobra od zła i tego jakim ktoś jest
Anioł zatrzymał się na skrzyżowaniu dróg i trwał tak Podszedł do niego demon i stanął obok Domniemywał że zgubił drogę i będzie zapytywał któregoś z przechodniów o to w którą stronę miałby się udać Chciał się temu przyglądać Stał tak przez dłuższą chwilę Nikt jednak nie przechodził a on sam ani śmiał wspomóc go Straciwszy cierpliwość albo i z ciekawości zapytał dlaczego tak stoi czy zgubił drogę i w ogóle co ma zamiar robić? Anioł przyznał że zgubił drogę i nie wie dokąd ma pójść Nie ma pewności która z dróg jest właściwa i czeka na kogoś kto wskazałby mu ją Demon trwał tak przyglądając się temu z zaciekawieniem Morał: Demon też był jednym z przechodniów i to on mógł znać drogę do celu do którego zdążał anioł i wspomóc go Nie zadał sobie jednak takiego trudu Nie pomyślał nawet o tym że mógłby być komuś pomocnym
Anioł nachylił się nad strumieniem wartko płynącej rzeki i chcąc umyć twarz ukląkł nad jej brzegiem Nabrał dłońmi wody i obmył twarz Demon przyglądał się temu Zapytał czy koniecznym było przy tym uklęknąć i czy nie lepiej było wejść w nurt rzeki i stojąc zaczerpnąć wody rękoma Anioł odpowiedział że nie wszedł w nurt rzeki bo domniemywał że on też chciałby umyć twarz i nie chciał zmącić wody Morał: Anioł sługa Boży ma przede wszystkim na względzie dobro innych i temu we wszystkim daje pierwszeństwo
Anioł przechodząc przez most na drugi brzeg rzeki ujrzał demona jak wchodził w jej wartko płynący nurt Kiedy dotarli na drugi brzeg zapytał dlaczego nie chciał iść przez most a ryzykując utonięcie przedzierał się przez nurt rzeki Demon nie wiedział co odpowiedzieć Usiadł na brzegu i zaczął zdejmować ubranie suszył je wystawiając do słońca które zachodziło już i jego promienie stawały się już coraz słabsze Czas naglił i należało ruszyć w dalszą drogę Kiedy zbliżała się pora ułożenia do snu jego ubranie wciąż było nie tylko mokre ale i nasiąknięte ogromną warstwą pyłu Lepiło się do ciała Takim pozostał i ułożył się do snu Anioł postawił obok swojego posłania kaganek i też układając się do snu spojrzał na demona raz jeszcze Wydawało mu się że mamrotał wciąż i bez końca wszystko sprzysięgło się przeciwko mnie Morał: A wystarczyło tylko iść drogą którą szedł sługa Boży Anioł
Anioł wszedł do przydrożnej gospody a kiedy biesiadujący ujrzeli go przysiedli się do jego stolika i zaczęli wypytywać o wiele rzeczy Jak jest w niebie czy Bóg jest taki jak głoszą na kazaniach księża czy w niebie też można dobrze zjeść i wypić puchar przedniego gatunku wina z winnic najdorodniejszych? Anioł odpowiadał cierpliwie na wszystkie pytania Demon będąc nierozpoznany przez innych przysłuchiwał się tej rozmowie Po chwili zapytał czy prawdą jest że Pan Bóg tam w niebie sam rozlewa wino do pucharów i obchodząc wokół rozdaje je biesiadującym? Anioł odpowiedział że czynią to w Jego imieniu Jego słudzy Aniołowie Morał: Niewiele mniejsi jesteście od aniołów mówi Pismo Jak dobrze być blisko Boga nieprawdaż?
Anioł siedząc przy stole przy tlącym się kaganku zasnął ze zmęczenia Kiedy obudził się już nad ranem ujrzał siedzącego przy nim demona Ten zapytał go czy nie obawiał się że płomień mógłby zaprószyć izbę a izba spłonąć? Razem z nim a może i całe domostwo Anioł odpowiedział że ma swojego anioła stróża który czuwa nad nim Wstał i ruszył w dalszą drogę Morał: Anioł dał demonowi lekcję pokory On sam na ten czas powierzył się opiece innego anioła
Anioł stał naprzeciw rzeźby „Pieta” Demon zapytał kto jest autorem tego dzieła Anioł odpowiedział Michał Anioł Morał: Ot tak po prostu Michał Anioł Po co więcej Niejedno z dzieł stworzonych przez ludzi dorównuje dziełom aniołów
Anioł zaproszony został do domu dostojnika i kiedy zasiadł do stołu postawiono przed nim kosz pełen owoców Sięgnął najpierw po owoc ten który był nadpsuty Demon co przysiadł się zapytał dlaczego jako pierwszy bierze owoc nadpsuty a nie dorodny i bez skazy Czy dlatego aby gospodarzowi domu nie przysporzyć zakłopotania albo inny jest tego powód? Odpowiedział że za czas jakiś coraz mniejsza część owocu nadawać się będzie do użytku następnego dnia tylko połowa a kolejnego musiałby być już wyrzucony Morał: Nie wystarczy chwalić dzieła stworzenia jedynie modlitwą Trzeba też widzieć potrzeby dnia codziennego
Anioł zaproszony był do domu pewnej rodziny i kiedy zasiadł do stołu postawiono przed nim kosz pełen owoców Sięgnął najpierw po owoc który był nadpsuty Demon przysiadł się obok i zapytał dlaczego jako pierwszy bierze owoc nadpsuty a nie dorodny i bez skazy Czy dlatego aby gospodarzowi nie przysporzyć zakłopotania albo też inny jest tego powód? Anioł odpowiedział że poznał ten zwyczaj w tej okolicy w krainie w której owoców w obfitości Morał: Piękny zwyczaj Najpierw sięgasz po owoc już nadpsuty Doświadczyłem tego w Italii
Anioł przechadzał się po muzeum i przyglądał umieszczonym tam obrazom Na jednym z nich namalowany był anioł ze skrzydłami na ramionach Podszedł demon i zapytał dlaczego jak to malarze przedstawiają aniołów na swoich obrazach on sam nie ma skrzydeł Może nie jesteś aniołem zarechotał Anioł w zamian poprowadził go na koniec galerii tam gdzie namalowane były piękne krajobrazy widoki i pejzaże a na jednym z nich pasąca się na łące krowa i przymusił go aby z bliska przyjrzał się temu i powiedział co widzi na tym płótnie Odpowiedział że pasącą się na łące krowę Nic więcej zapytał anioł? Nic odpowiedział Motto: Anioł to ktoś więcej niż sposób w jaki przedstawiają go niekiedy ludzie
Anioł szedł przez pustynię Podszedł do niego demon i zapytał co tutaj robi? Pustynia to miejsce przebywania demona powiedział Zapytał go powtórnie czy zgadza się na test próbę wiary? Anioł przystał na tę propozycję Wtedy to demona nakazał mu stać przez dłuższą chwilę w pośrodku żaru pustyni a było to w porze południa Anioł tak uczynił Zapytał go czy nie prażą go promienie słoneczne Odpowiedział że nie zwraca na to uwagi Wtedy to wyprowadził go na najwyższe w okolicy wzniesienie i nakazał zejść jak najszybciej tylko zdoła Liczył na to że anioł potknie się upadnie i zniechęcony tym nie będzie chciał kontynuować testu Anioł był jednak wytrawnym piechurem i to zadanie też nie sprawiło mu trudności Demon postawił go więc przed trzecią ostatnią już próbą Nakazał mu przyjść powtórnie w to samo miejsce dnia następnego i powtórzyć te same zadania Stać w samo południe w żarze padającego słońca i zejść pośpiesznie ze wzniesienia Anioł zgodził się ale pod warunkiem że demon odpowie na jedno pytanie Zapytał go jeżeli na pustkowiu wykopie się dół i obłoży kręgami to czym dół taki jest i czemu może służyć? Demon odpowiedział że jest to jama i może służyć ukryciu się przed żarem palącego słońca przed kimś przed kim chcemy uciec schronić się Wtedy to anioł nie zgodził się na kontynuowanie testu i powiedział że nie wróci w to miejsce dnia następnego Motto: Demon w swojej ograniczoności ponieważ jest istotą upadłą nie był w stanie wymyśleć na czym polegałaby trzecia próba Poza tym jego myślenie pozostawało mało kreatywne Dół wykopany na pustkowiu i obłożony kręgami to studnia Nie jama kryjówka czy też miejsce w którym można się ukryć być niezauważonym zbiegiem ale zaczerpnąć świeżej ożywczej i życiodajnej wody
Demon podszedł do anioła co trzymał w ręku zapaloną świecę i zapytał co się stanie ze świecą jeśli płomień zgaśnie Anioł odpowiedział że ciągle jest świecą A płomień czym jest teraz? Nie ma go już odpowiedział anioł Morał: Świeca to każdy z nas Świeca zapalona to zbawieni a więc ci którzy nie zdmuchnęli jej płomienia
Demon ujrzał anioła stojącego na rozdrożu dróg z kagankiem w ręku i zapytał po co tak się trudzi? Jest noc nie rozświetlisz tym płomieniem mroku nocy powiedział Anioł odparł że chce być pomocny tym którzy spóźnieni wracają do domu A czy płomień ten jest wystarczająco widoczny z oddali? Odpowiedział że nie ma to znaczenia najważniejsze żeby wiedzieli iż nie są ostatnimi którzy nie dotarli jeszcze do swoich domostw a nawet i to że ktoś czeka na takich jak oni i wie że tacy są Przez czas ten jednak jak demon rozmawiał z aniołem nikt obok nich nie przechodził Tak się przynajmniej demonowi wydawało Próżnym twój trud zawyrokował nikt od czasu jak rozmawiam z tobą tędy nie przechodził Było ich kilku odpowiedział anioł Rozmawiałem nawet z nimi pozdrawiałem ich Nie zauważyłeś tego? Zapytał demona anioł Nie nie zauważyłem odparł demon Co mogło być tego powodem? Płomień kaganka za mało rozświecał mrok nocy albo mnie oślepiał? Morał: Inna była tego przyczyna To nie płomień kaganka powoduje że coś kogoś dostrzegamy
Po co tak się trudzisz już mu nie pomożesz to drzewo uschło zawyrokował demon kiedy ujrzał stojącego obok uschniętego drzewa anioła Chcę aby drewno posłużyło do rozpalenia ogniska Ułamał kilka gałęzi rozpalił ogień i usiadł naprzeciw Demon przysiadł się Zapytał czy często chodzi po okolicy udaje się w podróż w dalekie kraje i w ogóle podróżuje przemierzając morza góry i oceany Też bym tak chciał przyznał Mógłbym poznawać nowe miejsca ludzi rozmawiać z nimi poznawać ich mowę i zwyczaje bawić się z dziećmi zwiedzać wystawy muzea uczestniczyć w festiwalach filmowych Być może niejednego z tych konkursów byłbym przewodniczącym jury chciałbym oglądać sztuki wystawiane na scenach Teatru Dramatycznego Mógłbym nawet zagrać jedną z ról Niekoniecznie musiałaby to być główna rola Ot jakaś poślednia drugoplanowa mógłbym nawet zagrać rolę statysty Zawsze marzyłem o tym aby wyjść na scenę w teatrze i zagrać Nawet statystę? Powiadasz Nie byłoby koniecznym abyś będąc na scenie wymówił chociażby jednego słowa sekwencję zapytał anioł Niekoniecznie odparł demon Obym tylko tam był wyszedł i był na scenie pośród aktorów Mogę wyjść jako pierwszy ostatni nie ma to znaczenia obym tylko był na scenie Teatru Dramatycznego Zawsze chciałem być aktorem to było moim powołaniem Zagrać choćby najmniejszą najmniej ważną rolę epizod Mógłbym być nawet statystą I ta publiczność co bije brawo po zakończeniu wystawianej sztuki w Teatrze Dramatycznym Widok tych którzy tego wieczoru zasiedli na widowni a wychodząc przyrzekają sobie że wrócą tu w następnym tygodniu sezonie teatralnym a może nawet i dnia następnego Zawsze chciałem być na scenie Teatru Dramatycznego Chciałem być aktorem zadumał się demon Morał: Ależ możesz być nikt ci tego nie broni zakazuje Teatr Dramatyczny podobnie jak chwała zbawionych dostępna jest wszystkim Trzeba tylko tego chcieć
Demon stał pod drzewem czekając aż ktoś będzie tamtędy przechodził Ujrzał idącego w jego stronę anioła Postanowił zaczepić go zadając pytanie co tutaj robi i dlaczego nie jest w niebie Bo skoro jest mu tam jak to powiadają tak dobrze to po co tu przyszedł i czego szuka Odpowiedział że przechadza się ot tak nieco bez celu bo nikt w ostatnim czasie nie przywoływał go prosząc o pomoc wstawiennictwo nikt nie wydaje się być w potrzebie Jesteś zatem bezużyteczny zawyrokował demon Nic nie robisz marny z ciebie pożytek Przechadzam się przyglądając się temu co widzę Spoglądam na dojrzewające łany zbóż domostwa Ty tylko stoisz pod drzewem odpowiedział anioł Chodź pójdziemy zatem razem zaproponował demon Anioł przystał na tę propozycję Szli tak przez dłuższą chwilę rozmawiając i powrócili w to samo miejsce Nikogo nie spotkali po drodze Kiedy dochodzili już tam demon zawyrokował Nikt cię nie wzywał potrzebował twojej pomocy wracaj tam skąd przyszedłeś jesteś bezużyteczny Zostajesz pod drzewem zapytał anioł Tak postoję jeszcze przez chwilę pod drzewem odpowiedział demon Morał: Czy naprawdę na drodze anioła nie było nikogo kto byłby w potrzebie? A może sam demon?
Demon ujrzał anioła kiedy ten siedział nad brzegiem rzeki i wpatrywał się w niebo Powinieneś spoglądać w dół w nurt rzeki Jeżeli chcesz spoglądać w niebo usiądź na skraju lasu stamtąd jest lepszy widok zawyrokował demon Anioł odpowiedział że nie patrzy w niebo ale na ptaki co krążą nad polem Tak cię to zaciekawiło zapytał Tak odparł anioł Dlaczego? Zapytał powtórnie Krąży stado gołębi a ponad nimi jastrząb i nie atakuje ich ani nie rozpędza Nie czują przed nim trwogi I to cię zastanawia zapytał Od jakiego czasu tak się dzieje od samego rana? Siedzisz tutaj i przyglądasz się temu? Nie odparł anioł Masz rację początkowo spoglądałem w nurt rzeki ale od czasu kiedy zbliżałeś się uniosłem głowę i przyglądam się temu Morał: Obraz Królestwa Niebiańskiego? Ale czy dało to coś demonowi do myślenia?
Demon ujrzał anioła kiedy ten podszedł do drzewa i zerwał jeden z owoców Podszedł i zapytał dlaczego nie podniósł jednego z tych co opadły i leżały na ziemi Anioł odpowiedział że nie chciał się schylać Jesteś wygodny co z ciebie za anioł oznajmił demon Morał: Gdyby anioł schylił się po owoc demon w swojej przewrotności uznałby to jako oddanie mu pokłonu
Demon przyszedł do karczmy i zasiadł do stołu Jakież było jego zdziwienie kiedy ujrzał anioła który krzątał się wokół podając do stołu Pracujesz tutaj zapytał Jestem właścicielem tej oberży odpowiedział anioł Zatem musisz być bogaty jeżeli stać cię na kupno tak dobrze prosperującej karczmy zawyrokował demon Nic mnie to nie kosztowało Postawiłem to obejście na ziemi która jest moją własnością odpowiedział Musisz być jednak kimś zamożnym skoro jesteś właścicielem takiej połaci gruntu powiedział demon Stanowi ona jedynie niewielką część posiadłości której jestem właścicielem i zarządcą odpowiedział po raz kolejny anioł Zdziwił się demon Ach właścicielem i zarządcą Tak zarządzam jeszcze ponad to ogromną połacią winnic i pół uprawnych lasów cedrowych ogrodów Tam piękne drzewa a na nich dorodne owoce Wraz ze współwłaścicielami tych gruntów i posiadłości pracuję tam każdego dnia Jesteś zatem współwłaścicielem tego bogactwa i nie jest wyłącznie twoją własnością Nie jest zatem tak jak mówiłeś na początku zawyrokował demon Właścicielem czy też współ nie ma znaczenia odpowiedział anioł U nas nie ma takiego rozgraniczenia Wczoraj obchodziłem winnice dzisiaj pracuję tutaj w oberży dodał Pracujesz jesteś zarządcą współwłaścicielem mamrotał pod nosem demon siedząc przy pustym niezastawionym stole Motto: Anioł był współwłaścicielem i współzarządcą wielu posiadłości demon pozostał przy pustym nienakrytym nawet obrusem stole
Przyglądnij się temu i powiedz co to jest powiedział demon do anioła Kamień odpowiedział anioł Czemu może służyć? Zapytał po raz kolejny Nie wiem odpowiedział anioł Jak to nie wiesz czemu może służyć kamień? Burknął demon Można nim wyznaczać granice terytoria rzucając w kogoś przyprawić o śmierć Rzucone kamienie w dno rzeki mogą posłużyć jako przejście na drugi brzeg powiedział anioł Można też przejść na drugi brzeg przez most zbudowawszy go przedtem dodał Motto: Demon nie widzi rzeczy jakimi były w pierwotnym zamyśle Stwórcy ich przeznaczeniu i czemu miałyby służyć
Co się dzieje z płomieniem który kiedy się go zdmuchnie zgaśnie? Zapytał anioła demon Nic pozostaje na swoim miejscu Jest niewidoczny ale do czasu odpowiedział anioł Jakiego czasu? Zapytał demon Tych którzy takim go uczynili Nie jest to odpowiedź na moje pytanie zawyrokował demon Woda nie jest po to aby ją wylewać nie przystoi obracać się na widok namalowanego obrazu a słowa czynić próżnymi dodał anioł Motto: A poznanie praw natury nie jest dostępne tym którzy Bogu się sprzeciwili
Anioł zajął miejsce na widowni Teatru Dramatycznego Obok niego usiadł demon Kiedy aktor odtwarzający główną rolę rozpoczął recytować sekwencję aktora doskonałego demon zaczął bić brawo Upomniał go anioł mówiąc że to dopiero początek sekwencji i właściwym byłoby poczekać do jej zakończenia albo nawet końca spektaklu Demon niezrażony tą gafą ani upomnieniem wsłuchiwał się w kolejne wersety recytowane przez głównego aktora tekstu parskając co chwila śmiechem Naśladował przy tym mimikę aktora Czyżby źle odtwarzał swoją rolę i chciałbyś pokazać w jaki sposób sekwencja ta powinna być zagrana zapytał anioł Nie odpowiedział demon Przyglądam się jedynie temu przysłuchuję i to wszystko Nic ponad to mnie nie interesuje Jestem sobą dodał Nie jest to miejsce aby takim być odpowiedział anioł No tak ale lepiej tutaj aniżeli na scenie Teatru Dramatycznego westchnął Motto: Nic bardziej nie boli niż zmarnowany talent zatem życie wieczność (2010)
III – Demon I Piękna Dziewczyna Demon chcąc zwieść piękną dziewczynę zamierzył podstępnie wyznać jej miłość Zapomniał jednak jej imienia Nie mógł sobie przypomnieć Kiedy ujrzała go podeszła do niego mówiąc jak dobrze że jesteś chciałam cię o coś zapytać Słucham odpowiedział Postaram się spełnić każde twoje życzenie odpowiedzieć na każde pytanie zapewniał demon Nie chcąc być zdemaskowanym bo zapomniał jej imienia zastrzegł sobie że nie może pytać o nic co dotyczyłoby jej samej Wcale nie o to chciałam zapytać uprzedziła go uśmiechając się przy tym łagodnie W przyszłym tygodniu w naszej świetlicy wystawiana jest sztuka teatralna i czy chciałbyś zagrać jedną z ról? Wcieliłbyś się w postać młodzieńca który ubiega się o względy dziewczyny i w końcu oświadcza się jej Jest jeden warunek Autor sztuki zastrzegł że tekst ten oświadczyn napisze sobie on sam Zgadzasz się? Zapytała go Jeszcze jedno dziewczynę której oświadcza się zagram ja Demon ucieszył się na tę propozycję przystał wręcz entuzjastycznie Zagram w tej sztuce niemal siebie samego Ta dziewczyna której się oświadcza będzie nosić takie samo imię jak moje dodała Cieszę się że przystałeś na tę propozycję Czekam zatem na ciebie w przyszłą sobotę w naszej świetlicy Och jak bardzo się cieszę że przystałeś na tę propozycję odeszła uśmiechając się dyskretnie sama do siebie Motto: Oświadczać się dziewczynie nie znając jej imienia hm?
Demon przyczaił się pod drzewem i stał tak czekając na kogoś kto będzie tamtędy przechodził Jego zamysłem było zwieść go podkusić do złego czynu wprowadzić w błąd cokolwiek Powtarzał słowa pokusy bezustannie sam do siebie że aż w końcu zawróciło mu się w głowie Usiadł i chciał przez chwilę odpocząć Ujrzał wtedy przechodzącą obok niego dziewczynę Zapytał gdzie idzie? Odpowiedziała że do kościoła na mszę świętą i jeżeli chce może iść z nią Odpowiedział że był tam wczoraj i właśnie stamtąd wraca Długo ci zeszło kościół jest tuż nieopodal a zajęło ci to niemal cały dzień uśmiechnęła się dziewczyna znacząco Demonowi wciąż jeszcze kręciło się w głowie od nieustannego powtarzania zwieść podkusić do złego czynu wprowadzić w błąd oszukać cokolwiek Motto: Jak widzimy demon został zdemaskowany i to przez tę samą dziewczyną
Demon ujrzał piękna dziewczynę przeglądającą się w lustrze Podszedł i zapytał czy on też mógłby przez chwilę popatrzeć Zgodziła się Demon stał tak przez chwilę i odszedł od lustra Zapytał czemu takie coś służy? Odpowiedziała że lustro służy temu aby można było ujrzeć swoje oblicze poprawić układ włosów uporządkować odzienie Ogólnie mówiąc poprawie swojego wizerunku Mam jedno odzienie oblicza twarzy nie widzę potrzeby poprawiania jest ciągle takie samo i takim niech pozostanie Nie potrzebuję takiego wynalazku jakim jest lustro oburzył się demon Morał: Lustro to stan naszej duszy ciągle potrzebujemy poprawy doskonalenia się
Demon przybrał postać anioła i podszedł do pięknej dziewczyny chcąc ją zwieść Jak ci na imię? Zapytał Odpowiedziała że imię jej znane jest wszystkim w okolicy zatem dlaczego pyta ją o imię? Powinien je znać Jestem właścicielką tych posiadłości to też powinieneś wiedzieć powiedziała Demon niezrażony tym niepowodzeniem odparł że jak najbardziej jest mu znana ale chciał aby to ona powiedziała mu jakie jest jej imię Byłbym tym zaszczycony Nie poznajesz mnie wszak jestem aniołem powiedział demon Ach należało powiedzieć od razu żachnęła się dziewczyna Odprowadź mnie zatem proszę do domu zaproponowała Demon przystał na tę propozycję Kiedy przechodzili obok małej chatki zatrzymała się Demon chciał iść nieco dalej To mój dom tutaj mieszkam Dziękuję że chciałeś mi towarzyszyć przez ten czas uśmiechnęła się znacząco dziewczyna Motto: Nawet pod postacią anioła rozpoznała ukrytego demona przyszła święta?
IV – Opowiadania O Proroku – Z Komentarzem Zamysłem proroka było głosić naukę w imię Boga Mijały lata Wciąż trwał w tym samym miejscu Nie wiedział na czym polegać ma jego posłanie Zapytał Boga czy jest we właściwym miejscu? Bóg podszedł do niego i przysłuchiwał się temu co mówi Możesz pozostać na tym miejscu Bóg westchnął Morał Jako człowiek rozwijał się w sposób prawidłowy
Był mistrzem słowa mówionego i pisanego Niezrównanym kaznodzieją Najwybitniejszym z mędrców zasiadających na urzędach w mieście Jego córki najbardziej urodziwymi z dziewcząt tego narodu Synowie szanowanymi obywatelami Bóg nakazał mu przejść w milczeniu ulicami tego miasta Morał Dla sprawdzenia jego dyspozycyjności i pokory
Boże wymierz karę moim prześladowcom Tak mi się powiedziało Możesz to zrobić równie dobrze ty sam Wydawało mu się usłyszeć w odpowiedzi Morał Bądź samodzielny?
Powróciwszy z dalekiej wyprawy wyznał że ziściły się jego młodzieńcze marzenia Chciał dotrzeć na krańce ziemi i dotarł tam Kiedy zapytywano go jakim sposobem tam doszedł odpowiadał że przechodząc przez zamieszkałe tereny pytał tubylców czy za horyzontem są jeszcze jakieś ziemie i zamieszkałe przez ludzi posiadłości i terytoria Odpowiadali że jest tam jedynie rozległa i dzika pustynia a dalej nie ma już nic Morał Podstawą osiągnięcia jakiegokolwiek celu jest poszukiwanie i nadzieja że jest jeszcze coś ponad to co już dostępne naszej wiedzy i poznaniu
Przemierzając świat miał w zwyczaju zapytywać tubylców czy zapas wody jaki ma przy sobie jest wystarczający aby dotrzeć do następnego źródła? Odpowiadali zwykle że tak że ma przy sobie wystarczającą ilość wody Morał Niekiedy po to aby osiągnąć zamierzony cel winniśmy też polegać na opiniach innych zaufać im i zawierzyć
Kiedy był chłopcem spoglądał z zazdrością jak artysta malarz kreślił na jego bloku rysunkowym ludzkie postacie widoki On tak nie potrafił Morał Wzbudziło to w nim pragnienie ponadprzeciętności
Przez całe życie nie potrafił pojąć dlaczego wokół niego gromadziło się tak wielu ludzi Zapytywano go o tak wiele O sposób uprawy ziemi zbierania jej plonów Rozstrzygał spory o prawo dziedziczenia majątku poprawnego zapisu własności w księdze wieczystej Zwracano się do niego z prośbą o wyjaśnianie zawiłych pojęć filozoficznych Zdefiniowania na nowo elementarnych pojęć prawdy etyki i moralności czy też pojęć matematycznych i praw fizyki w sposób bardziej zrozumiały Wreszcie i o to jak sprawić aby ich państwo stało się stabilne ekonomicznie rosło w siłę a granice były bezpieczne Mieszkańcy tej krainy żyli w pięknym pełnym błogości świecie Byli szczęśliwi Na co dzień uśmiechali się do siebie nawzajem Każdy z nich obfitował w umiarkowaną majętność Wiodło im się dobrze i dostatnio W krainie tej zasadzona była mnogość dorodnych drzew winnic i krzewów Pola uprawne ukazywały na wiosnę wyniosłą bujność kwiecia Latem pokrywały się łanami dorodnych zbóż Jesień niosła ze sobą obfitość owoców w ich ogrodach Na witrynach księgarń poustawiane były całe szeregi mądrych w treść odzianych w skórzane oprawy ksiąg Wziął jedną z tych ksiąg kolejną i następną Ku swemu zdziwieniu w każdej z nich znajdował zapisane wypowiedziane przez niego kiedyś słowa Te same co mieszkańcy owej krainy zwracali się do niego z prośbą o poradę wyjaśnienie pomoc czy też załagodzenie sporu Wszystkie te słowa były skrupulatnie spisywane spięte każde w inną oddzielną księgę i układane na półkach Mieszkańcy owej krainy nie wyjawiali mu kim on jest dla nich i nie mówili mu o jego mądrości Nie rozmawiali też o tym między sobą Zapisywali jedynie jego słowa w księgach ku dobru ich samych i z zamiarem przekazania owej mądrości potomnym Morał Nie dopytuj się zanadto o to kim jesteś i jak postrzega ciebie otoczenie Być może mają do ciebie szacunek o wiele większy aniżeli spodziewałbyś się tego i jesteś od nich w wielkim poszanowaniu a oni sami nie chcą ci o tym mówić Po to tylko aby nie burzyć naturalnej mądrości w tobie jej pierwotnego źródła i abyś nie popadł w samouwielbienie
Jeżeli otoczenie nie słucha cię jest to niezawodny znak że myślą być może o tym aby pójść na ryby popływać nad jeziorem zagrać w tenisa albo usiąść z filiżanką kawy przy stoliku na pogawędkę Wróć zatem do swojego pokoju i dokończ nowe opracowane przez ciebie równanie reakcji termojądrowej Przejrzyj raz jeszcze zapiski z lat szkolnych Zapewniam cię że znajdziesz tam wiele odkrywczych idei Niezrealizowanych pomysłów Zadziwiony będziesz swoją młodzieńczą fantazją i mądrością Obudzi się w tobie twórczy zapał Pamiętam że najlepszą poezję pisałem na wykładach z konstrukcji budowlanych a nowatorski zapis funkcji trygonometrycznej opracowałem na lekcji historii Morał Jest w nas wiele mądrości Przychodzi spontanicznie niekiedy w najmniej spodziewanych momentach Warto odkrywać ją i poznawać Przekonasz się też i o tym że częściej i o wiele więcej anieli myślałeś możesz przyznać sobie rację
Zauważył jak w gronie kilku zebranych jeden z nich co chwilę stawał na niewielkim wzniesieniu i wygłaszał mowy Podszedł i przysłuchiwał się temu Szukali słowa które pochodziłoby od Boga Morał Była u nich gotowość przyjęcia Bożego przesłania
Zauważył siedzącego młodzieńca Trzymał w ręku księgę Czytał ją Była to księga święta Podszedł do niego Wyraził przed Bogiem gotowość objaśnić mu znaczenie słów księgi Oczekiwał na znak od Boga że może to uczynić Bóg milczał Dało mu to do myślenia Morał Otrzymał kolejną naukę Nie jest kimś niezastąpionym A to że jest powołany na proroka nie znaczy że winien zaradzić każdej sytuacji
W czasie modlitwy zapytał Boga o to co ma dalej robić i kim być w przyszłości W odpowiedzi usłyszał głos Wydawało mu się Bóg zapytywał o to przyswajanie jakiej wiedzy przychodzi mu z największą łatwością? Odpowiedział że siłę swoją widzi w słowie pisanym Czytaj księgi usłyszał w odpowiedzi Morał Rozwijaj w sobie naturalne zdolności
Zapytasz kiedy odkrył w sobie powołanie literata? Było to w dniu kiedy przechodząc obok księgarni spojrzał na witrynę a wróciwszy do domu kiedy matka powiedziała aby poszedł do księgarni i zapytał o nowości uświadomił sobie że nie ma takiej potrzeby Utkwiły mu w pamięci tytuły wszystkich książek Tych już opublikowanych jak i nowości Dało mu to do myślenia Morał Powołanie literata czy też do służby Bożej jest podobne Jeżeli posiadłeś zdolność przyswajania sobie prawd Bożych szybciej lepiej aniżeli inni oznacza to że Bóg wzywa ciebie do służby Jemu Nie zaniedbaj tego daru
Mędrcem nie będziesz Zbyt wiele w tobie wiedzy wątpliwej Usłyszał od krytyka recenzenta A jeżeli odrzucę tę wątpliwość? To co wtedy? Zapytał Nic nadal pozostaną A z nimi nie wygrasz Powrócą i znów będziesz mędrcem wiedzy wątpliwej Ty już taki jesteś Morał Prorok zachowuje ludzką osobowość Bóg przez takiego kogoś też będzie chciał mówić Nie jest wcale koniecznym aby ten który wygłaszał będzie mowę w imieniu Boga był typem kogoś kto waży każde słowo Tacy ludzie niekiedy to szpiedzy zdrajcy Milczenie i powściągliwość jest ich obroną Obawiają się aby nie być zdemaskowanym
Mogliście przyjść i posłuchać nie miałem nic do ukrycia – w odpowiedzi tym którzy potajemnie nagrywali to co mówił Morał Jeżeli śledzą cię i chcą uzyskać informacje o tobie i o tym co mówisz oznacza to że nie jesteś im obojętny a to co mówisz intryguje ich Wzbudzasz w nich niepokój Może warto abyś i ty sam zgłębiał sens wypowiadanych przez ciebie samego słów
Literat skarżył mi się mówiąc że nie może dokończyć pisania opowieści Za każdym razem kiedy zaczynał pisać wiatr porywał mu kartki Morał Głosił będzie nie tylko mądrość swoją ale przede wszystkim Bożą Powinien się do tego przyzwyczajać
Wydawało mu się że walczy w wielkiej i słusznej sprawie W rzeczywistości był jedynie w opozycji do handlarzy drobnym towarem A ci przeciw którym wytoczył zbrojne armaty tak naprawdę unikali go Morał Niekiedy wydaje się nam że walczymy w słusznej sprawie Może to być jednak uczucie złudne Zbyt wiele w nas pychy i samouwielbienia
Przegrał bitwę jeszcze jedną kolejną i następną Kiedy powiedział o tym Bogu i poskarżył się w odpowiedzi zdawało mu się usłyszeć; przegrana bitwa? Nic Mi o tym nie wiadomo Morał Przed Bogiem nie ma znaczenia że poległeś To miłość własna może doprowadzić cię do tego że nie przebaczasz sobie porażek Ważne jest jedynie czy chcesz Bogu służyć
Szukał na wiele sposobów uspokojenia Zaznawał dopiero wtedy kiedy sięgał po kubek i powoli wypijał łyk zimnej wody Morał Woda daje naturalną moc Podobnie jak Boża nauka
Niekiedy nie warto mówić że byłeś w tak wielu miejscach i rozmawiałeś z tak wieloma ludźmi Być może spotkania te były zaaranżowane a celem poddanie ciebie sprawdzianowi czy na przykład nadajesz się do pełnienia pewnej funkcji? I naznaczone były twoją porażką Morał Winieneś posiąść też mądrość ludzką
Jeżeli prawidłowo przewidziałeś przebieg pewnego wydarzenia to nie mów o tym ponad miarę Nie powtarzaj w nieskończoność Nie przekonuj otoczenia że to znowu ty miałeś rację Po co przekonywać otoczenie o tym samym raz jeszcze? Okazało się po raz kolejny że to ty masz rację? Jest to być może znak że powinieneś zrobić coś więcej aniżeli tylko opowiadać Napisz opowiadanie powieść dramat rozprawę naukową Zapewniam cię Otoczeniu już się to przypuszczalnie znudziło Zaakceptowali ciebie jakim jesteś Nie mieli wyboru Taki los przeciętnych ich Morał Taki los proroka twój
W czym zawiniłem albo czego zaniedbałem? Dlaczego marnowałem czas? Możesz to zmienić Wystarczy z całej wiedzy którą posiadłeś odrzucić pewną część Przestawić znaki interpunkcyjne oddalić przykre wspomnienia i możesz głosić w imię Moje Ja będę przy tobie – powiedział Pan Bóg Morał Prorok to nie tylko mądrość dana od Boga ale i jego osobiste doświadczenie życiowe
W tym co mówił dotychczas jedynie w połowie miał rację Pewnego razu usłyszał głos od Boga Upominał się o niego czy też o swoje? Nie za bardzo wiedział co Bóg do niego mówił i czego od niego oczekuje Morał Dojrzewał do tego aby głosić naukę w imieniu Boga
Kiedy nachodzi na niego czas wyznaczony przez Boga nie lęka się Zna uczucie niezrealizowania życiowych zamysłów Nie chce żeby coś takiego zdarzyło się raz jeszcze Kolejnej okazji nie zmarnuje Powiedziałbym nawet będzie na nią czekał Morał I oby tak się stało
Prawdziwy wojownik nie nosi na czole opaski Morał Nie mów ponad miarę o tym co robisz i kim jesteś albo że wydaje się że tym kimś jesteś Niekiedy najdzielniejszy z wojowników przez otoczenie nie jest rozpoznany
Przez pomyłkę zapukał do drzwi świątyni Kto tam? Usłyszał w odpowiedzi Postanowił pozostać ze zgromadzonymi Morał Jeżeli byli zebrani w świątyni to powinni wiedzieć że wchodząc tam nie puka się do drzwi
Jeżeli zareagowali w ten sposób oznaczałoby to że zgromadzili się w innym celu aniżeli modlitwa i należałoby ich stamtąd przegonić Mogli też nie uświadamiając sobie że jest to miejsce modlitwy zgromadzić się tam w celu poszukiwania Boga Należało zatem pozostać z nimi i pouczyć ich o Bogu Prorok wie że potrafi więcej aniżeli inni Doświadczył jak wielu na jego widok schodziło mu z drogi Morał W końcu zorientuje się że jest ponad przeciętność a moc którą posiadł nie pochodzi tylko od niego samego
Jest jak drzewo Nawet ścięte może służyć za przejście na drugi brzeg rzeki Morał Na nic zda się odebrać mu życie zadać śmierć jego słowa trwają
Do słuchających go O czym to mówiłem? Morał Nie mówił jak zauważamy od siebie samego; z woli Boga?
Przerosło go powierzone mu zadanie Postanowił że nie będzie już nazywał siebie prorokiem Morał Nie potrafił do końca zrozumieć prawd Bożych Ogarnąć je było ponad jego możliwości Bóg tylko na to czekał
To taki ktoś kto niekiedy ma już tego wszystkiego dość Morał Przerasta go to zadanie podobnie jak wielu innych jemu podobnych co prorokami Bóg jednak jest wtedy najbliżej tego kogoś
Po wygłoszonej mowie zamilkł Morał A co miał robić mówić dalej? Wola Boga głoszenia nauki kończyła się wraz z ostatnim słowem
Nikt z otoczenia nie chciał podejmować z nim dyskusji Może to i lepiej pomyślał Po co burzyć swój światopogląd? Mogę oddać się całkowicie mojemu powołaniu Wrócił do studiowania antycznych języków Biblii ksiąg Morał Zawsze tak lubił Zauważał zresztą że już od dziecka odstawał od grupy i nie z tego powodu jakoby był w czymś gorszy
Nie bądź zawzięty w rewanżu za wyrządzoną ci krzywdę i doznane upokorzenie Twój wróg i prześmiewca dnia pewnego będzie bezsilny Odstąpi od ciebie Nie będzie miał nad tobą władzy Ty sam nie tkwij w rządzy rewanżu i poczuciu krzywdy za wyrządzone ci zło Dlaczego? On sprawca wszelkiego grzechu stał będzie z boku i przyglądał się jak męczysz się i szamoczesz sam w sobie ze swoją niemocą Będzie miał z tego satysfakcję I dopiero to jest jego zwycięstwem Nie poprzednio wyrządzona ci krzywda i zadane upokorzenie Upaść popełnić błąd jest wkalkulowane w nasze życie Bóg dopuszcza takie doświadczenie Po to tylko abyś mógł poznać na czym polega przewrotność Szatana I dobroć Boga Nie tkwij w rządzy rewanżu Pozostaniesz w osamotnieniu Możesz też być opuszczony przez Boga Morał Sprawca wszelkiego zła nie jest godny uwagi Zignoruj go Nie zaprzątaj sobie nim głowy
Szanuj swoje życie Pamiętaj masz tylko jedno Innego już miał nie będziesz Zainteresuj się tym wszystkim co wokół ciebie się dzieje Powątpiewaj nawet wtedy kiedy powiedzą ci że nie warto gdzieś tam iść czy też z tym kimś rozmawiać Podejmij ryzyko poznania rzeczy ludzi i zjawisk nowych dotychczas ci nieznanych Bo inaczej życie przejdzie obok ciebie a szkoda by było Morał Poznawaj rzeczy nowe nawet za cenę bolesnych upadków i fałszywych przyjaźni W przeciwnym razie będziesz jedynie powieleniem ksiąg raz już napisanych raz już przeczytanych niezauważonych
Decydując się na walkę z Szatanem przystępujesz do konfrontacji z wysokiej klasy przeciwnikiem Najbardziej niebezpieczna w tej potyczce jest iluzja prawdy którą Szatan umieścił w stworzonych przez siebie teoriach Aby móc skutecznie przeciwstawić się jego kłamstwu musisz tę pseudonaukę dobrze poznać i co najważniejsze na samym sobie doświadczyć jej zgubnego działania Zatem i ty usłyszysz obietnice których doświadczyli pierwsi z rodzaju ludzkiego o tym że dostąpisz poznania na podobieństwo jak Bóg Na ciebie też zejdzie podobna pokusa Doświadczysz jej Szatan ciebie też usiłował będzie przekonywać że jesteś na podobieństwo jak Bóg Czy uwierzysz czy też nie nie ma znaczenia Być może pokusa za przyzwoleniem Bożym będzie ponad twoje możliwości oparcia się jej a po to tylko abyś doświadczył podstępu Szatana i jak on sam jest perfidny Doświadczysz też mocy Boga twojego wyzwolenia Liczyć się będzie jedynie to czy zechcesz uwolnić się od tego uzależnienia Jeżeli tak jesteś zwycięzcą Nie ma w tym upadku czy też odwrócenia się od Boga twojej winy Morał Aby służyć Bogu potrzebna jest pokora (2006-2007)
V – Prorok I Oblubienica Jego Twój czas już nadszedł Ona upomina się o twoją miłość
A może nie potrzebuję nikogo sam świadczył będę o Bogu? Nie to nie może być Zbyt wiele zwycięstw co nie moimi
Pamiętał dzień swojego tryumfu Podeszła do niego
Nie będę się już wadził z Bogiem Dał mi przecież ciebie
Twój czas już nadszedł Ona upomina się o twoją miłość
Prorok na pustyni i piękna dziewczyna Układając się do snu ujrzał piękną dziewczynę Zapytał kim jest? Odpowiedziała że jest personifikacją jego myśli i czynów dnia dzisiejszego
Układając się do snu ujrzał piękną dziewczynę Zapytał kim jest? Pozostawała milcząca
Układając się do snu ujrzał piękną dziewczynę Zapytał kim jest? Podeszła bliżej i tak na wyciągnięcie ręki
Przebudziwszy się ze snu uniósł się z posłania ujrzał piękną dziewczynę Zapytał kim jest? Odpowiedziała że jest personifikacją jego snu
Obrócił się za siebie i ujrzał piękną dziewczynę Zapytał czy szła za nim? Byli przecież na pustkowiu Odpowiedziała że tak że była z nim przez cały ten czas modląc się i chwaląc Boga Zastanowiło go to Wzbudził w sobie refleksję Jeżeli była ze mną oznaczałoby to że zaznawała tyle samo trudu co i ja Tylko że ja przez większą część dnia idąc przez tę pustynię nie modliłem się i Boga nie chwaliłem Narzekałem na swój los na piach i piekące słońce pomyślał Zatem dziewczyna ta jest mocniejsza w trwaniu przy mnie w tej podróży aniżeli ja w moim powołaniu Dało mu to do myślenia Usiadł i zebrał myśli do modlitwy Czuł się przed Bogiem zawstydzony Przed dziewczyną też Kim ona może być? Pomyślał Kim ona jest? Powtarzał
Kończył się już dzień rozpalił ognisko i grzał się w jego płomieniach Wtedy podeszła i usiadła naprzeciw niego piękna dziewczyna Nie śmiał zapytać kim jest ani skąd się tutaj wzięła Byli na pustkowiu Przypominała mu dziewczynę której obrazy jako młodzieniec pozawieszał na ścianie swojego pokoju Spoglądał na nią i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu że to ta sama osoba Albo była do niej tylko podobna Zwątpił ale tylko przez chwilę Nie to była ona Kiedy zapytał o jej imię wyjawiła mu je Było to takie samo imię jak tej dziewczyny z obrazu A więc to była ona i nikt inny Był już tego pewien Westchnął i ułożył się do snu Przebudziwszy się ze snu ujrzał piękną dziewczynę Tę samą która wczorajszego wieczoru podeszła do niego i usiadła naprzeciw Pogrążona była w głębokim śnie A więc nie było to przywidzenie Nie była to zjawa ani omam A ona sama nie jest wytworem mojej fantazji pomyślał (2006)
VI – Prorok Na Pustyni I Pan Bóg … (czyli prorok przebywając na pustyni i przygotowując się do publicznego wystąpienia rozmawia z Bogiem Oto co usłyszał w odpowiedzi) Zwierzył się mówiąc że jest mu tutaj źle Poszukaj sobie innego miejsca na tym pustkowiu odpowiedział Bóg Motto: Myśl też za siebie proroku
Jest mi źle i czuję się niekomfortowo Przesuń się nieco w bok To spadające ze skały krople wody uderzają w twoje skronie odpowiedział Bóg Motto: Bóg za ciebie wszystkiego nie zrobi bądź bardziej samodzielny
Zapytał na czym ma polegać jego powołanie? Zacznij w końcu więcej myśleć za siebie samego odpowiedział Bóg Motto: Upomnienie? Raczej nie Bóg takim nie jest Czyń to co przynależne twojemu stanowi Ucz się pilnie w szkole poznawaj rzeczy nowe nie zamykaj się sam w sobie Rozwijaj się jako człowiek
Zapytał jakie Bóg ma wobec niego plany Chciał wiedzieć Co ma dalej robić i gdzie powinien się udać? Bóg odpowiedział że ma pozostać tu gdzie jest teraz Motto: Po prostu bądź
Wyznał w uniesieniu że ma już tego dość Kiedy uniesienie odeszło zastanawiał się czy wypowiedział te słowa w imieniu Boga czy też własnym? Motto: Zwątpienie jak nic bardziej przynależy prorockiemu powołaniu
Ten kamień jest zbyt ciężki abym mógł go przenieść w inne miejsce To go nie dźwigaj Usłyszał w odpowiedzi i zostaw go tam gdzie jest Motto: Nie czyń nic ponad to co potrzebne albo tobie przynależałoby
Przerasta mnie to zadanie Jest ponad moje możliwości Dlatego też powierzyłem je tobie i to ciebie nazywam prorokiem – odpowiedział Bóg Motto: Nawet nie wiemy jak wielki potencjał możliwości w nas
Wyznał że przerosło go to zadanie i nasłuchiwał odpowiedzi Bóg milczał Motto: Nie na każde wezwanie skargę prośbę Bóg będzie reagował albo przynajmniej tobie tak się będzie wydawać
Natknął się na kawałki zeschłego drewna Wzbudził modlitewne skupienie i zapytał siebie samego co Bóg chciał mu poprzez to powiedzieć? Po chwili usłyszał w odpowiedzi ażeby pozbierał to drewno rozpalił ognisko ogrzał się w jego płomieniach i położył spać Motto: Nie we wszystkim co nas spotyka doszukujmy się znaków od Boga Życie niekiedy jest o wiele bardziej prozaiczne
Dotarł do źródła wody Ukląkł dziękując Bogu za ten dar W chwilę potem przyszły w to miejsce kobiety i gawędząc zaczęły w potoku prać swoje i mężów okrycia i szaty Motto: Nie wszystko jest tobie podporządkowane i jakby dla ciebie było
Spoglądał z zachwytem na zachód słońca Dziękował Bogu za ten widok To dla tych którzy wracają z morza i przybijają do brzegu – odpowiedział Pan Bóg Motto: Podobnie
Spoglądał z zachwytem na wschód słońca Dziękował Bogu za ten widok Powinieneś już dawno być na drugim brzegu rzeki – odpowiedział Pan Bóg Motto: I raz jeszcze
Nie przespał nocy spędzając czas ten na modlitwie Dumny z siebie z nastaniem dnia zabrał się ochoczo do pracy Nie mógł jednak nic zrobić a każde dzieło którego się imał obracało się w nicość w nieurodzaj Wszystko wypadało mu z rąk chodził senny i zniechęcony Odczuwał ból głowy Aha kolejna lekcja pomyślał Więcej w tym zamierzeniu było mnie aniżeli woli Boga Uczyniłem jedynie więcej piasku na pustyni westchnął Motto: Musisz wiedzieć co jest ci przynależne i znaleźć równowagę pomiędzy modlitwą a czynem Jedno dopełnia drugie nie może jedno stać się więcej bardziej kosztem drugiego
Przegonił rzucając w nie kamieniem fruwające nad jego legowiskiem pustynne ptaki Późną wieczorową porą nie mógł opędzić się od komarów much i owadów Wstał wcześnie z rana zmęczony i niewypoczęty O radości nowego dnia nie było mowy No tak – pomyślał – przecież wczorajszego wieczoru nie słyszałem śpiewu ptaków Motto: Zakłócił prawa przyrody a one jemu się przeciwstawiły
Bóg odkładał dzień jego tryumfu Wątpił już w swoje powołanie Kiedy jednak nastał dzień jego tryumfu okazało się że był to dzień spektakularny i niezwykle okazały Prorok oddał swoje zwycięstwo Bogu On nakazał mu zabrać laur zwycięstwa ze sobą Nie posłuchał Zdarzyło mu się coś takiego tylko raz Gdybym miał wszystkie takie sługi nie potrzebowałbym proroków westchnął Bóg Motto: Nawet Bóg niekiedy może być z ciebie dumny
(Zezwalam Na Korzystanie W Celach Pastoralnych Wręcz Polecam A Ponad To… Będzie Mi Nawet Bardzo Miło)
Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor I Opracowanie – o Marek Mularczyk OMI Opowiadania O Proroku … czyli … Opowiadania Dla Młodzieży