Publicystyka Katolicka
• Jan Paweł II
• Szatan I Zbawienie
• Święta Katarzyna Tekakwitha
Janowi Pawłowi II – Dedykuję – Czy Tam Na Wschodzie Są Jeszcze Jakieś Brylanty?
Audiencja papieska
Był rok 1984 Ojciec święty wrócił właśnie z papieskiej pielgrzymki z Kanady
Jak to miał w zwyczaju w czasie środowej audiencji na placu św Piotra podchodził do zgromadzonych tam wiernych udzielając im papieskiego błogosławieństwa
Kiedy był już blisko mnie trochę przejęty wypowiedziałem do Niego słowa „Obyś żył wiecznie tak jak Polska”
Obydwu nam leżało na sercu uwolnienie naszego narodu od komunistycznego zniewolenia
Wzruszył się bardzo Jan Paweł II
W zamian udzielił mi papieskiego błogosławieństwa
Od tego czasu czułem szczególną więź z tym człowiekiem biskupem Rzymu
Opowieść o brylantach
Będąc na studiach w Italii zapytano mnie czy tam na wschodzie bo takim mianem określano Polskę są jeszcze jakiś brylanty
Domyślałem się że mają na myśli te na podobieństwo Karola Wojtyły
Odpowiadałem jest ich wiele trzeba im tylko dać szansę rozwoju
Czytanie z listu Ojca Świętego do Rzymian
Miało to miejsce w czasie mszy świętej ŚDM odprawianej przez Jana Pawła II w Castel Gandolfo
Poproszono mnie o przeczytanie pierwszej lektury
Na ten dzień przypadał tekst z listu Pawła apostoła do Rzymian
Byłem tak przejęty że zamiast przeczytać czytanie z listu Pawła do Rzymian przeczytałem czytanie z listu Ojca świętego do Rzymian
Karol Wojtyła uśmiechnął się mówiąc; Co ty tam wygadujesz do Rzymian jeszcze nic nie pisałem/tekstu o charakterze kanonicznym jeszcze nie napisałem
Pochód pierwszomajowy
Legnica połowa lat 70 – tych
W latach szkoły średniej w czasie pochodu pierwszomajowego przed trybuną honorową była to przełom lat 70-tych wrzasnąłem z całych sił „Śmierć komunie”
Pamiętam do dzisiaj ten widok
Trybuna honorowa zatrzęsła się ze złości
Przypomniałem sobie to zdarzenie kiedy Jan Paweł II w czasie pierwszej wizyty w Polsce wezwał mocy Bożej słowami „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi tej ziemi”
Pomyślałem właściwie to powiedzieliśmy to samo tylko trochę innymi słowami i w nieco no niech będzie zdecydowanie innej formie
Zgadzacie się?
Pocałunek
W odpowiedzi Red Januszowi Poniewieskiemu z „Tygodnika Powszechnego”
Po raz pierwszy wylądowałem w Hong Kongu w kwietniu roku 1992
Byłem wtedy w drodze do Szanghaju
Od biskupa tej diecezji otrzymałem zaproszenie do uczestnictwa w rekolekcjach organizowanych w Sanktuarium Maryjnym w She–Shan Polska Jasna Góra Częstochowa
Po wyjściu z samolotu upewniwszy się że jestem na terenie Chin Kontynentalnych na Kawloon na podobieństwo Jana Pawła II przy przywitaniu odwiedzanego kraju ukląkłem i ucałowałem ziemię
Podobnie uczyniłem miesiąc później wyjeżdżając z Szanghaju
Przywitanie chińskiej ziemi w Hong Kongu było moim osobistym gestem w Szanghaju w zastępstwie Jana Pawła II
Coś mi mówiło że do Chin Kontynentalnych nie będzie mu dane wjechać
Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się że w obydwu przypadkach w Hong Kongu na znak przywitania z tym miastem i przy pożegnaniu przed odlotem z Szanghaju ucałowałem betonową płytę
Z księgi proroka Amosa
Dni w których odszedł od nas Jan Paweł II przypominały te o których mówił i które przepowiadał prorok Amos
Dni będą Bóg wzbudzi na ziemi jak nigdy przedtem i dotychczas potem głód słuchania słowa Bożego
Był to czas w którym nawet portale internetowe o charakterze świeckim Najświętszą Ofiarę nazywały już nie tylko mszą ale świętą i nie starczało czasu aby zapoznać się ze wszystkimi napływającymi informacjami i ogarnąć je
Prześcigano się w nadawaniu pontyfikatowi Jana Pawła II coraz to doskonalszego określenia
Wyróżniam jeden z gazety którą czytam od ósmego roku życia „Przegląd Sportowy”
Napisano pontyfikat Jana Pawła II to ćwierćwiecze był to czas w którym byliśmy lepsi nawet od nas samych
Wyróżniam jeszcze jeden ze strony internetowej KS Zagłębie Lubiń
„Gdyby po odejściu od nas kogoś bliskiego stosownie do jego zasług należałoby zamilknąć tym razem musielibyśmy zamilknąć na zawsze”
A teraz coś ode mnie
Chciałbym podziękować Bogu za to że dał nam kogoś takiego jak Karol Wojtyła
Kapłana który przeszedł przez życie zachowując się jak prawdziwy mężczyzna
Nie wybrał drogi łatwiejszej którą określam jako droga tzw cierpiącego posłańca Bożego
A więc tego kogoś kto użala się jedynie na zło świata przeciwności losu i któremu wszystko przeszkadza i inni są winni jego niepowodzeniom Kapłana którego mowa sposób zachowania i bycia na co dzień nie wynikały z mechanizmów samoobronnych
Za kogoś kto jak to miał w zwyczaju zanim zjechał na nartach z góry przedtem o własnych siłach na tę górę wszedł
Odszedł od nas Boży atleta ten który już samą sylwetką i tężyzną fizyczną przypominał rzymskiego żołnierza
A swoją drogą najpiękniejsze w treści kondolencje pojawiały się na sportowych stronach internetowych zasługiwał na to Boży Atleta
Boży atleta Kiedy po wyborze na Stolicę Piotrową po raz pierwszy ukazał się światu jak napisze Adam Boniecki co prawda tajny współpracownik UB w „Tygodniku Powszechnym” sprawiał wrażenie jakby kapitanem Łodzi Piotrowej był od zawsze
Joseph Ratzinger nowym papieżem
Z zadowoleniem przyjąłem wybór kardynała Ratzingera na kolejnego papieża
Jako misjonarz odbieram ten wybór chociaż jest to opinia być może nieco nie teologiczna również jako dziękczynienie Boga za zaangażowanie Kościoła Bawarii w dzieło ewangelizacji świata
Tego typu słowa usłyszałem będąc na Madagaskarze
Jeden z wykładowców rodem z Italii powiedział w czasie wykładów; jesteście tutaj dzięki szczodrobliwości Niemców tych z Bawarii
Oni utrzymują wasze Seminarium
Wierzę też wybór ten przyczyni się do ożywienia Kościoła w Niemczech
Powiedziałem tak w Radio Z
Pomyślałem; Może Niemcy dadzą się nabrać
Kardynał Joseph Ratzinger nowym papieżem raz jeszcze
Wielokrotnie zapytywałem braci Niemców dlaczego tak bardzo są zaangażowani w dzieło misyjne Kościoła
Odpowiadali chcieliby tym sposobem zadośćuczynić światu za zbrodnie popełnione przez ich naród w czasie II wojny światowej
Szatan I Zbawienie
Pewnego razu w „Tygodniku Powszechnym” ukazał się artykuł autorstwa ks Grzegorza Rysia „Rok Hioba” o tym że to Pan Bóg będzie cierpiał z tego powodu że Szatan będzie potępiony
A oto moja odpowiedź; Uśmiałem się do łez po przeczytaniu ostatniego zdania artykułu „Rok Hioba” TP z dnia 010106r
„Bóg będzie wiecznie cierpiał jeżeli Piekło nie okaże się być puste”
Otóż mając za sobą bogatą praktykę egzorcysty chciałbym odwołać się do pewnego porzekadła mówiącego że każdy jest kowalem swojego losu
A więc również i Szatan
Tylko że on nie chce być zbawiony i nigdy nie będzie
Szatan w czasie jednego z odprawianych przeze mnie egzorcyzmów powiedział że on nie chce żadnej i teraz zacytuję dosłownie wypowiedziane w czasie egzorcyzmu przez Szatana słowa „p………j zbawczej krwi” I dajmy Szatanowi spokój
Rozważania na temat czy Szatan będzie zbawiony czy też nie nie mają żadnego sensu
Szatan zbawiony nie będzie ponieważ on sam nie chce być zbawiony
Jak zauważa jeden z teologów nie pamiętam już teraz który z nich; Szatan jako że już raz zgrzeszył pychą i gdyby nawet teraz ukorzył się przed Bogiem akt ten w konsekwencji i tak do niczego nie prowadziłby
Szatan ponieważ już raz zgrzeszył pychą wynosząc się ponad Boga miałby ponownie pretekst do kolejnego aktu pychy w stwierdzeniu że jednak uznał wyższość Boga i powstałby wtedy kolejny zamknięty krąg samouwielbienia
Po przeczytaniu tego artykułu widzę jak bardzo przesiąknięci jesteśmy ideą „Za wolność waszą i naszą”
Ot i cała mentalność barci Słowian pełni naiwności w przebaczaniu grzechów i uznawaniu słabości innych niezdolni do jakiegokolwiek samodzielnego aktu oczywiście oprócz wywoływania powstań narodowych i uroczystego obchodzenia ich rocznic
I znów w jednym z egzorcyzmów Szatan powiedział mi że to on jest stwórcą świata a Boga nazwał kłamcą
No to niech sobie z tym przekonaniem siedzi w piekle
A zapewniam że Panu Bogu jest naprawdę bez różnicy gdzie Szatan spędza wieczne wakacje
Proszę o nieco więcej powagi i odpowiedzialności w formułowaniu pojęć eschatologicznych bracia kapłani
(Wersja umieszczona przez „Tygodnik Powszechny”)
Uśmiałem się do łez po przeczytaniu ostatniego zdania wywiadu z ks Grzegorzem Rysiem „Rok Hioba” („TP” nr 1/06): „Bóg będzie wiecznie cierpiał jeżeli Piekło nie okaże się być puste”
Szatan w czasie jednego z odprawianych przeze mnie egzorcyzmów wyznał że nie chce żadnej „pierdolonej zbawczej krwi” (dosłowne jego słowa)
On nie chce być zbawiony i nigdy nie będzie dlatego rozważania czy Szatan dostąpi zbawienia nie mają sensu Szatan już raz zgrzeszył pychą i nawet akt skruchy do niczego nie doprowadzi: stwierdzenie „uznałem wyższość Boga” stałoby się jedynie kolejnym pretekstem do samouwielbienia
W jednym z egzorcyzmów Szatan powiedział mi że to on jest stwórcą świata a Boga nazwał kłamcą
No to niech sobie z tym przekonaniem siedzi w piekle
Zapewniam że Panu Bogu jest naprawdę bez różnicy gdzie Szatan spędza wieczne wakacje
Proszę o nieco więcej powagi i odpowiedzialności w formułowaniu pojęć eschatologicznych bracia kapłani
Kiedy parafianie albo znajomi pytają mnie czy Szatan będzie zbawiony odpowiadam że w naiwnych i chorych umysłach oraz pismach tzw wybitnych teologów…
Umieszczono również odpowiedź autora ks Grzegorza Rysia bez powiadamiania mnie o tym
Oto treść tego artykułu… Wielebny Ojcze dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem egzorcysty
Rzecz jasna zarówno wobec niego jak i wobec posługi Ojca pozostaję z pełnym szacunkiem i nie zamierzam z nim dyskutować
Nie zamierzam również odnosić się do zawartych w liście Ojca uszczypliwości
Muszę natomiast stwierdzić że polemizuje Ojciec z tezami których w wywiadzie ze mną w ogóle nie ma
Rozmowa w „Tygodniku” nie dotyczy Szatana ale obrazu Boga
Nie mówi ani słowa o tym czy Szatan będzie zbawiony
Nie ma w niej także tezy – tak gorliwie zwalczanej przez Ojca – że Piekło jest zbiorem pustym
Jest mowa wyłącznie o tym że jeśli się takim nie okaże Bóg będzie cierpiał
Bogu bowiem wbrew temu co sugeruje Ojciec nie jest obojętne jakiego wyboru ostatecznie dokona człowiek: wybierze Go czy odrzuci
Tak jak nie jest wszystko jedno rodzicom których dorosłe dziecko odrzuca wszystkie wartości jakie usiłowali mu przekazać Jest wolne skoro osiągnęło dojrzałość i rodzice muszą uszanować jego decyzje
Nie znaczy to jednak że nie cierpią widząc zagubienie bliskiego sobie człowieka
Teologia nie boi się dziś mówić o cierpieniu Boga wpisując je w Jego osobową naturę
Będąc wspólnotą Osób Bóg wchodzi w osobowe relacje z ludźmi
Ostatecznie zawsze są one relacjami miłości a więc także obustronnej wolności
Właśnie dlatego człowiek może odrzucić Boga ustawiając się pod prąd całej logiki odkupienia
Nie wierzę jednak żeby z tego powodu Bóg odczuwał satysfakcję
Przeciwnie myślę że każda z takich decyzji sprawia mu ból
Bóg jest miłością
I moja odpowiedz…
”Rok Hioba” dyskusji ciąg dalszy której zresztą na łamach tygodnika nie umieszczono
Szanowna Redakcjo; Dyskusji odnoście losów Szatana ciąg dalszy
Otóż drogi Szatana naprawdę proszę mi uwierzyć różnią się od koncepcji teologicznych tych teologów którzy piszą o wizji cierpiącego Boga na widok potępionych w piekle np Szatana
Nie jest Bóg też tym widokiem usatysfakcjonowany
Otóż każdy jest kowalem swojego losu również i Szatan
A potępienie to nie kara za sumę wyrządzonego zła ale świadome i dobrowolne odrzucenie Bożej miłości i Bożego przebaczenia Kościół Chrystusowy to nie religia starożytnego Egiptu
Dlatego też Szatan jeżeli chce być zbawiony to już teraz musiałby zaprzestać ukazywania się pod postacią Matki Bożej i np omamiać ludzkość jakimiś tam wizjami piekła
Ciekawe że nigdy nie przyszło jemu na myśl aby ukazać niebo no tak ale może nie potrafi wywołać tego widoku
Podawać jakieś tam tajemnice chować się w grotach czy też namawiać dziewczynę będącą w tańcu do tego aby w końcu przestała jego zwodzić i wstąpiła do zakonu
Aha i jeszcze to że on tyle przez nią cierpi
No i później kara jeszcze ludzkość i spuszcza na nich ogień
Nie to nie niech sobie siedzi tam gdzie chce
A siebie samego może nazywać jak chce nawet królem miłosierdzia
I tak jemu nie wierzę że nim jest
Marek Mularczyk – zaprawiony w boju z Szatanem wojownik Boga
W jednym z egzorcyzmów Szatan powiedział mi że to on jest stwórcą świata a Boga nazwał kłamcą
No to niech sobie z tym przekonaniem siedzi w piekle
Zapewniam że Panu Bogu jest naprawdę bez różnicy gdzie Szatan spędza wieczne wakacje
Proszę o nieco więcej powagi i odpowiedzialności w formułowaniu pojęć eschatologicznych bracia kapłani
Kiedy parafianie albo znajomi pytają mnie czy Szatan będzie zbawiony odpowiadam że w naiwnych i chorych umysłach oraz pismach tzw wybitnych teologów… „Rok Hioba” dyskusji ciąg dalszy…
Święta Katarzyna Tekakwitha zwana także „Genowefą Nowej Francji” urodziła się na początku kwietnia 1656 r w osadzie wiejskiej Osserneon (obecnie Auresville w stanie Nowy Jork) należącej do jednego z najbardziej wojowniczych plemion irokeskich
Tekakwitha jest imieniem które Katarzyna otrzymała od swojego ludu gdy się urodziła
W języków Mohawków oznacza ono: „ona porządkuje sprawy” albo „ta która wszystko czyni w należytym ładzie”
Ojciec Katarzyny był naczelnikiem osady poganinem
Matka pochodziła z plemienia Algonkinów znad Zatoki św Wawrzyńca i była chrześcijanką
Została porwana przez Irokezów i uratowana od losu branki przez ojca Tekakwithy któremu później również urodziła syna Swe praktyki religijne spełniała potajemnie ale dzieciom opowiadała o Bogu
Gdy Katarzyna miała cztery lata jej rodzice i brat zachorowali na ospę i zmarli
Po mamie został jej różaniec
Ona co prawda przeżyła tę chorobę ale pozostały jej blizny na twarzy i poważnie uszkodzony wzrok
Sierotę adoptowała ciotka Karitha i jej mąż Jowanero który został wodzem Żółwi
W 1666 r pięć plemion irokeskich zawarło pokój z Francuzami
Mohawkowie do układów nie przystąpili dlatego dowódca wojsk kolonialnych hrabia de Tracy zorganizował przeciw nim ekspedycję karną
Plemię ukryło się w puszczy
W roku 1667 misjonarze z zakonu jezuitów – Bruyas Fremin i Pierron – dotarli do plemienia z misją pokojową
To właśnie dzięki nim Katarzyna zetknęła się po raz pierwszy z chrześcijaństwem i przyjęła jego prawdy z wielkim entuzjazmem
Usiłowano ją wydać za mąż
Dzielnie opierała się tym próbom a w końcu wyznała że pragnie przyjąć chrzest
Kiedy ukończyła 18 lat poprosiła o to o Jacquesa de Lamberville chociaż żyła wśród ludzi wrogo nastawionych do wiary chrześcijańskiej
Mimo protestów opiekunów przyjęła chrzest w dniu 5 kwietnia 1667 r biorąc za patronkę Katarzynę ze Sieny
Odtąd nazywano ją Kateri
Indiańska dziewczyna stała się nieustraszoną chrześcijanką chociaż była obiektem narastającej pogardy i kpin niechrześcijańskiej ludności ze swojej wioski
Szydzono z jej nawrócenia odmowy pracy w niedziele i niechęci do zawarcia małżeństwa
Ale to nie osłabiło jej wiary
Pewnego dnia młody wojownik postanowił przestraszyć Katarzynę i nakłonić ją do porzucenia nowej wiary
Ozdobiony barwami wojennymi podniósł maczugę i zamachnął się tak jakby chciał ją zabić
Dziewczyna myślała że wkrótce umrze ale zamknęła oczy i nie poruszyła się z miejsca
Jej odwaga spowodowała że młody wojownik opuścił maczugę i odszedł
Katarzyna mieszkała w zajeździe swojego wuja tak długo jak było to bezpieczne
W październiku 1677 r została zmuszona do ucieczki do Kahnawake (dziś La-Prairie-de-la-Madelaine) nad rzeką św Wawrzyńca na południe od Montrealu
Mieszkała tam z Anastazją Tegonhatsihonga chrześcijanką pochodzenia indiańskiego
W 1677 w Boże Narodzenie przyjęła pierwszą Komunię Świętą a w uroczystość Zwiastowania Pańskiego w 1679 r złożyła ślub czystości
Lubiła strugać drewniane krzyżyki których wystrugała tysiące by w ten sposób Jezus stał się bardziej znany wśród Indian
Rozdawała je potem ludziom wieszała na drzewach zostawiała przy jeziorach i na polach
Podczas zimowego sezonu łowieckiego gdy wraz z mieszkańcami wioski znalazła się z dala od niej zrobiła na drzewie małą drewnianą kapliczkę z wyrzeźbionym krzyżem i tam spędzała czas na modlitwie klęcząc na śniegu
Katarzyna kochała różaniec i zawsze nosiła go na szyi
Nazywana była lilią plemienia Mohawków
Indianie Francuzi i misjonarze podziwiali jej wyjątkową pobożność
Zajmowała się uczeniem dzieci modlitwy i religii opieką nad chorymi i starcami aż do momentu gdy sama śmiertelnie zachorowała
Zmarła mając zaledwie 24 lata w Kahnawake 17 kwietnia 1680 r
Była to Wielka Środa
„Jesos konoronkwa” czyli „Kocham Cię Jezu” – to były jej ostatnie słowa
Piętnaście minut po jej śmierci – na oczach dwóch jezuitów i tubylców zgromadzonych w jej pokoju – blizny z jej twarzy zniknęły bez śladu
Zaczęto modlić się za jej wstawiennictwem tuż po jej śmierci
W 1884 r w Kahnawake wybudowano pomnik dla uczczenia jej pamięci 3 stycznia 1943 roku papież Pius XII ogłosił że córkę wodza Mohawków można nazywać sługą Bożą
Papież św Jan Paweł II beatyfikował ją 22 czerwca 1980 roku
Papież Benedykt XVI kanonizował Katarzynę na początku Roku Wiary dnia 21 października 2012 r w Rzymie
Do dziś wielu pielgrzymów odwiedza jej grób w kościele pw św Franciszka Ksawerego w Kahnawake (w pobliżu Montrealu w Kanadzie) i oddaje cześć jej relikwiom
Patronuje ekologom działaczom ochrony środowiska wygnańcom ludziom którzy utracili rodziców ludziom mieszkającym na obczyźnie i ludziom wyśmiewanym z powodu pobożności
W 2002 r patronowała także Światowym Dniom Młodzieży odbywającym się w Toronto w Kanadzie
W ikonografii jest przedstawiana z lilią w ręku – symbolem czystości z krzyżem jako wyrazem jej miłości do Chrystusa i żółwiem symbolem jej klanu
Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor I Opracowanie – o Marek Mularczyk omi
[Zezwalam Na Korzystanie W Celach Pastoralnych]