PUBLIKACJE

Publikacje Prasowe I Nie Tylko

Wyprawa Na Mount Everest Z 1924 Roku
Wiadomość z ostatnich dni.
Odnaleziono ciało jednego z zaginionych himalaistów.
To Andrew Irvin.
Uczestnik wyprawy na Mount Everest z 1924 roku.
Dotychczas odnaleziono ciało innego zaginionego.
To George Mallory, rok 1999.
Było ich dwóch atakujących szczyt.
Powoduje to pytanie.
Czy dotarli tam.
Zatem, jako pierwsi osiągnęliby ten szczyt.
Miałoby to miejsce 08 czerwiec, roku 1924
Dwóch himalaistów;
Przy George Mallory aparatu fotograficznego nie znaleziono.
Gdyby tam dotarł wykonałby zdjęcie.
To pewne.
Kilka dni temu, jakiś czas temu odnaleziono buty Andre Irvin oraz część stopy.
Bez wątpienia należą do niego.
Trwają poszukiwania ciała i aparatu, który to przypuszczalnie on miałby przy sobie.
Aparat fotograficzny jednak niczego nie udowodni.
O niczym nie zaświadczy.
Wedle mnie, wszedłem dwa razy na Śnieżkę, oraz przy dobrej pogodzie widzę górę tę z tarasu mojego domu, leciałem ponad to nad podnóżkiem Himalajów, do tych dwóch faktów ogranicza się moja wiedza praktyczna z himalaizmu, teoretyczna natomiast jest niezmierzona, George Mallory zdobył szczyt.
Andrew Irvin, nie.
Nie doszedł na szczyt.
Nie dotarł tam.
George wszedł tam samotnie.
Dlaczego tak uważam?
Obiecał, przyrzekł sobie zanieść tam i położyć na szczycie, fotografię swojej żony.
Siła uczucia do żony napędzała go.
Podobnie, jak nasi zdobywcy Mount Everest, Tadeusz Cichy i Krzysztof Wielicki.
Położyli na szczycie w skrzynce, jako dowód, różaniec.
Z tego, co opowiadał mi uczestnik tej wyprawy, ksiądz Stanisław Kardasz, nie chcieli iść.
Powód, zła pogoda.
Nakłoniłem ich do tego.
Głupia sprawa, cytuje jego słowa, obiecaliśmy papieżowi, Jan Paweł II, zanieść ten różaniec na szczyt.
To ich napędzało.
Zniósł ten różaniec inny himalaista Hiszpan Martinez i zawiózł do Sanktuarium w Walencji.
Jest w relikwiarzu obok ołtarza głównego.
Wracamy do wyprawy z roku 1924.
Zdjęcia żony, Christiana Ruth Turner, przy George Mallory, nie znaleziono.
Zatem, czyżby dotarł na szczyt i dopełnił, co przyrzekł sobie i małżonce.
Dziwne nieco, znaleziono za to listy do znajomej sufrażystki, Amerykanki z pochodzenia i listy od niej do jego samego.
Zabierać ze sobą na wyprawę coś takiego.
Doprawdy, niezrozumiałe.
Jaki byłby tego cel i zamysł, to przede wszystkim.
Znalezienie szczątków Andrew niczego nie potwierdzi.
Podobnie, aparatu.
On szczytu nie zdobył.
Nie miał wystarczająco motywacji.
Nie było siły, co napędzałaby go.
George Mallory śmiem twierdzić był na szczycie.
Dotarł tam.
Siła uczucia jest potężna.
Nauczyciel historii, romantyk.
Porywał się na rzeczy wydawało się niemożliwe, jak chociażby organizacja tej wyprawy.
Gdzież w tym celu nie był i kogóż to nie musiał przekonywać o słuszności swego zamysłu.
O finansach już nie wspominam.
Takim, jako zdobywca, co nieco trzeba być.
Uczucie do żony napędzało go.
Andrew Irvin tam nie dotarł.
Na wspomnienia przywołuję film, „Niepokonani”.
Opowiada o uciekinierach z sowieckiego łagru.
Jeden Polak oraz kilku innych, w tym jeden Amerykanin, dotarli drogą przez Mongolię do Himalajów.
Amerykanin pozostał tam, Polak i inni zadecydowali iść dalej.
Nie chciał tam spędzić okresu zimy.
Dlaczego?
Organizm odpocząłby i nie miałby już motywacji, aby iść dalej.
Tak to uzasadniał.
Cel osiągnął.
Dotarł ido Indii, następnie do Londynu.
Tam spotkał się z żoną.
[Niepokonani (ang. The Way Back) – dramat wojenny z 2010 roku opowiadający o grupie uciekinierów z obozu gułagu na Syberii w czasie II wojny światowej. Reżyserem filmu był Peter Weir, natomiast scenariusz napisał on sam wspólnie z Keithem Clarkiem na podstawie popularnej w latach pięćdziesiątych XX wieku książki Sławomira Rawicza Długi marsz]
Posłowie; Dlaczego o tym piszę.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykona powierzone komuś zadanie lepiej, aniżeli ten ktoś.
Miej na to wzgląd.
Panie, mówi prorok Eliasz, wszyscy zginęli tylko ja się ostałem.
Bóg odpowiada; Zostawiłem sobie jeszcze siedem tysięcy innych, co o Mnie zaświadczą.
Nie jesteś jedyny i wyjątkowy Proroku.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykona powierzone komuś zadanie, lepiej od niego samego.
Wiedz o tym i miej i na to wgląd. 2024-10-14

Jak to wszystko jest względne.
Kto pierwszy wszedł na Mount Everest.
Z jakiej wyprawy.
Domniemywam George Mallory.
Obiecał położyć na szczycie zdjęcie swojej żony, Christine Ruth.
Nie znaleziono zdjęcia przy nim, kiedy ciało zostało odnalezione w roku 1999.
Pewne poszlaki, jak okulary w kieszeni spodni wskazują, że jednak doszedł.
Wracał w nocy.
Nie potrzebował mieć założonym okularów.
W niczym nie umniejsza to zdobywcom tej góry z roku 1953; Edmund Hillary, Tenzing Norgay.
Nie buntuj się proroku i nie miej Bogu nic za złe.
Wszak dostąpiłeś doświadczenia tego.
Powiedzianym ci było, kiedy upomniałeś się o brak protekcji i opieki; Domniemywaliśmy, ty sam temu zaradzisz.
Wszak swego czasu powiedziałeś;
Zrobię test ten sam, a nic z tego sobie nie przypiszę.
Pozostawiliśmy więc ciebie na czas pewien.
Zagubiłeś się w czas ten.
Nawet nie spoglądałam na ciebie.
Domniemywałam przejdziesz przez czas ten i co najdzie na ciebie przy pomocy swoich sił i starania.
Powracam do myśli pierwszej.
Jak to wszystko jest względne.
Pierwszy ośmiotysięcznik zdobyty to Annapurna.
Annapurna 8091 zdobyty 3 czerwca 1950; Maurice Herzog, Louis Lachenal.
Tylko, że w 1924 byli wyżej.
Doszli, jak wynika z notatek wyprawy do wysokości 8650.
Zatem, już wtedy człowiek był wyżej, aniżeli prawie trzydzieści lat później.
Kim i jakim jesteś jako kapłan.
Nadal z Bogiem wadzisz się i upominasz.
Tylko o co i na jakim statusie.
Masz czego ci potrzeba.
Na tyle, aby przetrwać o dotrwać do czasu, kiedy powołam ciebie, jako głoszącego w Imię Moje.
I bądź uważny.
Zawsze znajdzie się ktoś, kto potrafi i zdoła wypełnić zadanie lepiej od kogoś innego, co powinność takowa mu nadana. 2024-10-17

Posłowie;
My ci to uświadomimy.
Głos ten jakiś czas temu usłyszałem.
Test przechodzę, to wiem.
Jakim test ten, zależeć będzie od ciebie samego.
Wykaż się cierpliwością, staraniem, a przede wszystkim rozwagą i rozsądkiem.
Może być i tak, to nie Edmund i Tensing pierwszymi zdobywcami góry Mount Everest.
Wszak do dzisiaj oczekujemy rozwiązania zagadki z roku 1924, kiedy to niedaleko szczytu byli George i Andrew Sandy.
Może być i tak w twoim przypadku, że jeśli okaże się, oni pierwsi dotarli tam, co potwierdzić mogą zdjęcia z aparatu fotograficznego, chwała wszelka na nich zejdzie.
W niczym nie będzie to umniejszać dokonaniom Edmunda i Tensinga… jednak…
Nie wymawiaj tak często Bogu posłuszeństwa i nie wadź się, jeśli na uwadze masz test, co przed Bogiem przechodzisz.
Nie zapytuj też i o tak wiele…
Okazać się może, inny do dzieła tego powołanym.
A dokona tego lepiej, aniżeli ty.
A ty nie będziesz mógł nic w materii tej zrobić.
Zażenowanie jeno na obliczu twoim.
Niefart przed tymi, co prowadzili ciebie.
Pomocą i wsparciem.
Zawiodłeś ich.
Bóg jak pismo podaje po dwakroć żałował; człowieka stworzył i dla oczyszczenia świata oczyszczenia z grzechu, wody potopu zesłał, oraz i to, Saula na Króla narodu, powołał.
On sam nie podołał wyzwaniu temu.
Jest przykład jeszcze inny, to Ezaw.
Pierworodztwo oddał za chwilowe dobro natury.
Głos takowy usłyszałem.
My ci to uświadomimy.
Wiem, to znak dla mnie.
Himalaizm to jedna z pasji moich.
Śledzę z zainteresowaniem wszelkie towarzyszące temu wydarzenia.
Ostatnie, to znalezienie szczątków wspinacza, Andrew Sandy.
Odnalezienie jego ciała, to kwestia czasu.
Świat Anglosaski nie zrezygnuje z poszukiwań, co może potwierdzić, iż to właśnie oni, jako pierwsi dotarli na najwyższy szczyt świata.
My ci to uświadomimy.
I już wszystko we mnie zrozumiałe i we właściwym porządku poukładane.
Andrew Sandy, najmłodszy uczestnik wyprawy i najlepszy himalaista tamtych czasów, szturmują szczyt najwyższej góry.
On sam miał doświadczenie być razy kilka w Alpach i na Spitsbergen.
I zawiera to, albo zawiera się w tym, całe jego doświadczenie alpinistyczne.
Załóżmy i taką możliwość.
George nie może już iść, a obiecał położyć na szczycie zdjęcie swojej żony.
Prosi Andrew, dając mu to zdjęcie, aby temu zadośćuczynił.
Być może tylko on sam na szczyt dotarł.
Znany był z niesamowitej siły i hartu ducha.
Wszak wioślarz z zamiłowania.
Zginął schodząc z góry.
I to tylko on szczyt osiąga.
Zrobi zdjęcie.
Jeśli nie będzie tam George, oznaczałoby to pozostał pod szczytem.
Nie dotarł tam.
To tylko dywagacje.
A po to jeno, aby wyprowadzić twierdzenie pewne, co mnie, jako kapłana, dotyczyłoby.
Test przed Bogiem przechodzisz.
Kapłan i w rzeczy wiele wtajemniczony.
Wszyscy, Niebo całe oczekuje od ciebie starania w tym.
Co potrzebne, dane ci.
Może okazać się i tak, ktoś inny wykona za ciebie zadanie owe o wiele lepiej.
I niekoniecznie będzie to osoba konsekrowana.
Prosty, zwyczajny, pokorny człowiek.
Czyń staranie w sprawach Bogu przynależnych, a przede wszystkim tej, tobie powierzonej.
Przeraża tylko to, z jaką nieomal nienawiścią, może nie aż tak, ale lekceważeniem w głosie, podają w wątpliwość, iż to Edmund i Tensing weszli na szczyt, jako pierwsi.
Nieomal, jakby wrogami, oni.
Bo przede wszystkim Edmund, to Nowozelandczyk.
I jakby nie chodziło im o to, aby ukazać, że to Anglik był pierwszy na szczycie, ale wykazać jemu, Edmundowi, że nie był to on.
Już w samych relacjach po wyprawie media brytyjskie podkreślały raczej rolę kierownika i lidera wyprawy, John Hunt, nie samych zdobywców.
I jakby to priorytetem ich dzisiejszego poszukiwania.
Wszak to my, Brytyjczycy, wyprawy te, były trzy, organizowaliśmy.
I ta, nazwę to, zajadłość, jakby to jego wina, iż wszedł na ten szczyt.
Obyś i ty takim nie był.
Oby i ciebie takowym/za takowego nie postrzegano, jako Proroka.
W twoim przypadku może to brzmieć jednak nieco inaczej.
Zupełnie inaczej.
I mogłoby tak być, stać się.
I mieliby w tym racje i słuszność osądu.
Zaniechał, zaprzestał, w końcu wymówił posłuszeństwo Bogu.
Zrezygnował z kontynuowania testu tego.
My ci to uświadomimy, usłyszałem.
Skłania mnie to do refleksji.
Było też i powodem napisania tego tekstu.
[A jeśli to tylko Andrew Sandy Irwin wszedł tego dnia na szczyt] 2024-10-20

Himalaizm, to ciągłe odkrywanie.
Podobno lina, która urwała się i spowodowała upadek, fakt ten wskazuje na to, że byli powiązani.
Zatem, albo weszli na szczyt razem, następnie spadli, albo upadek miał miejsce przed wejściem.
A co ze zdjęciem Christine Ruth? 2024-10-23

Czy Jezus Był Żonaty… ?
W odpowiedzi jednemu z pastorów protestanckich…
Księże, jak zapytują mnie czy Jezus był żonaty z Marią z Magdali i mieli dzieci, odpowiadam, iż; Tak, jak najbardziej.
Dodam; Jestem ostatni z tego rodu.
Podobno udali się do Marsylii i tam zamieszkali.
Dobrze się składa, moje Zgromadzenie Zakonne właśnie tam powstało.
Następnie podaję, że jestem ja kapłan i ostatni z tego rodu i na mnie ród ten kończy się.
Zatem Pan Jezus i Maria z Magdali to moi pradziadowie, a sam pan Bóg stwórca świata, protoplastą tego narodu.
Dodam przy tym, jak ktoś nie ma szacunku do Boga, to może takie bzdury pleść, ale trochę szacunku dla siebie samego.
Może być też na odwrót.
Mam na myśli z tym szacunkiem.
Dziękuję za odwagę. 2024-11-25

Jak Zostałem Agentem…
Zdarzyło się to w maju 1994 r., gdy wracając na misję w Hong Kongu, kończyłem urlop w Polsce.
Jadąc do Warszawy, wszedłem na chwilę do wrocławskiej katedry, aby przed odlotem powierzyć Bogu raz jeszcze wszystkie winy i zaniedbania.
Bez takiego bagażu łatwiej podróżować.
Osób czekających w kolejce do sakramentu spowiedzi było jednak zbyt wiele, abym mógł zdążyć na pociąg do Warszawy.
Poprosiłem zatem o tę przysługę przechodzącego kapłana.
Odmówił wyjaśniając, że mogę przystąpić do spowiedzi jedynie w katedrze.
Wyjaśniając, że spieszę się na pociąg zaproponowałem, aby wyspowiadał mnie pod jej murami.
Czujny i przebiegły kapłan podejrzewając, że mogę być nabieraczem i pod pozorem prośby o spowiedź szukam okazji, aby odprowadzić go na bok a następnie ograbić, zaproponował spowiedź na plebani.
Przedtem zapytał, gdzie jestem misjonarzem, na co dosyć nieopatrznie odpowiedziałem, że w Chinach.
Powinienem był odpowiedzieć, że w Hong Kongu i nie wyniknąłby żaden problem, ale też nie doszłoby do tego przedziwnego zdarzenia.
Kiedy weszliśmy na plebanię, mój przyszły spowiednik otworzył spis polskiego duchowieństwa i… nie znalazł mojej osoby.
Rzeczywiście nie byłem ujęty, ponieważ przez długi czas pracowałem na misjach.
Kapłan upewniwszy się w podejrzeniach, że podszywam się pod księdza powiadomił o tym policję.
– No to mamy cię ptaszku.
Nie ma cię w spisie duchowieństwa, poza tym w Chinach nie prowadzi się misji katolickich, bo działalność Kościoła jest tam zakazana, ha, ha.
Nie wiedziałeś o tym nabieraczu – wykrzyknął niezmiernie uradowany.
Kiedy jednak policjant mnie wylegitymował i okazało się, że wszelkie dane są prawdziwe, nastąpiła konsternacja.
Poproszono o potwierdzenie mojej tożsamości w domu zakonnym w Poznaniu.
Biedny ksiądz, kiedy okazało się, że rzeczywiście jestem misjonarzem w Hong Kongu i Chinach, był prawie bliski płaczu: – Bardzo księdza przepraszam, że uważałem go za złoczyńcę – mówił zdruzgotany.
– Nie szkodzi księże – odpowiedziałem.
My, misjonarze, i w tym kraju kontrolujemy sytuację.
– Będę o księdzu pamiętał i będę się za niego modlił.
To takich też mamy? – zapytał na koniec, niezmiernie zaskoczony.
Przyszła kolej na policjanta, który też nie krył zdumienia zarówno słuchając pierwszej wersji wydarzeń, że jestem podszywającym się pod kapłana nabieraczem, jak dowiadując się, że jestem tajnym agentem służb bezpieczeństwa w Chinach.
Nie kryjąc uznania i podziwu odparł: – No, no.
To takich też mamy.
Kapłan i policjant, dwa różne światopoglądy, dwie różne reakcje na mój – jeden – sposób prowadzenia rozmowy.
Zdumiewające, nieprawdaż? [pisane jakiś czas temu]
Posłowie…
Zastanawia mnie to… Jeśliby tak w rzeczywistości było, że przygotowani zostaliśmy, konkretnie w Rzymie, bo tak nadmieniłem, do głoszenia Ewangelii w Chinach, oznaczałoby to; Ktoś się trudził, ktoś w tym czynił staranie.
To do czegoś zobowiązuje.
Pomyśl, być może tacy będą po tobie.
Przyjdą po tobie.
Jak na to spojrzysz z perspektywy czasu, co upłynął.
I ja takim też mogłem być.
Ale?
No właśnie.
Nie byłem.
Nie jestem.
Są lepsi ode mnie.
W czym?
W staraniu i zapobiegliwości o sprawy Boże.
Nie zazdrość im.
To nie droga do Chwały Nieba.
Na koniec, albo Posłowie II… przypominam sobie jeden z egzaminów na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.
Był to egzamin z Psalmów i Prorockich.
Z tych drugich poszło mi bardzo dobrze, wykładowca zaproponował mi nawet objęcie po nim roli wykładowcy.
Będę ci pomagał, zapewniał.
Będę twoim promotorem.
Z Psalmów już nie było tak dobrze, trafiłem na te „Rzeki, co to klaszczą w dłonie, Pagórki, co chwalą Pana”.
Zapytał, jaką rolę wyznaczają mi moim przełożeni, jak ja sam widzę swoją posługę, jako kapłan.
Odpowiedziałem, misje w Chinach.
Fontanna łez wytrysnęła mu z oczu, albo spłynęła po twarzy.
Być może on też takim, jako młody kapłan chciał być.
Już nic więcej nie powiedział. 2024-12-04

Siebie Musisz Walczyć
My, jako naród oddajemy zwierzchnictwo nad sobą nacjom innym.
Tego trzeba się nauczyć, jak dbać o dobra swoje.
Nikt bezinteresownie służył nam, jako narodowi, nie będzie.
Prawidło istnienia państwowości, przeczy teorii współpracy i wyświechtanego przed laty sloganu, braterskiego współistnienia.
Każdy kraj stanowi za siebie samego.
Tak winien być postrzegany.
Teoria współistnienia ludzkości opiera się na teorii; Albo jesteś domninatorem, albo niewolnikiem.
Albo, zarządzasz, albo jesteś uległy.
A ci ulegli, to inna jeszcze grupa, bardzo specyficzna.
Trafnie opisuje to Fiodor Dostojewski w, „Bracia Karamazow”, wielki Inkwizytor.
W każdym państwie, jako społeczności funkcjonuje grupa podległych.
Sami do tego dążą.
Do uzależnienia takowego.
Zwalnia ich to od odpowiedzialności za stanowienia o sobie samym.
Zadowolą się tym, ze przetrwają do następnej wypłaty.
Nie to nie wiedzą, nie dopuszczają myśli, mogą za siebie decydować.
Podjąć trud polepszenia warunków bytowania dla siebie, jak i dla innych, współobywateli.
Może lepiej napiszę na ten temat jakiś tekst epicki… co prawda mistrzowi Fiodorowi nie dorównam, ale spróbować warto. 2024-12-11

Jaka Jest Twoja Ulubiona Grupa Muzyczna?
Będąc w Australii oglądaliśmy Australia Open-tenis.
W przerwie pomiędzy setami, jeden z nas przełączył kanał na program muzyczny i zapytał mnie o coś.
Oto przebieg rozmowy.
Marek, lubisz muzykę?
Odpowiedziałem; Yes.
Interesujesz się muzyką?
Odpowiedziałem; Yes.
Czy w TVP też puszczają podobne klipy muzyczne?
Odpowiedziałem; Yes.
Często słuchasz muzyki?
Odpowiedziałem; Yes.
Jaka jest twoja ulubiona grupa muzyczna?
Odpowiedziałem; Yes.
Ale, ja ciebie pytam, jaka jest twoja ulubiona grupa muzyczna?
I tym razem odpowiedziałem, Yes.
Ale, czy na pewno rozumiesz, co do ciebie mówię i o co pytam?
Odpowiedziałem – Yes.
Grupa, grupa muzyczna, czy ty rozumiesz, co oznacza w języku angielskim grupa muzyczna?
Odpowiedziałem; Yes.
Czy ty na pewno rozumiesz, o co ciebie zapytuję?
Odpowiedziałem; Yes.
Czy ty dobrze się czujesz na umyśle?
Zapytał tym razem nieco poirytowany.
Odpowiedziałem; Yes.
Yes – odpowiedziałem po raz kolejny, ku uciesze jednego z kapłanów, Anglik z pochodzenia, który znał doskonale muzyczną grupę Yes i podobnie jak ja był jej wielkim fanem.
Wiem, że w odpowiedziach dla pełni poprawności języka, należało użyć czasownika posiłkowego, ale niewinny podstęp rozbawił otoczenie.
Równie chętnie, co Yes, słucham Pink Floyd, Genesis, albo i Mike Oldfielda.
Najlepsze jest to, że następnego dnia David, opowiedział o tym zdarzeniu wiernym w kościele.
Nakazano mi zanucić jakiś utwór grupy Yes.
Wybrałem mój ulubiony, ten z „Opowieści z topograficznych oceanów”.
Widziałem skulone siedzące przede mną w ławkach babcie.
Jedna z nich, to nawet dała mi do zrozumienia, że coś jest chyba ze mną nie tak.
Pokazała mi to słynne nasze, fiu, fiu.
No tak, muzyka grupy Yes nie jest łatwa i raczej dla koneserów.
Sorrento, Melbourne, rok 1992, styczeń 2025-01-24

List otwarty lub odezwa do wszystkich proboszczów Kościoła Katolickiego…
… czyli … Proboszcz i inni …
… a oto sam tekst …
Swego czasu byłem zbulwersowany, jak kapłan na jakiejś tam parafii, ojejku, a ile przy tym było hałasu, zgiełku i komentarzy, za ślub wyznaczył kwotę osiemset złotych.
Nie jestem proboszczem i nie muszę troszczyć się, to przyznaję, przynajmniej w sposób nazwijmy to bezpośredni, o swoje utrzymanie i być może to zaważyło na mojej wcześniejszej opinii.
Byłem oburzony.
Wszak winniśmy żyć i egzystować w ramach, „co łaska”, swoją drogą szkoda, że ta tak praktyczna i tak humanitarna zasada nie obowiązuje nas, albo, nazywając to poprawniej gramatycznie, dotyczy nas na stacjach benzynowych czy też w sklepie spożywczym.
Raz jeszcze;
W czas ten byłem oburzony.
Teraz inaczej na to patrzę.
Wszak księdzu pieniądze nie są potrzebne.
Przecież na tacę daję dwa złote w niedzielę, oczywiście nie w każdą, ale wtedy, kiedy jestem na mszy, a więc już ma dwa złote na miesiąc, albo i na miesiące dwa, a wszak nie ja jeno, inni też dają na tacę, co jeszcze, no i raz do roku, kiedy chodzi i zbiera kasę po kolędzie, daję złotych, pięćdziesiąt.
Ta kolęda, zaznaczam, nie jest jeno u mnie, u innych też.
Ileż to pieniędzy?
Powinno mu wszak wystarczyć.
Czego on jeszcze chce?
Przepraszam, oni chcą.
Przecież ja sama, niekiedy sam, mam tak wiele wydatków i nie mogę księdza wspomóc.
Ach, nawet utrzymywać.
Raz jeszcze.
Ile za ślub, osiemset złotych, kapłan odpowiedział.
Zaznaczam, nagrali go.
Swoją drogą, podlega to, czyn takowy, postępowaniu karnemu.
Kler można gnoić.
Teraz inaczej to postrzegam.
Proszę księdza, ile za ślub?
Połowę kwoty za wynajem sali weselnej, tak bym odpowiedział.
Szkoda, że nie jestem proboszczem.
[Posłowie; z tego, co wiem, wynajem sali weselnej, to cztery tysiące złotych]
Rozpowszechnianie Jak Najbardziej Wskazane… 2025-03-03

Zapytałem jednego z ochroniarzy czy mogę zobaczyć karabin amerykańskiej produkcji,
Było to przy okazji wizyty Ronalda Reagana w konsulacie przy stolicy Apostolskiej w Rzymie, rok 1986,
Konsulat, znajdował się tuż obok i za murem naszego Domu Generalnego,
Następnego dnia miałem wizytę ochrony prezydenta i
Porozmawialiśmy,
Położył na stole karabin produkcji amerykańskiej i nasz socjalistyczny AK Kałasznikow,
Oczywiście, ponieważ dzierżyłem rekord kompanii w szybkości rozłożenia tego karabinu, kiedy zaproponował, abym rozłożył ten karabin, uporałem się z tym bardzo szybko,
Następnie wyjaśniłem im, skąd to moje zainteresowanie,
Też odbyłem zasadniczą służbę wojskową,
I to był, też zasadniczy, tego powód,
Zaproponowali współpracę,
Będziesz naszym informatorem w Syrii,
Rok szkolenia w CIA w Stanach Zjednoczonych,
Następnie pracujesz, jako misjonarz w Syrii i nasz informator,
Zgodziłbym się, ale pragnienie wyjazdu do Chin było priorytetem,
Wtedy zrobiłbym wszytko na rzecz tego państwa i systemu politycznego,
Jak to się ma w świetle ostatnich wydarzeń?
Jesteś potrzebny do czasu, kiedy mamy z ciebie korzyść,
Następnie, możesz odejść, albo popadniesz w niełaskę,
Dosyć często, nawet sami Amerykanie, przestrzegali mnie słowy temi,
Jesteś potrzebny, do czasu, kiedy będziesz potrzebny,
Więcej pisał nie będę…
Ponoć USA nosi się z zamiarem wystąpienia z Paktu NATO. 2025-03-06

Maj, Miesiąc Pierwszych Komunii I Przyjęć Pierwszokomunijnych
Odezwa do proboszczów… albo list otwarty do przeciwników przyjęć komunijnych…
Jeśli zapyta… zarzuci, raczej…
Ile kosztuje przyjęcie komunijne z podtekstem, iż nie jest to potrzebne, naraża na koszty finansowe rodziców, rodzinę, a przede wszystkim jest to zbędne…
Odpowiadam…
Jeśli kobieta, odpowiadam; Tyle ile pani mąż wydał w ubiegłym miesiącu w agencji towarzyskiej,
Jeśli mężczyzna; Tyle ile pana żona zarobiła w ubiegłym tygodniu w agencji towarzyskiej… 2025-05-18

Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor I Opracowanie – Marek Mularczyk
Publikacje

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij