TEKSTY WYBRANE–WYBÓR

Teksty Wybrane – Wybór
• Odległa I Nieznana Kraina
• Elegia O Młodym Artyście
• Głodny Kruk
• To Piękny Koń I Ja Go Dosiądę
• Pisane Na Lekcjach W Latach Szkoły Średniej
• Droga Krzyżowa – Światła I Cienia
• Wyeliminowałem Was
• Siłaczka
• Odległa I Nieznana Kraina
Zwiadowca powróciwszy do tych którzy wysłali go na nieznane ziemie
Po to
Aby rozpoznać czy ich zbrojne oddziały
Będą w stanie siłą zagarnąć i opanować tę krainę
Lud zapędzić w niewolę zdając relację z wyprawy powiedział:
Nie będziemy w stanie ich pokonać
Naród ten potrafi budować szerokie bite trakty
Posiadł sztukę wznoszenia okazałych i funkcjonalnych budowli
Mieszkańcy pozdrawiają się nawzajem uśmiechając się do siebie
Dziewczyna ubrana w białą tunikę podeszła do najeźdźców
Jednemu z nich podała kubek wody
Po sposobie w jaki wyciągała rękę
Rozpoznali że jest wybitnym
I niezwykle uzdolnionym w użyciu wszelkiego zbrojnego oręża wojownikiem
Odeszli stamtąd i opuścili te ziemie
Najeźdźca zatrzymał się na chwilę
Zaczął przyglądać się grupie przechadzających się
Dziewcząt i młodzieńców
Owładnięty pięknem i niepowtarzalnością zdarzenia
Zszedł z wierzchowca i pościł go wolno
Domniemając mieszkańcy tej krainy wystawiają sztukę teatralną
Usiadł i przyglądał się temu
Okazało się jednak że nie jest to sztuka teatralna
Ani przedstawienie
Pracowali w winnicy
Zrywali owoce winnego grona oliwek i granatów a następnie składali/układali je w koszach
Miasto to słynęło z solidnych murów i dzielnych broniących grodu wojowników
Wokół miasta rozpościerały się rozległe tereny uprawnych pól
Ogrodów
Urodzajnych winnic
Najeźdźcy przepływali obok tych terenów
Żaden ze statków nigdy nie dobił do brzegu
Spoglądali zazdrosnym okiem na bogactwo tej krainy i płynęli dalej
W nieznacznym oddaleniu od brzegu wiatr przestawał dmuchać w ich żagle
Miasto to słynęło z solidnych murów i dzielnych strzegących tych ziem wojowników
Wokół miasta rozpościerały się ogromnie tereny urodzajnych pól
Najeźdźcy przepływali obok tych ziem
Żaden ze statków nigdy nie dobił do brzegu
Zdani byli jedynie na to aby patrzeć zazdrosnym okiem na bogactwo tej krainy
Płynęli dalej
Onieśmielał ich widok bawiących się na nadbrzeżu dzieci
Przechadzających się tamtędy dziewcząt i młodzieńców
Śmiało i odważnie spoglądających w ich stronę
Każde z nich
Uznawani byli za niezwykle uzdolnionych
I sprawnych w boju mistrzów sztuki walki
[Każdy z nich to wojownik najprzedniejszy]
Mieszkańcy pewnej krainy wyszli na spotkanie powracającym z bitwy wojownikom z ich narodu
Nikt nie lamentował
Nie zapłakał
Nie wznosił okrzyków tryumfu nienawiści
Trwali w milczeniu i przejmująco głębokim skupieniu
Żaden z wojowników tej krainy nigdy nie zginął w walce
Nie odniósł ran
Nie przeszedł na stronę wroga
Żaden z nich nigdy (też) nie został wzięty do niewoli
Naród ten w niczym nie ustępuje najwspanialszym starożytnym cywilizacjom
Wznosi podobne do tych jakie stworzyli oni budowle
Akwedukty bite trakty
Potrafi z ugoru ziemi i z piasku pustyni uczynić żyzną glebę
Synowie i córki tej krainy piszą epopeje i dramaty
Żaden z mieszkańców tej krainy nie zaznał niedoli
Nie był przymuszony do opuszczenia granic
Nie powstała w ich bliskości podobna cywilizacja
Ościenne narody nie są też przyjaźnie do nich nastawione
Nie posiadają też podobnej armii wojowników zdolnych do obrony granic ich państwa
Obchodząc piękny i rozległy ogród natknął się na przechadzającą się tamtędy grupę dziewcząt i młodzieńców
Odziani byli dziewczęta w piękne długie błękitnego koloru tuniki młodzieńcy w szaty koloru brunatnego
Każde z nich było niezwykle uzdolnionym artystą
Trzymali w dłoniach harfy liry i inne instrumenty muzyczne
Recytowali z pamięci obszerne fragmenty epopei i dramatów opisujących historię dziejów i koleje losu ich narodu
Potrafił odczytać w ich umysłach głębokie twórcze myśli i ukryte młodzieńcze marzenia
Przechodząc obok nich ukłonił się i milcząco pozdrowił skinieniem głowy
Odpowiedzieli mu uśmiechem i pozdrowili cytatem z jednego z jego dramatów
[Posłowie Zachęcano mnie aby cykl ten kontynuować
Odpowiedziałem; A czy można dopisać jeszcze jeden rozdział do; Janko Muzykant]
• Elegia O Upadku Starożytnej Cywilizacji
Kiedy byłeś wielki i laury zdobywałeś spoglądałem na ciebie z zachwytem Dzisiaj wrogu mój czy też sprzymierzeńcze bo już nie wiem jakim mianem mogłabym ciebie nazwać mając jeszcze w pamięci podziw dla zwycięskiej sztuki twego oręża kiedy to nie raz naród mój w uczciwej wojnie zwyciężając a i w niewolę zabrawszy upokorzenia jakowego nigdy im nie zadałeś Tak mawiali o tobie nasi ojcowie A i dnia pewnego darowałeś im wolność pozwalając powrócić w ich rodzinne strony czyniąc przedtem bogatszymi o sztukę budowy mostów dróg i akwenów wodnych biegłymi w znajomości nauk ścisłych sztuk pięknych filozofii poezji i dramatu Tak jakby broń im dając aby już nigdy w niewolę z której powrotu nijakiego nie byłoby popaść nie mogli Powracali i ci jeszcze które jako małe dzieci przytulone do swoich matek tam szukające schronienia zabierałeś w nieznany świat A dzisiaj wrogu mój czy też sprzymierzeńcze widząc ciebie w słabości twojej przejść obojętnie obok ciebie niegodnym mi się wydaje (o upadku klubu piłkarskiego Widzew Łódź)
• Opowiadania O Księdze
Opisując upadek pewnej starożytnej cywilizacji uczynił to tak sugestywnie i wymownie jakby było to zwycięstwo i początek nowej i innej jeszcze doskonalszej w rozwoju cywilizacji
Nie odrywał oczu o starożytnej księgi Nie znalazł tam co prawda liter ani też ułożonych w logiczny ciąg zdań a jedynie niezrozumiały dla niego sposób zapisu myśli pisarza z minionej epoki
Opisał historię upadku pewnego starożytnego narodu i uczynił to tak sugestywnie i przejmująco że potomkowie z tego narodu postanowili przywrócić dawną świetność swoich przodków Wskrzesili w sobie ducha i siłę swoich praojców i powrócili do dawnej minionej świetności
Przechadzając się ulicami swojego miasta na jednym z bulwarów rozpoznał jedną z postaci swojego dramatu
Dzieci nie rozumieją dlaczego dorośli zadecydowali za nich że są światu niepotrzebne że są zagrożeniem dla tych odzianych w żelazne hełmy mężczyzn i nie ma dla nich miejsca na ziemi Skulone i niepomiernie zdziwione spoglądały na skierowane w ich stronę lufy karabinów maszynowych
Są ze sobą tożsame: pochylać się nad kołyską dziecka i mądrością starych i zamierzchłych antycznych ksiąg
Po ułożeniu dziecka do snu oddawała mu się po raz kolejny Pochylała się nad mądrością starych i zamierzchłych antycznych ksiąg
Wierząc że jej dziecko pewnego dnia wyruszy w świat pochylała się nad księgą (2006)
Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu
Obrońcy Ojczyzny dwadzieścia trzy lata miał
W wieku tym rozpoczynałem drogę do kapłaństwa
On do wieczności przechodził
• Elegia O Młodym Artyście
Mistrz razu pewnego na ucznia nakrzyczał że barwy cienia w jego obrazach są pomieszane
I go zapytał cóżeś to zrobił że kompozycje są tak chybione i artystycznie też nieudane
Na nic się zdają twoje obrazy bo cienie są od przedmiotu zbyt oddalone i błędnie dopasowane
Jedności nie tworzą kontynuacji są w złej proporcji a także nieprawidłowo poukładane
Uczeń się zmieszał prawie zapłakał paletę odłożył początkującym był aspirantem
Chciał być artystą ale nie wiedział czy być poetą czy komediantem
Wiedział że sztuka jest mu pisana od lat najmłodszych za pióro niekiedy sięgał
Pisał też wiersze nikt ich nie czytał nikt go nie chwalił nikt też za to pisanie go nie potępiał
I wstał ten uczeń i wyszedł z pracowni uczniowie inni przed obrazami malowanymi pozostawali
Figury nowe kształty nikomu dotychczas nieznane komponowali
Być może nie jemu ta zdolność pisana i też nie jemu sztuka tworzenia jest przeznaczona
Cóż pozostało? Sam siebie pyta Tylko ta dusza w twardym jak skała granicie wyrzeźbiona (2006)
• Głodny Kruk
Kiedy był dzieckiem jego ojciec przyniósł z pola do domu kruka
Była zima
Ptak podszedł blisko ich domostwa
Był zmarznięty i zgłodniały
Chłopiec podał mu kawałek chleba
Kruk zamierzył się i gdyby nie usunął na czas dłoni ukłułby go dziobem ranił boleśnie a może nawet przydarzyłoby mu się coś gorszego
Teraz wie że był to znak dany od Boga
Kruk towarzyszył prorokowi Eliaszowi
Przynosił mu pożywienie kiedy był osamotniony w opuszczeniu i w potrzebie
Dzięki niemu ocalał
Był pomocny i jemu
Będąc w dalekiej krainie z woli Boga poddany był tam próbie wiary
Przeszedł ją pomyślnie
Powiedziane mu było że na znak iż wypełni ją najlepiej jak tylko można było ujrzy wzbijającego się do lotu ptaka
Tak też się stało
Miało to miejsce w dziesiątym dniu próby
Dnia tego który po nim następował mógł wracać do domu
Dzieło ukończone
Stało się jak było mu to przedtem przepowiedziane
Z drzewa na polance co nieopodal miejsca w którym odbywał pokutę miał się wznieść ptak
Tak też się stało
Nie był to kruk
Ten gatunek ptaków nie zamieszkuje tych terenów ale inny równie dostojny władczy i w majestacie w locie
Było mu to w jakiś czas przedtem zanim zaczął odbywać tę pokutę jak wiele innych jeszcze zdarzeń przepowiedziane
Zaprowadzony był w to miejsce przez patronkę jego kapłaństwa
Pokazano mu co i jak winien uczynić
A na znak że wypełnił pokutę w stopniu najdoskonalszym ujrzy wzbijającego się do lotu ptaka
Tak też się stało
Ptak ten był w kolorze głębokiego lśniącego brązu
Zatem i w kolorze węża co kiedyś pokazał mu się kiedy popełnił grzech bluźnierstwa znieważając krzyż
Nie z własnej woli ale za dopustem i z przyzwolenia Boga
Ceną za czyn ten była owa pokuta
W innym kraju innej ziemi i na innym kontynencie
Ptak i wąż
Ptak ukazywany jest w pismach natchnionych jako symbol zwycięstwa wspomożenia
Jest też darem składanym w ofierze a są nimi gołąb i synogarlica
Wąż jest synonimem zła przewrotności podstępu i sprzeciwu
Ujrzał węża teraz we dni owe w czas jakiś dni około czterdzieści i zanim zaczął odbywać tę pokutę i to tego samego co wtedy w chwilę po popełnieniu owego grzechu
Zdarzyło się to kiedy schodził ze zbocza niewielkiego wzniesienia
Wąż śmignął mu pod nogą
Był szybki bardzo szybki w ruchach
Szybszy aniżeli on
Teraz już wie kim jest dla niego ptak
Wtedy nie miał jeszcze tego pełni świadomości
Był znakiem zwycięstwa ale jednocześnie i przestrogi
Wrócił myślą raz jeszcze do zdarzenia z krukiem co ojciec przyniósł do domu
Gdyby wtedy na czas nie usunął dłoni kruk mógłby wyrządzić mu krzywdę
Daje mu to we dni owe do myślenia
Winien być uważny
Wie już o tym
Nie może pozwolić sobie aby poprzez nieroztropne postępowanie nieprzemyślany czyn stracić przywilej być nazwany prorokiem
Być pozbawionym tego przywileju co z jego winy i od niego samego pochodziłoby
Wspomina raz jeszcze ten czas i to zdarzenie
Był mroźny siarczysty dzień
Przedtem musiała być zatem jeszcze bardziej przejmująca w swojej mocy noc
Kruk podszedł bardzo blisko ich domostwa że aż na wyciągnięcie ręki
Musiał być głodny
Ojciec znalazł go przemarzniętego w polu
Od czasu kiedy podał mu kawałek chleba ojciec nazywał swojego syna „Głodny kruk”
Podobnie matka i jedna z sióstr
Druga była jeszcze mała
Wąż był bardzo szybki
Wydawało mu się że to on jest ze wszystkich najszybszy w ruchach
Kiedy brał udział w zawodach sportowych a biegi sprinterskie były jego domeną nie zdarzyło się aby ktokolwiek był od niego szybszy na starcie
Miał tego świadomość i to jakim jest
Wąż jednak był szybszy
Zastanawiało go jakie tego byłoby znaczenie i co Bóg chciał mu poprzez to powiedzieć?
Teraz już wie
Bądź uważny proroku a nade wszystko roztropny
Nie daj się zwieść
Nie poddaj się temu co pochodziłoby od złego
Nie zatrać się w służbie Bogu
Zły duch tylko czyha na chwilę twojej słabości
Powraca wspomnieniami raz jeszcze do chwili kiedy usunął dłoń przed uderzeniem kruka
Być może pomocnym wtedy był mu jego ojciec
I to on uratował go przed nieszczęściem
Chyba tak tak rzeczywiście było
Jest już tego pewien
Ojciec trzymał kruka w zamknięciu do końca zimy
Opiekował się nim
Dawał mu ziarno i wodę
Wypuścił kiedy mrozy ustąpiły i zima odeszła
Takim był jego ojciec
Nie pozwolił też już i na to aby ziarno podawał mu jego syn
Robił to sam
Chłopiec nie widział już nigdy więcej tego ptaka
Być może był gdzieś tam w stadach co frunęły ponad lasem
Przechadzał się niekiedy tamtędy w nadziei że go ujrzy
Nadaremnie
Kiedy był młodzieńcem przyszło mu odbywać służbę wojskową
Razu pewnego będąc na poligonie na tarczy w którą celował z broni palnej usiadł ptak
Była to wrona
Zdarzyło się to zimową porą przed jej zakończeniem wiosna nieomal nastawała
Była zmarznięta
Wtedy to zupełnie nie pamiętając tamtego zdarzenia przypomniał sobie o zdarzeniu z krukiem dopiero w jakiś czas potem żołnierze z jego drużyny których był dowódcą przymusili go aby do niej strzelił
Zrobił to
Pamięta do dzisiaj te słowa
Jeżeli jesteś dobrym snajperem i uczysz nas jak strzelać to sprzątnij tę wronę
Padał strzał
Wrona ugodzona śmiertelnym pociskiem w sam środek gardła wydając przedtem głos a był to okrzyk śmierci padła na ziemię
Wszystkie ptaki z okolicznych drzew poderwały się do lotu i zaczęły krążyć nad nią jej katem i oddziałem żołnierzy
Natura upomniała się o swoje
Oskarżała; zabójcę i jego wspólników
Nie byli w stanie ukryć się oddalić z tego miejsca zresztą nie mieli takiego zamiaru
Stali bezradnie spoglądając na leżącą przed nimi wronę i krążącym nad nimi ptactwem
Niebo w jednej chwili stało się czarne ich mnogością
Jakby sam Bóg niebo chciało się od nich oddzielić zasłonić przed nimi swoje oblicze
Być może było to zamysłem świata przyrody
Stali w zakłopotaniu spoglądając na siebie nawzajem unikając wzroku
Pozbawili życia wronę co nie przeżyłaby kolejnego dnia?
Nie jest tego pewien
Być może był to kruk i ten sam co wtedy kiedy jako chłopiec karmił go podając kawałek chleba
Zakończenie
Tego samego jeszcze roku co jego ojciec przyniósł do domu zmarzniętego kruka wczesną jesienią porą w lesie co nieopodal ścinano drzewa
Te co doznały uszczerbku i winny być wycięte
Ujrzał konia ciągnącego dopiero co powalone drzewo
Za nim poganiającego go woźnicę
Pomimo tego że był to bardzo mocny koń (koń pociągowy) nie mógł tego ciężaru uciągnąć
Było to ponad jego siły
Woźnica zamierzał się na niego co raz uderzając batem
Na nic to się zdawało
Wtedy podszedł do niego i dając mu do ręki bat powiedział że jest to leniwy koń i że nie chce mu się ciągnąć tego drzewa i żeby go uderzył
Odpowiedział że to on zasługuje na to żeby uderzyć go batem i zapytał czy nie widzi że jest to ciężar ponad jego siły i że nie jest w stanie go uciągnąć (dosłownie; „Dlaczego pan go bije nie widzi pan że jemu jest ciężko? Ja chętnie bym pana uderzył”)
Wtedy woźnica namówił go aby zapytał konia czy rzeczywiście tak jest
Chłopiec zapytał go mówiąc „Nie możesz tego uciągnąć tak jest to ponad twoje siły?”
Usłyszał w odpowiedzi „Tak jest to ciężar ponad moje siły i nie mogę go uciągnąć”
Wtedy zamierzył się i batem wymierzył woźnicy kilka uderzeń
Wówczas on wziąwszy go na ręce podrzucał co sił do góry radując się przy tym niepomiernie
Zdałeś test wykrzykiwał co chwilę
Chłopiec wciąż trzymał bat w ręku
Od tego dnia okoliczni mieszkańcy zwykli nazywać chłopca „Galopujący koń”
Ale to już inna historia i inne opowiadanie (2010-03-15/18)
Zakończenie Drugie
Chłopiec nie widział już nigdy więcej tego ptaka
Być może był gdzieś w stadach co frunęły ponad lasem
Przechadzał się niekiedy tamtędy w nadziei że go ujrzy
Nadaremnie
Teraz już wie wtedy nie było mu to wiadomym
Kruk żyje na odosobnieniu
Tworzy parę i takimi są
Niekiedy pozostaje samotnikiem podobnie jak on (2010-03-21)
Est equos perpulcer sed tu uehi non potes istoc
(To świetny koń lecz ty go nie dosiądziesz)
wróżba rzymska czerwiec 2016
• To Piękny Koń I Ja Go Dosiądę
Mal 323 „Oto Ja poślę wam proroka”
„To piękny koń i ja go dosiądę”
Znalazłem konia co przemierza pustynię
Koń achał-tekiński rodem z Turkmenistanu
Bóg zapytał mnie czy jako drogę konfrontacji z Szatanem wybieram katedrę uczelni czy też pustynię sam zresztą sugerując „Jak ciebie znam wybierzesz pustynię”
Tak też się stało; wybrałem pustynię
Tam wyszedłem
To tam pod koniec mojego pobytu znalazłem tego konia
Nazywane są złotymi końmi
Zatem czyżby przeznaczona mi była tunika w kolorze złota?
Złoto wszak przynależne jest jedynie Bogu
Ten jest akurat kary
Konie te są niezwykle odważne
Nie boją się niczego i żadnej przeszkody
Są szybkie i wytrzymałe
Mogą przemierzać rozległe pustynne terytoria bez dostępu do wodopojów
Wytrzymują zarówno wysokie jak i niskie temperatury
To najpiękniejsza i najszlachetniejsza rasa koni
Tylko jeden jeździec może takiego wierzchowca dosiąść
Nazwany będzie „Posyłam wam Proroka”
Tylko on będzie mógł wjechać dosiadając tego wierzchowca w otchłań tam gdzie potępieni
Bóg da tym raz na zawsze potępionym możliwość nawrócenia
Będą spoglądać na jeźdźca zasiadającego na złotej maści koniu i na jego czarnego koloru tunikę i krzyż za pasem jak broń u boku najprzedniejszego wojownika
Potępieni będą mogli raz jeszcze spoglądać na krzyż tam gdzie Syn Boży oddał życie przelewając swoja męczeńską krew dla naszego zbawienia
Będzie miał władzę wkroczyć w otchłań potępionych i stamtąd wyjść
Będzie to ktoś przez Boga do tego przygotowany
Doświadczany będzie każdym grzechem który prowadzi na potępienie
On sam każdą z pokus przezwycięży że piekło nie będzie miało nad nim władzy
Przez świat będzie odrzucony najbliżsi wyrzekną się go
Zazna prześladowań będzie odrzucony i upokarzany
Zadręczą go
Tylko jeden jeździec będzie mógł tego wierzchowca dosiąść
Nazwany będzie „Posyłam wam Proroka”
Tym jeźdźcem jestem ja (czerwiec 2016)
• Pisane Na Lekcjach W Latach Szkoły Średniej
(w czas ten siedemnasto osiemnastoletni
Zatem III lub IV klasa szkoły średniej; lata 1976-77)
Na jednej z lekcji prefabrykacja budowlana pisałem te teksty
Odnalazłem je po latach
Przeglądałem zeszyty z lat szkolnych i natknąłem się na nie)
nieprzejednana chęć posiadania
czegoś co mogę mieć
wystarczy tylko pozwolić toczyć się
zamierzonemu biegowi czasu
przemijanie
nie oglądanie się wstecz
czym jest przyszłość
urzeczywistnienie przeszłości
teraźniejszością zdradzoną z myśli
a może jest osobą
niezmienność myślenia
rozwidlenie drogi
ta którą mam wybrać
to wybrana
kocham życie
kto kocha życie ten nie mówi jak je przeżył
kto kocha życie nie mówi jak je przeżył
bezsenność nocy
ból głowy
gasnące światła
ból głowy
nieprzenikniony zresztą
bezmyślność
brak wiary w siebie świat
życie
brak wiedzy
on nie umie dobrze pisać
nie zapominaj że jesteś człowiekiem
bezsenność moich słów
przeznaczeniem było moim
umieć żyć
przeznaczeniem było życie me
umieć żyć – to umieć żyć martwy
dla ciebie ważnych jest rzeczy kilka
modliłeś się nieraz
żyjesz własnym życiem
kto kocha życie nie mówi jak je przeżył
jakże smutno umierać
zostawić myśli niespełnione
niedopełnienie
pora przejściowa
dobrze że tak się stało
po cóż mieć koniec
dzieła niedokończonego
rozdawać przed napisaniem
znałem człowieka
który nie bał się śmierci
może umrzeć to znaczy żyć dalej
nie boję się śmierci
kim jesteś
jestem demokratą
oto moja twarz radykała
pozapalam wszystkie lampy na ziemi
oświetlę wszystkie drogi
pójdę ze świecą do wszystkich ludzi na ziemi
będę dźwigał na sobie ciężar ich przewin
a gdy osiągnę cel
na każdym rozwidleniu dróg
postawię koronę cierniową
to będzie znak
człowieku okryty pancerzem
puść wodze konia
niech myśli twe zgrają się ze
wszystkimi marzeniami ludzi
skrzydlate myśli upadłe w ocean
zatarte ślady ludzkiej mądrości
przepisz to wszystko co było dotychczas
niech pali się dalej płomień światłości
przykryte piaskiem domy ludzkości
przegrane na zawsze myśli człowieka odchodzą w cień
koniec wszystkiego jest moim końcem
niczego już nie chcę
wszystko co tam być mogło
ustaje powoli jak ptak odlatuje
stare drzewo mądrości mej
serce me zawsze tam pozostanie
czarna ziemia strugi potu
kawał stali zżera pot
na twarzy
twarz znowu błotem wojny
lecz kiedy znowu uderzą dzwony na nic zda się
mocna krtań
nie spocznę dopóki nowe
spocznij
popękane obrazy podobizny twojej
niekształtna bryła
bezprzykładny przymiar pustki ludzkich słów
niepokojąco wielka siła
koniec drogi sprowadzi znów ulgę dla nóg twoich
ściągniesz tobół myśli twych
lament dziecka poruszy głębię
zatarte ślady nieprzebytych ścieżek
nie bierz ze sobą płaszcza na drogę
i znowu jak dawniej przegrany pobłądzony
dłonie w błocie
umarłych nie da się oszukać
dopiero teraz mądrość życia
się jawi
popękane obrazy podobizny twojej
(na nic milion wciąż świecących świec)
pogasły miliony zapalonych świec
dym spowija twoje zasłania
samotny ogród wiecznej wolności
powróć do przeszłości
zrzuć z siebie
żyj najprościej
dymiące knoty
lament dziecka poruszy głębię
zatarte ślady nieprzebytych ścieżek
naciśnij klawisze instrumentu Bożego
innych już nie starcza sił
popękane obraz podobizny twojej
zarzucona na szyję wina twoich słów
korytarze błędów i grzechów człowieka
i nigdy więcej żadnych
to znowu ja twoje marzenie
nigdy przedtem nie widziałem
wypukłości czaszki ludzkiej
pokonanej granicy świata błądzącego
więzień myśli upartych nieobcych dzisiaj każdemu
lub nie patrzeć na krzywdę innych
pozwól i im oddychać nie stawiaj bram tryumfalnych
nie czekaj na zwycięzców
więzień myśli swoich
nieopodal kraina czystej dziewiczej młodości
nie wiń tych co w marszu ustali
nie buduj bram tryumfalnych
i po co znów bluźnisz
bez poszanowania dla minionych epok mało zbudujesz
przez chwilę znowu było mi źle
jestem więźniem samego siebie
nie jestem wolnym człowiekiem
nie dałem sobie wolności
po stokroć chciałem powitać cię
bukietem zwiędłych kwiatów
niż żyć nie umiejąc żyć
• Droga Krzyżowa – Światła I Cienia
Skazanie na śmierć
Światło rozbłyśnie i to nawet wtedy kiedy obrócisz je w cień
Ono ma taką moc
Nad cieniem?
Nie samo w sobie
Dźwiganie krzyża
Światło i cień tworzą jedność i są ze sobą zespolone
To ich przypadłość
Na zawsze?
Nie tylko do czasu
Pierwszy upadek
Światło i cień upadają i jedno określa drugie
Jest jego dopełnieniem
I tak jest zawsze?
Nie zmienia się w ciągu dnia
Matka na Jego drodze
Światło świeci bo takim uczynione było od początku
I nie jest w niczym ograniczone
Ani też zakryte?
Tak takim zawsze pozostawało
Szymon z Cyreny
Światło podtrzymywane nie traci swojego blasku
Cień nie ma nad nim władzy
Ono ma taką moc?
Jak żadne inne
Chusta Weroniki
Światło nawet w oddaleniu jest niczym niezmącone
Cień jest jedynie obok niego
Tak jakby były we dwoje?
Tak istnieją niezależnie od siebie
Drugi upadek
Światło i cień jeżeli je zestawić razem rozejdą się
Jedno przywoła drugie
O każdej porze dnia?
Tak i tak jest przez cały dzień
Płaczące niewiasty i napomnienie
Światło nawet w rozdarciu pozostaje otwarte na cień
I przyjmuje je
Stale i nieustannie?
Tak i to niekiedy z mocą
Trzeci upadek
Światło i cień bezpowrotnie bez siebie nie istnieją
Bo takimi je uczyniono
I nie można tego zmienić?
Nie bo i po co
Zabranie szaty
Światło nawet jeżeli zabierzesz mu jego moc ono trwa
Cień to powoduje
I nie jest w oddaleniu?
Jest blisko jak tylko (tego) zdoła
Przybicie do krzyża
Światło i cień nawet jeżeli je rozłączysz i porozdzielasz
One i tak się odnajdą
I trwać tak będą nadal?
Tak jak żadne inne połączone
Śmierć
Światło jest bo było i po to zostało uczynione
A cień bo bez światła go nie ma
A więc są jakby jedną naturą?
Nie jakby ale są
Zdjęcie z krzyża
Światło nawet po zmroku odziewa się inną szatą
To cień nim zawładnął
Ale tylko do czasu?
Tak do poranka dnia następnego
Złożenie do grobu
Światło odchodzi w cień i odpocznienie powraca jednak
I jest w niczym niezmienione
To czym jest w stanie spoczynku?
Światłem i trwa nadal
Zmartwychwstanie
Światło rozbłyska wciąż na nowo z cienia wychodzi
I tam powraca
Rodzi się na nowo?
Nie ono takim istniało od zawsze (rok 2007)
• Wyeliminowałem Was
Wyeliminowałem was
Zrobiłem to perfidnie i z zimną krwią
Wszystko
Słowo każde wypowiedziane z zamysłem
Staraniem
Robiłem to celowo
Oddaliłem was od siebie
A kiedy zechcecie stanąć przy mnie
W czas o Bogu świadczenia
Odpowiem
Czas wyboru był dawno temu
Dokonał się na podobieństwo wojsk Gedeona
Ten co z godnością pił wodę ze strumienia godzien miecz nosić
Jedynie w godność tuniki odziani staną przed Bogiem
Zatem obok mnie/u boku mego
Nie wiesz kiedy wybór dokonał się dokonywał?
Na sposób jaki?
Kiedy to Bóg spoglądał na ciebie pijącego wodę ożywczą ze strumienia?
Było to w dniu kiedy powiedziałem ci
Byłem poniżony i w opuszczeniu
Odpowiedziałeś; Nic mu nie udowodniono (listopad 2016)
• „Siłaczka” Czyli Nowa Siłaczka
Mam przywilej nie moc czy też zdolności
W Boga imieniu wystąpić nie jeno sądu dokonać
Decyzję podjąć odnośnie dalszego przebiegu wypadków zdarzeń
Co w zamysłach przedwiecznych
Boga
Posłaniec z Nieba zapytał niespodziewanie i jakby znienacka
Moc masz takową władzę?
Odpowiedziałem; Nie moc a władzę przede wszystkim lecz przywilej
Zdolności?
Raz jeszcze zapytał
Po raz kolejny odpowiedziałem przywilej Posłańcze co od Boga
… … …
Posłaniec z Nieba zapytał niespodziewanie i jakby znienacka
A po to tylko aby sprawdzić co w zamysłach moich i aby odpowiedzi te moje nie z myśli uprzednich czy też zastanowienia rozwagi co chwilą nawet niezauważalną naszłyby ale ta pierwsza co w sercu i zamysłach moich
Przebywa tam zamieszkuje i miejsce znalazła
Zatem moc w tobie co czynić sposobem takowym pozwala ci
I nakazuje
Takim być zdolności co w tobie zamieszkują i przebywają
Siebie uczyniłeś takowym staraniem swoim modlitwą wytrwałą i oddaniem co dnia każdego z rana czynisz i ponawiasz w ciągu dnia trwania
Słowa starannie dobierasz i aby w niczym wypaczeniem przed światem i otoczeniem nadużyciem nie były
Sądu niesprawiedliwego aby nie uczynić a jak przyjdzie do sakramentu pojednania ktokolwiek a przede wszystkim osoba Bogu konsekrowana poczytujesz sobie za powinność a nawet i powołanie aby od chwili tej już od wyjścia od ciebie z Bogiem w relacji świętości zażyłej pozostawała
Siebie uczyniłeś i nadal czynisz staraniem takowym czy tak proroku?
Przywilej mój w imię Boga historię dziejów poprowadzić
Poznałem po tym jak razu pewnego jedna z dziewcząt com od początku przy niej a na arenie sportowej to było i wydarzyło się usłyszawszy że dziewczyną życia mego Siłaczka bohaterka noweli Stefana Żeromskiego ona sama nią taką i na podobieństwo jej samej zostać zechciała
Podeszła do mnie i o przywilej ten prosiła i abym imię takowe nadał jej
Odpowiedziałem jeśli taka woja twoja taką bądź
Nadaję ci imię nowe; imię to Siłaczka
I jestem nią zapytała
Tak odpowiedziałem
Dziękuję po raz kolejny odpowiedziała
I odeszła
Jedna z postaci co obok zapytała; Skąd moc owa i umiejętność i jakim sposobem posiadłeś ją?
Przywilej odpowiedziałem
Kim jesteś?
Zapytała po raz kolejny
Odpowiedziałem; jam jest co stoję przed Tronem Boga
Posłany w imię Boga jeśli ktoś wzywam imienia Boga
I ku pomocy jego jestem tego co imienia Boga wzywał
Stoisz przed Bogiem?
To miejsce przed Tronem Boga i najbardziej uprzywilejowane?
Zapytała
Tego nie wiem czy uprzywilejowane
Wiem jest to miejsce pierwsze przed Tronem Boga i przed wszystkimi innymi co tam są i przebywają
Mam przywilej ponad w imię Boga posłanym być podjąć w imieniu Boga decyzję zupełnie samodzielnie i od woli Boga niezależną
Bóg wie nie będzie sprzeczna i wbrew woli Boga Uczyniłem to teraz w chwili owej i po raz pierwszy
Przed chwilą wydarzyło się to
Imię nadałem jej imię nowe
Bo tak zechciała i aby taką być
Nie była taką w planach i zamysłach Boga
Nie jest to jednak w niczym z wolą Boga sprzeczne 2018-07-16
Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor I Opracowanie – o Marek Mularczyk omi
Teksty Wybrane – Wybór

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij