ETIUDA DLA NIEZNAJOMEJ

Etiuda Dla Nieznajomej
spis treści
Inwokacja
• Etiuda Dla Nieznajomej
• Był Na Podobieństwo I Jak Wiatr
• Krótkie Opowiadania
• Pobłądził
• Kiść Winnego Grona
• Dotyk Jej Dłoni
• Mały Kamyczek Kalafonii
• Opowiadanie Bez Konkretnego Tytułu
Posłowie
Inwokacja
w spojrzeniu twoim
spoglądaniu na mnie
chcę odnaleźć siebie samego
myśli swoje już znam
myśli twoje
też już poznałem
ale to kim jestem dla ciebie
stanowi dla mnie pewną niewiadomą
a ty
czy na pewno odgadłaś myśli moje pogubione
Etiuda Dla Nieznajomej
nie wiedział jaka tkwi w nim siła
wytężył wzrok ale nic nie mógł zobaczyć
otaczała go ciemność i nieprzenikniony mrok
nie nadążał za tokiem swoich myśli
mimo to starał się przeanalizować to co wydarzyło się dnia poprzedniego
pamiętał podeszła do niego
tak na pewno było albo i na odwrót
czyżbym to ja podszedł do niej jako pierwszy
zwątpił
nie to ona podeszła do niego
tak na pewno
popatrzył na nią
a ona co na to
uśmiechnęła się
tak rzeczywiście było
tak na pewno uśmiechnęła się i powiedziała coś mimochodem albo i do siebie
ale co
czy zdołam sobie przypomnieć te jej słowa poukładać w odpowiedniej kolejności wydarzeń
westchnął
musiało to być coś ważnego skoro postanowił powrócić do tego zdarzenia
postanowił
a może podjął decyzję powrotu
nie takie określenie też nie jest adekwatne do rangi tego co wczorajszego wieczoru wydarzyło się
to tak jakby powiedzieć wybitny malarz postanowił stworzyć genialne dzieło
nie można zamierzać stworzyć czegoś genialnego zanim dzieło nie zostało ukończone
a kiedy oprawione w ramy dopiero wtedy można się dziełu temu przyglądać
nieprawdaż
zapragnął powrócić do tego zdarzenia nie po to tylko aby nadać tej chwili rangę dzieła genialnego ale aby być z nią i to chociaż przez chwilę raz jeszcze
zdał się w tym na swoją intuicję
aby wspomnienia zdarzeń były jak najwierniejsze wersji oryginalnej postanowił przywołać ją do siebie
kogo
tę chwilę
czy ją samą
tego też dobrze nie pamiętał
utożsamił ją już z tym zdarzeniem
przyrzekł sobie nie poddawać się też żadnym podszeptom i to zarówno tym co pochodziłyby ze złudnego świata
jak i od jego nadmiernej wyobraźni
zapytał siebie samego kto sprawił w ogóle do tego doszło
chce do tego zdarzenia powrócić
kto chwili tej nadał taki wymiar rangę takową
zastanawiał się nad tym
pamiętał; weszła na scenę jako ostatnia
czyżby chciała aby ci wszyscy zasiadający wczorajszego wieczoru na widowni oczekiwali jej jeno wyjścia na scenę teatru dramatycznego
kiedy już pojawiła się wtedy przypomniał sobie zaczęły nim targać kolejne wątpliwości
powinien podejść i powiedzieć jej o tym czy poczekać do czasu kiedy przedstawienie zakończy się i dopiero wtedy podejść do niej
powiedzieć tylko co
uśmiechnął się na myśl tę sam do siebie
prawdę mówiąc nie wiedział co powiedzieć
chociaż co powiedzieć to być może już wiedział słowa miał gdzieś przygotowane
nie były jednak jasno i precyzyjnie sprecyzowane
miał te słowa jak to określił i sam uśmiechnął się do siebie kiedy przyszło mu na myśl to określenie w formie jedynie zamierzonej
zastanawiał się co zrobić
podejść do niej czy pozostać tam gdzie dotychczas
miał do czynienia z kimś wyjątkowym niepoślednim talencie kimś kto jednym gestem czy też jedną sekwencją aktora doskonałego potrafił nadać sztuce nieznany jej dotychczas kształt rozmach
miał nadzieję zauważy jego obecność
tego wieczoru tutaj przyszedł
dla niej tylko
dla niej być na scenie było czymś co stanowiło część jej życia
dla niego być w teatrze to początek zmagania się z żywiołem słowa
o nią samą
śledził każdy jej ruch zwracał uwagę na to w jaki sposób wypowiada słowa swojej roli czy jak zapisane w tym dramacie
i czy poprzez modulację głosu mimikę twarzy kiedy tego potrzeba umiejętny oddech nada odtwarzanej przez siebie postaci pożądany kształt
być może nikomu nieznany i jak żaden dotychczas
czy słowy tego dramatu zechce do niego przemówić
aby mieć tego pewność nauczył się sekwencji odtwarzanej przez nią postaci na pamięć
wtedy uświadomił sobie że aby w pełni pojąć sens wypowiadanych przez nią słów potrzebne jest to ażeby poznać sekwencje jej scenicznego partnera
tego z którym w tym przedstawieniu tworzy czy też odtwarza główne role
naprawdę nie wiedział jakiego wyrażenia używa się do określenia granych postaci w dramacie
odtwarza
tworzy
kreuje
a może wciela się w daną postać
najtrafniejszym wydawało mu się jednak nazwanie tego; „granej postaci w sztuce”
przy tym pozostał
zresztą to najmniej ważne
najbardziej istotne to aby była na scenie
a kiedy poznał już ich dialogi wtedy postanowił że nauczy się na pamięć pozostałych ról wszystkich aktorów odtwarzających inne postacie tego dramatu
będzie mi łatwiej śledzić całą sztukę pomyślał
wystarczyło czekać
na co
wystarczyło oczekiwać w jaki sposób ona widząc go zasiadającego na widowni zechce do niego przemówić i dać mu znak że akceptuje jego tam obecność
zwracał uwagę na każde jej słowo mimikę twarzy sposób poruszania się po scenie
zauważył a wynikało to z tekstu samej sztuki że w pewnych sekwencjach powinna pozostać gdzieś tak pośrodku sceny
a podchodziła jakby instynktownie nieco do przodu w prawą stronę bliżej niego
postanowił zmienić miejsce na widowni
jedno z miejsc nie było przez nikogo zajmowane
któż mógł opuścić to przedstawienie
usiadł tam
znów to samo
zauważył jakby niezależnie od niej samej podchodzi w jego stronę
czytał ten dramat znał jego treść każdy werset na pamięć wiedział że w tej odsłonie winna być pośrodku sceny gdzieś tak z prawej strony a przesuwała się nieco w lewo i tam gdzie zasiadał on
i na nią spoglądał
nie miał jednak całkowitej tego pewności
czy rzeczywiście tak poruszała się po scenie czy jemu jeno tak się wydawało
już kiedyś popełnił podobny błąd
nie było to co prawda podczas wystawiania sztuki scenicznej ale kiedy wędrował samotnie przez pustynię
wydawało mu się idzie drogą co zamierzył ale oślepiające słońce spowodowało że zboczył z trasy
nie zabłądził co prawda a zszedł nieco z drogi
czyżby i tutaj podobnie
nie tak nie może być
był przecież na widowni teatru dramatycznego
okna są zamknięte a słońce już dawno zaszło
więc to nie słońce sprawiało że grając w tej sztuce przechodziła w jego stronę
ucieszył się kiedy doszedł do takiego wniosku
nie było to złudzenie
miał co do tego całkowitą pewność
zauważał i lekki pojawiający się uśmiech na jej twarzy
nigdy przedtem opowiadano o niej będąc na scenie nie uśmiechnęła się nie okazała żadnego innego uczucia ponad to co przynależało odtwarzanej przez nią scenicznej postaci
znał przecież każde słowo tego dramatu
w miarę upływu wystawiania sztuki wydawało mu się jakby cała pogrążona jego na nią spoglądaniem
dobrze się z tym czuła
tak rzeczywiście śledził każdy jej ruch
tylko jej
czyżby dla niego grała tę rolę
w końcu patrząc na scenę tak się przyzwyczaił i tylko do jej widoku że nie zauważył jak wystawiana przez doborową grupę aktorów sztuka dobiegła końca
cały zespół aktorski stał przed kurtyną a widownia biła brawo
wychodzili na scenę i schodzili kilkakrotnie
a kiedy wywołani zostali po raz ostatni ona wyszła z grupy aktorów i podeszła do niego
i to prawie na odległość wyciągniętej ręki
patrzył na nią a ona uważnie jemu się przyglądała
trwali tak przez chwilę zapatrzeni w siebie
kiedy była już blisko niego na wyciągnięcie ręki wtedy to zdał sobie sprawę że przez cały czas trwania przedstawienia nie była zajęta niczym innym jak spoglądaniem na niego
ogarnięta swoim na niego spoglądaniem
dla niego grała ten spektakl
nie miał już co do tego żadnych wątpliwości
a ona zmęczona rozpalona pochłonięta sekwencją granej przez siebie postaci powiedziała że chce aby przychodził w miejsce to każdego wieczoru a ona tutaj na scenie grać będzie swoją rolę w tej sztuce i tylko dla niego
przyrzekł jej to
Był Na Podobieństwo I Jak Wiatr
był na podobieństwo jak wiatr a powiadano o nim niekiedy samym wiatrem
wcale nie dlatego jakoby przechadzając się po zboczach gór znajdywał w tym upodobanie
trudno go było tam odnaleźć
znikał i pojawiał się niespodziewanie
jak wiatr albo jego delikatny podmuch
nawet najbliżsi ci co go znali nie zdołali przewidzieć miejsca jego pobytu
wiadomym było jedynie że jeżeli z jego domu na najbliższe zabudowania nie rozchodził się smuga rozpalonego w palenisku ognia
tego wieczoru był– jak o nim mawiano – gdzieś na wzgórzach
pozostawał tam na noc
przez miejscowych nazywany; „gdzieś na wzgórzach”
był wiatrem wojownikiem najdoskonalszym ze wszystkich kustoszy tej okolicy
jej zarządcą
jedynie on miał prawo aby w lesie tym wyciąć drzewo
wykonywał z nich kładki pomosty co służyły do przejść na drugą stronę rzeki
posiadł sztukę konstruowania łodzi rzecznych
jemu powierzone zwierzchnictwo regulowania koryta rzeki zarządzania obfitością źródlanych wód
był panem lasu i rządcą pól urodzajnych wzgórz
ileż to razy uwalniał z wnyków i zasieków zastawionych przez przybyszów z dalekich stron zaplątaną w nie zwierzynę ptactwo tego lasu
poznał też zioła pól posiadł sztukę uczynienia z tego lekarstw i balsamów
zbudował wykonaną ze szlachetnego cyprysowego drzewa świątynię
znał ją od czasu kiedy była małą dziewczynką
bywał w jej domu
jej ojciec zanim „gdzieś na wzgórzach” poznał ją pewnego dnia nie powrócił do domu
znaleziono go leżącego bez ducha juże na rozległej polanie
widoczne były na jego ciele ślady walki
powiadają niedźwiedź pozbawił go życia
nie miał szans w walce z nim
ona kiedy dzieciem nie poznała jeszcze jej ojciec już nie żył
mówiono że wyruszył w podróż aby odszukać nieznaną nikomu ziemię i postawić tam stopę wróci i znów będą razem ojciec jej jest najbardziej odważnym z podróżników i niezłomnym odkrywcą
takim też był
czas się przedłużał a ona coraz mniej o niego zapytała
domyślała się ojciec odszedł na zawsze
została sama z matką
„gdzieś na wzgórzach” był samotnym młodzieńcem
miał rodzinę: ojca matkę siostry i braci ale wolał mieszkać samotnie w leśnej kniei ze zwierzętami całym bogactwem owego lasu
niekiedy jeno powracał do swoich zabudowań
powiadano; ta dziewczynka jest jemu pisana
mieszkańcy tych okolic zapamiętali dzień a właściwie porę dnia – a był to poranek – kiedy przyszła na świat
niebo po wschodzie słońca spowite jak nigdy przedtem a i po tym jasnym odcieniem pogodnego na podobieństwo wody mórz i oceanów błękitu
odmiennie od dnia co on na świat przyszedł
wtedy to niebo w pełni mocy czerwieni jakoby ognia płonęło jak najprzedniejsza w dłoni zwycięzcy pochodnia
powiadano o nich dwojgu są siebie dopełnieniem
w krainie tej błękit jasny tego odcień oznaczał wierność i oddanie natomiast kolor rozpalonego i żarzącego się ognia uważany był za symbol waleczności męstwa oraz bezgranicznej odwagi
rzeczywiście takim był
a ona już wkrótce taką miała się stać
on mężniał stawał się coraz bardziej dzielnym wojownikiem
ona wzrastała i stawała się coraz bardziej urodziwą powabną w ruchach powściągliwą w sposobie bycia dziewczyną
spoglądał na nią z coraz większym zainteresowaniem
zaczął też darzyć ją głębokim uczuciem
wielokrotnie przychodził do jej domu
kiedy była małą dziewczynką siadała mu na kolanach i chciała żeby gładził jej włosy i dotykał jej stóp
obejmowała go za szyję i zasypiała
„gdzieś na wzgórzach” pamiętał też inną historię
kiedy była daleko od domu niespodziewanie naszła potężna burza
jej matka wybierała się na wzgórza aby ją tam odnaleźć
wiedziała gdzie powinna być
gdzie jej szukać
przekonywał ją żeby pozostała w domu to on po nią pójdzie
odnalazł ją
usiadła pod jednym z drzew przemoczona drżąca z zimna
wziął ją na ręce i przyniósł do domu
wtulona w niego nim pogrążona obejmowała go za szyję tak jak wtedy kiedy przytulając się do niego zasypiała
nie płakała
nie płakała też i kiedy zziębnięta pod drzewem oczekując jego przybycia tak jakby wiadomym jej odnajdzie ją
znał będzie miejsce gdzie go oczekuje
nie płakała i teraz kiedy niósł ją do domu
nuciła miłą mu pieśń
umilkła kiedy ujrzała swój dom
a kiedy wchodził na werandę wybiegł im na spotkanie jej mały piesek
mimowolnie odwrócił się a ona uderzyła się boleśnie w nogę o jedną z belek podtrzymujących ten dom
zaczęła płakać
wniósł ją do izby i położył na posłaniu
winił siebie za to że kiedy niósł ją ona czując się bezpiecznie w jego ramionach nie płakała a teraz przez jego nieuwagę boleśnie się raniła
rozpalił ogień w palenisku pośrodku izby
jak miał w zwyczaju przychodząc do ich domu zaczerpnął kubkiem z kamiennej stągwi krystalicznej wody co jej matka przynosiła z pobliskiego źródła
pozostawiał kubek ten nie obok stągwi a wysoko na półce
a ona aby móc zaczerpnąć wody musiała wchodzić na podest i sięgać po niego
był to wyrzeźbiony przez niego samego kubek ze szlachetnego rzadko spotykanego gatunku drzewa
jej matka ileż to razy widząc jak wspinała się tam napominała go uśmiechając się przy tym łagodnie aby pamiętał gdzie go postawić
zapominał o tym
nie zwracała mu uwagi kiedy stawiał go tam dopiero kiedy już po niego sięgała
aby ukryć rozbawienie odwracała się dyskretnie kuląc się w sobie
znów postawiłeś kubek wysoko na półce i nic cię nie obchodzi że moja córka musi się tam sięgać
z upodobaniem powtarzała to upomnienie
kiedy była już dorodną i najpiękniejszą ze wszystkich dziewcząt w okolicy niezwykłą w urodzie z upodobaniem spoglądał na nią
w otoczeniu innych dziewcząt czy też rozmawiając z rówieśnikami
zauważał na jej twarzy łagodny i ujmujący tajemniczą powagą uśmiech
nie był to uśmiech mający na celu zwrócenie na siebie czyjejś uwagi
nie było w niej nic z czczej zalotności ani chęci przypodobania się
nie był to też uśmiech pusty ani też próżny
nic z zaborczości ani tym bardziej wykazać że nie jest nikomu dostępna
odrzuca co dookoła chce być sama i tylko dla siebie i że nie daje nikomu przyzwolenia i że jest jej z tym dobrze
nie był to też uśmiech pełni szczęścia
brakowało jej czegoś i bezwiednie a poprzez ten uśmiech ukazywała to
było to od niej niezależne a dostrzegalne tylko dla niego
sama jej postać sprawiała wrażenie jakoby ktoś inny w takim jej ukazywaniu miał zamierzony cel i znajdował w tym upodobanie
„gdzieś na wzgórzach” wiedział że „w rajskim ogrodzie” – takie nadał jej imię i to kiedy była małą dziewczynką – że tkwi w niej ogromna siła i moc
wskazywało na to wiele znaków
jak chociażby jej łagodny i pełen tęsknoty uśmiech i kolor nieba o poranku w dniu kiedy przyszła na świat
stanowiły one w pojęciu ducha rozległych wzgórz jedność i były siebie dopełnieniem a w połączeniu z mocą ognia i tej z dnia kiedy on przyszedł na świat sprawiały że dwie te siły połączone w jedno stawały się czymś spójnym potężnym i aż niezwyciężonym
opowiadano dzień zdarzy się coś przejmującego
najdzie nastanie
nastąpi personifikacja sił natury a obecna albo i ujawni się we dwojgu postaci ludziach i tak jakby byli jednym i tym samym
będą niezwyciężeni
wiedział tych dwoje to ona i on ale czy ona o tym wiedziała
postanowił powiedzieć jej o tym nie wiedział jeno w jaki sposób
pomyślał aby przekonała się o tym powinien przedtem uczynić ją najszczęśliwszą ze wszystkich
wiedział temu podoła
ona stawała się coraz bardziej okazałą w wyglądzie a mądrością swoją urzekała go
i oto pewnego dnia nad wzgórzami rozszalała się potężna burza
silny wiatr łamiąc gałęzie drzew powalał je
„w rajskim ogrodzie” pozostała w oddaleniu od domostwa
tego dnia uprawiała pole
pozostała tam dłużej niż zwykle
wiedział już winien po nią pójść
nie było jej w domu ani też w bezpośredniej bliskości jego obejścia
od dawna przyglądał się każdemu jej poruszeniu i to gdzie się udawała
chciał stać się dla niej kimś najważniejszym być we rzeczy wszelakiej pomocny
wiedział nikt nie powie mu nie ma jej w domu
jej matka poprzedniej wiosny odeszła
powiedziała że źle się czuje i złożona chorobą w kilka dni potem odeszła w zaświaty
„w rajskim ogrodzie” została sama
postanowił odszukać ją obawiając się w takim deszczu i przy takich podmuchach wiatru mogłaby się zagubić i nie odnaleźć drogi powrotnej
odnalazł ją przygnieciona do ziemi powalonym konarem drzewa
bez świadomości
uwolniwszy z ucisku wziął ją na ręce i niósł do domu
przez cały ten czas pozostawała bez świadomości
wchodził na werandę ten sam co wtedy pies wybiegł im na spotkanie
nieopatrznie obrócił się a ona uderzyła się w nogę
jak wtedy kiedy była małą dziewczynką
w to samo miejsce gdzieś tak poniżej kolana
nie odczuwała bólu wciąż niczego nieświadoma
wszedł do izby i położył ją na łożu
rozpalił ogień w palenisku
postanowił że pozostanie do czasu aż odzyska przytomność i dopiero wtedy wróci do swojego domu
snem ogarnięta jak wtedy cała w niego wtulona obejmując go zasypiała
spoglądał na nią
znajdował w tym upodobanie
oddychała równym miarowym tchnieniem
we chwili pewnej zapragnął czystej krystalicznej wody i to z tej kamiennej stągwi
to już ona nie jej matka przynosiła do domu wodę z pobliskiego strumienia
„gdzieś na wzgórzach” podszedł do stągwi i jak to miał w zwyczaju zaczerpnął tym samym co zwykle kubkiem
rześkość krystalicznej wody ugasiła jego pragnienie
ożywiła go
dopiero teraz poczuł jak bardzo jest zmęczony
usiadł i przyglądał się jej i temu jaką ona
jak ogromem mocy obdarzona jest sama w sobie
utrudzona pracą na ziemi i codziennym jej uprawianiem
naraz usłyszał w izbie łagodne i ledwo uchwytne poruszenie
co to mogło być i skąd dochodziło
zastanowiło go to
zaczął nasłuchiwać
usiłował wyciszyć się ale już większego bezgłosu niż ten co zapanował w izbie nie mógł na niego najść
nie mógł też wywołać w sobie większej woli przysłuchiwania się
dochodził do niego stłumiony szum na podobieństwo górskiego potoku albo i poruszenia lustra głębokiej wydrążonej na pustkowiu studni
poznał juże co to za szmer a i skąd dochodzi
z kamiennej stągwi
podszedł tam
a kiedy spojrzał w jej dno ujrzał że woda w stągwi przepływa jej dnem łagodnym i spokojnym nurtem
to stąd dochodził ten szmer
i to jest cała tajemnica poruszenia ciszy izby tego domu
dnem kamiennej stągwi w domu „w rajskim ogrodzie” przepływa źródło potoku krystalicznej wody pomyślał
to dlatego tak rześka i ożywcza w smaku
zamyślił się nieco dłużej niż przez chwilę
czyżby oznaczało to „w rajskim ogrodzie” nie musiałaby chodzić do źródła czerpać stamtąd wody i przynosić jej tutaj
czyżby trud dźwigania cebrów z wodą był jej oszczędzony – pomyślał
a jeżeli tak to kto sprawcą tego dobrodziejstwa
czyżby duch rozległych wzgórz co tam codziennie przebywał
on tego sprawcą
bo któżby inny
on miał taki przywilej i taką władzę
a kiedy izba napełniła się ciepłem ognia i poczuł jej ożywczy oddech wtedy wiedział już że „w rajskim ogrodzie” budzi się ze snu
poczekał ale tylko przez chwilę
a kiedy miał już pewność że powraca do pełni życia wyszedł z jej domu
wrócił do swojego domostwa
ona przebudzona z głębokiego wyzwalającego ją z trudów przeżyć snu cała zdumiona podniosła się i usiadła na łożu
zdziwiło ją ciepło izby łagodny powiew wiatru nad powałą i niczym niezmącona cisza na zewnątrz jej domostwa
rozejrzała się wokół ostrożnie i nieco zdumiona
nikogo wokół
cisza stawała się coraz bardziej przejmująca
nie dostrzegła też niczego co wskazywałoby na to że zaistniała sytuacja była jedynie koszmarnym snem albo i ułudą
pamiętała że wychodziła z domu i jest tutaj na powrót
nie wiedziała co się stało ani też kto by ją tutaj przyniósł
poczuła ból w nodze dokładnie w tym samym miejscu co tak boleśnie się uderzyła jako mała dziewczynka
czyżby ból powrócił po tylu latach pomyślała
przez chwilę przemknęło jej tak wiele myśli
co powodem że tutaj się znalazła i w takim stanie
kto mnie przyniósł zdawało się nieustannie zapytywała siebie samą
przypominała sobie że będąc na polu przy uprawie ziemi naszła wichura i zanosiło się na deszcz a ona postanowiła wrócić do domu
nie może w czasie burzy pozostać na odsłoniętym polu
nie zdążyła powrócić na czas
burza była gwałtowna o sile większej aniżeli kiedykolwiek zdarzyło się
biegnąc to pamiętała upadła a coś przygniotło ją do ziemi
i oto teraz jest tutaj
usiadła na łożu
ból w nodze nie ustawał
pocierała bolesne miejsce ból nie ustępował
nasilał się wręcz
zastanowiło ją jeżeli była przygnieciona przez ogromny konar drzewa dlaczego nie odczuwała bólu na ciele a jedynie w nodze
wstała z łoża i zaczęła się przechadzać po izbie
kto mnie tutaj przyniósł i co się stało nie ustawała w domysłach
czyżby duch jej ojca matki albo innego mocarnego władcy ten z odległych zaświatów przyniósł ją tutaj
nikt inny nie byłby w stanie pokonać złości takiej burzy i zdołać unieść tak ogromnego konaru drzewa
i już wiedziała co powodem że nie doszła do domu
drzewo wyrywane z ziemi i z jakąś dziwną i nieludzką nienawiścią w sobie zawaliło się na nią
przygnieść ją i aby na zawsze tam taką zniewolona i pod tego ciężarem pozostała
nie była to gałąź ale pień drzewa co ją przygniótł
uderzenie to jakby uosobieniem złości wszelkiej rozwścieczenia złego ducha podstępne a zawierało się w tym przygniatającym ją drzewie
kiedy przechodziła wokół izby zapragnęła zaczerpnąć świeżej wody tej ze źródła co dnia każdego stamtąd przynosiła i napełniała nią kamienną stągiew
tak to ona sama przynosiła wodę w cebrach
nikt inny ich nie napełniał
trud noszenia wody nie był jej zabrany
duch władcy rozległego wzgórza sprawiał jedynie że w kamiennej stągwi płynął wartki strumień czystej krystalicznej wody
dlatego to świeża i ożywcza w smaku
nie było jej wiadomym woda w stągwi w jej domu płynie wartkim nurtem górskiego potoku
nie miała tego świadomości
wiedział o tym jedynie „gdzieś na wzgórzach”
przed nim tajemnica ta była odkryta
kiedy spragniona zechciała zaczerpnąć wody tej z kamiennej stągwi wtedy to na górnej półce ujrzała drewniany kubek
ten sam co codziennie zaczerpnęła wody
ten sam po który jako mała dziewczynka musiała się wspinać
był tam gdzie zwykł go stawiać jeden ktoś jej znany
to „gdzieś na wzgórzach” odnalazł ją i przyniósł do izby
nikt inny tylko on miał w zwyczaju postawić kubek w tym miejscu
wiedziała już o tym i miała tego pewność
we chwili tej targnęły nią namiętności tak mocne jak nigdy przedtem
a i nigdy potem już więcej tak się nie wydarzyło
wdziała tunikę tę najprzedniejszą na głowę włożyła błękitną chustą
tak to sobie przedtem przyrzekła wyjdzie okryta na spotkanie oblubieńca swego
wiedziała juże gdzie ma pójść
wyszła z domu i biegnąc jak po pagórkach całą sobą w swojej dziewczęcej mocy podążała już tylko do niego
weszła do jego izby
siedział skupiony i pogrążony w myślach
zadumany
zechciał wszak uczynić ją najbliższą sobie i najszczęśliwszą ze wszystkich
zasiadł tam w domostwie swoim zwrócony twarzą do ognia
ogień dodawał mu sił
tam odnajdywał swoją moc i władzę
to tam w ogniu tkwiła jego siła
ogień był jego przeznaczeniem
był częścią jego samego nim samym
ogień to on
darem od ducha rozległego wzgórza
podeszła do niego
wiadomym jej to on miała tego pewność
nikt obcy nie mógłby wejść do jego domu
„gdzieś na wzgórzach” był zbyt potężnym i najdzielniejszym z wojowników aby ktokolwiek mógł zmącić spokój jego domu
na pewno był to on i nikt inny
nikt bez jego przyzwolenia nie mógłby przekroczyć progów jego domu
nie pozwoliłby na to
był zbyt potężnym władcą
„w rajskim ogrodzie” wiedziała już kim jest dla niego i gdzie jest jej miejsce
podeszła do niego ale inaczej niż zwykle
jak płochliwe zwierzę albo i jagnię co na rozległych pastwiskach szuka rosą poranną pokrytej świeżej trawy ostrożnie i łagodnie aby w niczym nie zmącić jego zadumy nie ugasić płomienia tlącego się ognia
wiadomym jej w ogniu jego siła
ogień i on to jedno
podeszła do niego tak nieco z boku ostrożnie nieco ukradkiem aby nie zmącić pokoju domostwa tego
i tak jak wtedy kiedy małą dziewczynką objęła go całą sobą łagodnie i z całych sił
Krótkie Opowiadania
każdego wieczoru kiedy przywoływał myśl o niej ona też niezmiennie do niego powracała
siadała wygodnie w fotelu naprzeciw niego niekiedy nieco z boku i przysłuchiwała się (tym) jego opowieściom
tym razem (jednak) zamierzył roztaczać wizję opowiadania odmiennie od tej co przywykł
on sam i ona przypuszczał też
bo jeżeli chodzi o nią to nie miał co do tego całkowitej pewności
być może nie do końca ogarnięta była jego myślami i tak naprawdę nie rozumiała w pełni sensu jego opowiadań – pomyślał
a może już od dawna pojmowała o wiele więcej a ze sposobu mówienia układania myśli w określony szyk i nadawania każdej z nich konkretnej formy znaczeniowej potrafiła odgadnąć jego myśli zarówno ukryte i pogubione jak i te co zachowywał dla siebie wtajemniczając ją w nie pod formą (tych) krótkich i dedykowanych dla niej opowiadań
nie wiedział czy tego wieczoru kiedy będzie opowiadał jej kolejną historię zechce pozostać przy nim i przysłuchiwać się jego słowom
po raz kolejny
czy zechce pozostać taką samą jak zwykle i w niczym niezmieniona
taka sama słuchająca jego słów i tajemniczo na niego spoglądająca
nie wiedział przecież w jakim stopniu odgadła już jego myśli
przypuszczał jedynie że jeżeli przychodzi w to miejsce to nie jest jej w niczym obojętny a być może stał się kimś bliskim kimś do kogo już się przyzwyczaiła
czy też wciąż odgadywała jego myśli te ukryte i nikomu niewyjawione
być może jego myśli te tajemne i przyobleczone nimbem niepewności były przez nią odgadnione i tworząc z nią jedność stały się już z nią samą tożsame
a jeżeli były jej znane to w jaki sposób zachowywała je w swojej pamięci
myśli te i obraz jego samego
nie dawało mu to spokoju
nieustannie zadawał sobie pytanie i to nie tylko kiedy spoglądał na nią ale i przywołując jej obraz do siebie a i wówczas kiedy myśli o niej nachodziły go/na niego w sposób bezwiedny i zupełnie od niego niezależny
od dłuższego już czasu nie potrafił zrozumieć swoich ani też odgadnąć jej myśli
mocował się z tym
bezużytecznym to jednak zmaganie się
o wiele korzystniejsze poznać je i nadać temu konkretny kształt i wiadomą już nazwę – pomyślał
nigdy przedtem nie znalazł się w sytuacji podobnej do tej co teraz we chwili owej i nie przywykł do takiego stanu
było to dla niego czymś nowym
jakby zmaganie się z niewidzialnym przeciwnikiem
co prawda po wielokroć nachodziły go/nań podobne stany – i doprawdy nie wiedział jakim mianem je nazwać – nigdy tak intensywnie i z tak wielką w sobie stanowczością
nigdy tak do tych podobne
(tak) bezwzględne same w sobie i natarczywe
(tak) natrętne i przekonane o swoich jedynie racjach
szukał teraz i nieco po omacku punktu oparcia
przywoływał do siebie znane mu dotychczas stany oczarowania zachwytu czy też duchowego ukojenia bo do takich kategorii przeżyć zaliczał właśnie te co teraz na niego naszły
żaden z tych stanów nie był jednak w niczym podobny do obecnego i żaden z tych kiedyś już przeżywanych temu nie odpowiadał ani też z żadnym z nich nie korespondował
nie wiedział czym ta chwila ta co spotyka ją doznając jej obecności
nie wiedział też jakim nazwać ją mianem/
mianem jakowym nazwać ją
czyżby stan ten był ponad intensywność wszelkich doznań co dotychczas i dostępne mu przedtem tego nazwanie
bo jeżeli chwila ta w niczym nie jest podobna do tych co doznawał to warto ją poznać zgłębić i walczyć o nią
zdobyć ją
tylko dla siebie
na zawsze i po to aby była jego własnością
nazwać ją konkretnym mianem i rozpoznanym imieniem
dla pewności swoich dociekań zapytał siebie czy na pewno chwila ta nie jest w niczym podobna do tych co zaznawał dotychczas
żachnął się nieomal na tę myśl i uśmiechnął się sam w sobie
przecież już raz odpowiedział sobie na to pytanie
wydawało mu się że rozwiał tym samym wszelkie wątpliwości
któż w ogóle podsunął mu taką myśl i skąd na niego naszła
(przecież) nie przywoływał jej
po raz kolejny uśmiechnął się sam do siebie i to nieco bardziej znacząco i z większym przekonaniem niż wtedy za pierwszym razem
ktoś chciał mu ją zabrać
pozbawić go tego na nią spoglądania żeby nie przychodziła w to miejsce i nie przysłuchiwała się tym jego opowieściom i to dlatego ten ktoś podsunął mu taką myśl – pomyślał
odgadł już ten podstęp zdradzieckich i zwodniczych nachodzących na niego zakusów
wiedział też i to że podstęp jest najskuteczniejszym narzędziem co do zguby prowadzi w rękach zarówno wroga jak i fałszywego przyjaciela
zbyt wiele widział i zbyt wiele doświadczył aby o tym nie wiedzieć/tego nie poznać
odniósł wiele zwycięstw w bitwach już nieomal przegranych i nie zaznawał klęsk nawet kiedy wytoczono przeciwko niemu całe zastępy zorganizowanych w złowrogie szeregi nieprzyjaznych mu wojsk
jakaś nieznana władcza i o ogromnej mocy siła prowadziła go w tych potyczkach do nieuchronnego zwycięstwa
wiedział o tym i miał tego świadomość
tak powinno być i tym razem tak przynajmniej mu się wydawało
uchodził za wybitnego bojownika i był bardzo doświadczony w walce
postrzegany za niezwykle uzdolnionego dowódcę
zdołał w walce i potyczce trafnie ocenić swoje możliwości jaki i siłę przeciwnika
odgadnąć jego plan i zamysł sposobu walki
przyjętą strategię oraz podstęp kiedy i tym sposobem chciałby się posłużyć
i to zarówno wróg jak i fałszywy przyjaciel
bo zarówno wróg jak i pozorny sprzymierzeniec mogli posłużyć się tą bronią
no tak może nie bronią nie takim mianem winien to nazwać acz narzędziem – pomyślał
broń to zwrot używany w przypadkach konfrontacji uczciwej i obrony koniecznej natomiast narzędzie to typowe nazwanie/miano działania podstępnego
on jako doświadczony wojownik i przywódca posiadł sztukę poznania podstępu jak i rozpoznać w czyim może być władaniu
potrafił rozpoznać/odróżnić działanie uczciwe od podstępnego szlachetne od zwodniczego trafnie ocenić czy w chwili obecnej i w tej co się znajdował podstęp był na usługach wroga albo i fałszywego sprzymierzeńca
był zbyt doświadczonym wojownikiem aby dać się zwieść
nigdy nie zaznał klęski a wojska pod jego dowództwem nie zaznawały uszczerbku w boju
nie dał się też zaskoczyć
nie pozwolił i na to aby jego oddziały były okrążone i zamknięte
powiadają że najdoskonalszą zaletą wojownika jest właśnie ta umiejętność
a on posiadł ją i to w stopniu najdoskonalszym
więc i z tej zasadzki powinien wyjść zwycięsko
nie ma innej możliwości
myśl ta czy też i przekonanie dodawało mu odwagi czyniąc stanowczym w postanowieniu aby zmagać się o nią
wiedział już o tym i nie poddawał się nachodzącym go złudnym podszeptom
a może to wcale nie jest podstęp
może to jedynie ot taki podszept bez żadnego odniesienia do rzeczywistości
być może w zmaganiu się o nią obowiązują inne sposoby postępowania
inne rozumowanie
być może ona sama jak i nikt inny w niczym nie są jemu przeciwni a wręcz jego sprzymierzeńcami
będzie więc opowiadał kolejną i tylko dla niej dedykowaną opowieść
tak zadecydował
nic nie jest w stanie go od tego odwieść
tak sobie postanowił
zapytał siebie po raz kolejny skąd naszły do niego te myśli i kto podsunął mu takie skojarzenia że ona wcale nie słucha (tych) jego opowieści i że jest od niego daleko i wcale tym opowiadaniem nie jest zainteresowana
zadumał się i zamyślił ale tylko na chwilę
znów powrócił do kontynuowania swoich rozważań
a więc ta chwila kiedy przywołuje do siebie jej obraz czy też zasiadając naprzeciw niego nie jest w niczym podobna do żadnej z poprzednich
zechciał upewnić się w tym przekonaniu
porównania odwołania skojarzenia – pomyślał
po co to
czy to konieczne
przecież ani porównania ani odniesienia do stanów już kiedyś przeżywanych do niczego nie prowadzą
wręcz przeciwnie są złudne i oszukują
pogubione same w sobie i nie mają powiązania jedne z drugimi
każde z doznań wszak rządzi się swoją logiką historią następstw i ma swój rodowód
na podobieństwo urodzajnej winnicy napisanej księgi wydobytej z marmuru rzeźby albo i namalowanego obrazu
każde istnieje samoistnie i tylko dla siebie
przecież to oczywiste
nie będzie tak zadecydował czynił do chwili tej innego odniesienia aniżeli co do chwili tej i uczyni ją wyłącznie jego własnością
przecież gdyby nadał jej inny status mógłby dojść do błędnego wnioskowania
było to dla niego oczywiste i w niczym niezaprzeczalne
na potwierdzenie tego przekonania i po to aby obronić się przed nachodzącymi go stanami zwątpienia przywołał inną niż ta refleksję
zapytał siebie samego czy już tylko to że dopuszczałby myśl o tym że nie podoła wyzwaniu zrealizowania pewnego zamierzenia to czy powinien zrezygnować
albo że spełnienie tego wydaje mu się czymś niemożliwym
nie można rezygnować
nie wolno poddawać się w pół drogi i to pod jakimkolwiek pozorem
nie przystoi nie podołać czemuś co może się okazać ogromną zdobyczą i wielkim zwycięstwem
koniecznym jest oddalenie wszystkich wątpliwości co nachodząc takimi te zamysły czynią
nie wolno rezygnować z nachodzących refleksji bo można zaniedbać albo co gorsza pominąć dokonania dzieła genialnego
a po to te myśli są
tkwią gdzieś głęboko ukryte albo i w bliskim oddaleniu w umysłach potencjalnych twórców i domagają się ich ujawnienia
nie można zaniedbać ich odnalezienia i nie wolno sprawić aby stały się myślami pogubionymi czy też zatraconymi i to na zawsze albo i chociażby na krótki okres czasu
muszą być ujawnione
domagają się wręcz ich ujawnienia powtórzył te słowa podniosłym i niemal uroczystym głosem wypowiadając je sam do siebie
bezużytecznym jest aby myśl trwała samoistnie i tylko dla siebie i w oderwaniu od jej urzeczywistnienia
bo tym sposobem jedno pomija drugie i w niczym nie jest tego dopełnieniem
każde zjawisko co zachodzi jest przecież skutkiem co najmniej dwóch powiązanych ze sobą i pozostających we wzajemnej zależności przyczyn
podobnie w wypadku powstania dzieła co nadana temu ranga dzieła genialnego
a do tworzenia takowych przywykł i to od czasu kiedy ujrzał ją po raz pierwszy
o innych już nie myślał ani też nie zamierzał podobnych tworzyć
stworzenie dzieła genialnego jest zadaniem powierzonym każdemu z nas i to nie tylko tym co o tym wiedzą – pomyślał
przywołał tę myśl do siebie bo była mu już znana
albo i sam kiedyś ją stworzył i to na swój jedynie użytek
już tego dobrze nie pamiętał
ciekawiło go czy ta przyglądająca się mu i przysłuchująca się jego słowom (ta) zasiadająca każdego wieczoru naprzeciw niego wie że zamierzył i już na dobre postanowił dokonać dzieła genialnego
w jakim stopniu jest w ten jego zamiar wtajemniczona i czy zgodzi się mu pomóc
uczynić i być współtwórcą dzieła genialnego
a może tkwi już w takowym postanowieniu
bo on akurat trwał w takim stanie i to od dłuższego już czasu
od czasu kiedy ujrzał ją po raz pierwszy
doszedł do wniosku że jeżeli upewni się że chwila ta co jest teraz nie jest w niczym podobna do poprzednich i że nie można do żadnej z nich uczynić jakiegokolwiek odniesienia – oznaczałoby to że jest na właściwej drodze do jej rozpoznania przywołania do siebie i uczynienia jego tylko własnością
chciał w końcu nadać jej konkretny kształt i wiadomą zdeterminowaną formę
nie mógł tak przecież trwać w domysłach i niepewności w nieskończoność
postanowił podsumować swoje dotychczasowe wnioskowanie
jeżeli chwila ta nie jest jakiejkolwiek innej z dotychczasowych powieleniem oznaczałoby to że należy nadać jej wymiar niepowtarzalny i co najmniej wyjątkowy
wydawało się mu też że – ale tym razem miał na myśli tę co siadała naprzeciw niego nie chwilę tę co ją spotykał – być może pomoże mu odgadnąć stan w jakim znalazł się teraz
albo przynajmniej nada jej jakieś konkretne znaczenie
na próżno
(ona) wciąż pozostawała taka sama w niczym nieporuszona zasłuchana i w niego zapatrzona
dał jej do zrozumienia że nie może już powrócić do stanu w jakim był zanim ją poznał i że nie może wyzwolić się z myśli co nachodzą na niego i to zanim zaczął opowiadać i dla niej tylko dedykowane te opowiadania
wiedział i to że od tego stanu nie ma już też i odwrotu
nie zechciał jej o tym powiedzieć i nie tylko dlatego aby nie była zbytnio wtajemniczona w te jego opowiadania ale i po to aby nie uprzedzić jej w ich odgadnięciu
być może poznała już i to do cna tę jego tajemnicę
nie to nie może być – uśmiechnął się do siebie – żadną miarą nie jest to możliwe
a i nie zechciał aby tak się stało
nie chciał aby poznała tę jego tajemnicę i to zanim ją jej wyjawi
no bo któryż z pisarzy chciałby ażeby czytający jego powieść czy też opowiadania chciał wiedzieć o czym pisarz będzie w swojej opowieści pisał albo znał już napisaną przez niego historię zanim on sam zacznie ją tworzyć
nieprawdaż
przecież w tym przypadku następstwo zdarzeń powinno przebiegać odwrotnie do tej sytuacji
najpierw powinien pojawić się sam zamysł i to w połączeniu z nachodzącym pisarza natchnieniem dopiero w dalszej kolejności utrwalenie tego i zamknięcie w księdze
albo w przypadku rzeźbiarza
czy ustawi na cokole rzeźbę zanim jest ukończona
przecież przechodzący obok i przyglądający się dziełu powiedziałby o jego twórcy że jest jedynie wykonawcą czyjegoś polecenia a on sam wcale nie jest rzeźbiarzem
i mieliby ku temu słuszny powód
przecież jeżeli na twarzy wyrzeźbionej postaci nie uwydatniają się w sposób zauważalny rysy albo też i nie jest jej nadane uczuciowe zabarwienie to nie jest to rzeźba a jedynie wykonana dłutem z kawałka marmuru czy też z kamienia postać
sama w sobie i bez żadnego odniesienia do czegokolwiek
innymi słowy pustka i beznamiętne oczekiwanie dopełnienia dzieła
myśl ta utwierdziła go już niemal na dobre w słuszności jego przekonań jak i obranej drogi postępowania
przyznał że nie ma już odwrotu od stanu w jakim był zanim ją poznał i zanim to się wydarzyło to znaczy kiedy ujrzał ją po raz pierwszy
starał się teraz wprowadzić ją we wszelkie okoliczności tej chwili
zapragnął odkryć przed nią tę tajemnicę
po cóż zatrzymywać ją i tylko dla siebie
przecież to bezużyteczne – pomyślał
chciał jej wyjawić tę tajemnicę i powiedzieć kim jest dla niego
tajemnica niewyjawiona staje się wszak z czasem uciążliwa i bezużyteczna
na dodatek wszelkiego zła ktoś inny może nią zawładnąć i wziąć ją w swoje posiadanie
zabierze ją i uczyni swoją (tylko) własnością
a jeżeli uczyni ją nieszczęśliwą i na niczyj użytek to co wtedy
albo co gorsza zapomni o niej
pogubi i zaprzepaści jej wspomnienie
byłaby przegraną oszukaną i to z jego powodu – pomyślał
nie darowałby sobie takiego zaniedbania
nie żadnym sposobem nie mógł do tego dopuścić
postanowił jak to zamierzył za pierwszym razem zatrzymać ją i tylko dla siebie
nie wyda jej na pastwę losu
ją samą jak i tę tajemnicę
i to z wielu powodów
nie tylko dlatego że stała się już jego przyzwyczajeniem ale i nie chciał ażeby popadła w zapomnienie
obawiał się jedynie czy może zatrzymać ją i tylko dla siebie
nazwać swoją tajemnicą
nie miał pewności co do tego czy tajemnica podlega prawu wyłączności
czy możliwe wziąć ją w całkowite posiadanie
a i w jaki sposób z taką tajemnicą postępować
po raz kolejny zaczął się zastanawiać jak zrealizować swoje zamierzenia
czy powiedzieć jej o tym otwarcie opowiadając kolejną historię czy odłożyć zamysł ten czas inny i okoliczności co temu będą sprzyjały
a chwila ku temu bardziej odpowiednia
jakim sposobem i słowy jakimi to uczynić
czy powiedzieć jej o tym otwarcie i całym sobą i w jednej jeno dla niego i dla niej wiadomej chwili czy też w chwilach będących po sobie w następstwie
po cóż od samego początku kiedy będzie jej o tym mówił miałaby już o wszystkim wiedzieć
nie wydawało się mu też aby wyjawić jej w pełni tę tajemnicę jakoby było potrzebnym powiedzieć cokolwiek więcej ponad to co już mówił opowiadając jej te historie
no tak ale to były tylko opowiadania
tajemnica jest o wiele bogatsza rozległa sama w sobie i ponad to niż można uczynić ją wiadomą słowem wypowiedzianym
a sposobem jakowym ukazać to otoczenie jej towarzyszące
zamilkł zamyślił się i niespodziewanie naszła nań kolejna refleksja
zdawał sobie sprawę z tego że na niczyj użytek jest opowiadać o tym w sposób otwarty i demaskujący je
one chcą pozostać jakimi są i tylko dla siebie
one te trzy: tajemnica ona sama oraz (ta) chwila co ujrzał ją po raz pierwszy wolą pozostać tajemne okryte nimbem tajemniczości i w niczym niewyjawione
ogarnione jedynie pragnieniem odkrywania ich ale ciągle zamknięte same w sobie
tak jak ktoś kto pozostaje zwycięzcą a rozpoznany jest takim jedynie sam dla siebie
jak liść kwiatu co nie zazdrości pąkom tego kwiatu
albo zerwany liść lauru a po to aby być zawieszonym na szyi zwycięzcy
one są na ich podobieństwo
nie zmieniają się
takimi pozostaną
zresztą takie rządzi nimi prawo
poznał je już tak dobrze jak one same siebie nie znają
być może ma do nich dostęp o wiele bardziej aniżeli one same o sobie wiedzą
a to za przyczyną tych krótkich opowiadań co jej dedykował
w opowiadaniach tych tajemnicę tę i ją samą uczynił na podobieństwo jak bohatera pozytywnego
dlaczego i z jakiego powodu
ponieważ to właśnie ona i nikt inny tę tajemnicę odkryła i taką dla niego ją uczyniła
a on winien tę tajemnicę jedynie jej wyjawić
wydawało się mu że chwile te kiedy ujrzał ją po raz pierwszy są tożsame z nią samą i z tą tajemnicą i że nie będzie potrzeby zmagania się o to aby uczynić którąkolwiek z nich wiadomą tym pozostałym
chciał jej o tym powiedzieć
zamyślił się
zaniechał jednak zrealizowania tego zamysłu
ale tylko na chwilę
i znów powrócił do swoich rozważań
pomyślał czy ona sama tajemnica i potrzeba zmagania się o nią nie są tożsame z innymi
zapatrzeniem odkrywaniem tajemnicy i wyznaniem
zatem potrzeba odkrywania tajemnicy i zmagania się o nią czyżby nie były tym
wszak są siebie dopełnieniem
dziełem genialnym
zatrzymał się przez chwilę i zaczął zastanawiać się nad słusznością swoich osądów
doszedł do przekonania że jeżeli ma do czynienia z czymś co nosi w sobie miano i sam już zalążek dzieła genialnego to nie można pozwolić aby pozostawało (ono) w czymś ograniczone
nie można też być jego więźniem pozwolić mu się zniewolić albo pozostawać od niego w uzależnieniu – pomyślał
stany te ponieważ będąc odkrywane tworzą dzieło genialne same z siebie domagają się ich uwolnienia
bo jeżeli pozostają same w sobie i tylko dla siebie zniewolone to wtedy na nic się zdają
stają się zgubne zarówno dla tych co nań nachodzą jak i dla tych co nie chcą ich ani przemienić ani też od nich się uwolnić
a ty czy potrafisz uczynić je wyzwolonymi i to tylko dla mnie – zdawało się mu zapytał ją
uwolnij je i uczyń to w ten sposób/tym sposobem aby nie być ich wyrokodawcą
one same też potrafią się uwolnić i nadać sobie tylko wiadomą nazwę
w niczym nie są zniewolone i nie narodziły się jako przeznaczone do niewoli
z natury swojej są i wyzwaniem zmierzają do uwolnienia i to niejedynie kiedy nadasz im taką sposobność
spoglądał przy tym na nią snując te swoje rozważania
czuł jej bliskość i wiedział już że staje się dla niego kimś najważniejszym i kimś bez kogo trudno byłoby mu kontynuować te opowiadania
wtedy to postanowił powiedzieć jej o tym
wyjawić tę tajemnicę
już otwarcie i jak nigdy przedtem i dotychczas
zadumał się i zamyślił
ale już tylko na jedną ulotną chwilę
i doszedł do przekonania że jeżeli chwile kiedy ujrzał ją po raz pierwszy są tożsame z nią samą i z tą tajemnicą a zapatrzenie odkrywanie tajemnicy i wyznanie tworzą dopełnienie tego stanu to słusznym jest również twierdzenie że tajemnica wyjawiona staje się wyznaniem (a) chwila ta kiedy dokonuje się to wyznanie winna być nazwana chwilą intymną albo stanem uwolnienia zapatrzenie natomiast pozostaje tym samym i w niczym jest niezmienione
przecież to oczywiste i wynika z całej tej sytuacji
(i) takimi te chwile są bo takimi je nazwano
takimi są bo takimi też je uczyniono
dlatego też tajemnica zawiera się we wszystkich nich a przede wszystkim w niej samej tej zasłuchanej w jego opowieści
to bardzo proste
nikt tego nie zmieni
tak jak jest dzień a następuje po tym noc
a jeżeli jest wieczór to po nim wschód słońca
takie już są i tylko dla siebie samych
istnieją samoistnie
tak jak ja dla ciebie a ty dla mnie
ale ty o tym nie wiesz bo jesteś no właśnie bo ogarniasz mnie tylko swoim na mnie patrzeniem
nic poza tym
zatrzymujesz je dla siebie czy stanowi (to) część samej ciebie
nie miał pewności czy podziela te jego myśli czy też jest od nich daleko
i czy tak daleko że nie mógłby ich ogarnąć ani tym bardziej dosięgnąć
czy jesteś tą osobą co powinienem to powiedzieć i przed nią należałoby tę tajemnicę wyjawić
czy odpowiadasz na te moje myśli do ciebie wypowiedziane – zadawał sobie takie pytania
a ty kim jesteś
dlaczego nie chcesz nadać moim myślom konkretnej nadziei ani chociażby złudnej pewności
być może w niczym nie podziela tych jego myśli i tak naprawdę jest daleko od niego – pomyślał
czy ta kolejna moja myśl jest odpowiedzią na tę twoją ukrytą i niewypowiedzianą do mnie odpowiedź
czy też jest jedynie kontynuacją moich kolejnych wątpliwości i iluzorycznej nadziei
w jaki sposób uczestniczy w tym jego zmaganiu się z samym sobą i o nią samą
i znowu naszły na niego kolejne wątpliwości
zadumał się i zamyślił przez chwilę
ale już po raz ostatni przyrzekł to sobie
zapytał siebie samego czy podziela te jego myśli czy też jest daleko i w niczym jemu niepodobna
było mu z nią już tak dobrze
ona jednak pozostawała milcząca i w niczym niezmieniona wpatrzona w niego i ogarnięta do cna i całą sobą tym kolejnym i tylko dla niej dedykowanym opowiadaniem (rok 2006)
Pobłądził
pobłądził
chociaż tak naprawdę nie wiedział w którą miałby udać się stronę
zatem nie pobłądziłem – pomyślał
a jeżeli nie pobłądził oznaczałoby to że ani w zamysłach ani też w czynach nie popełnił żadnego błędu i co najważniejsze niczego nie zaniedbał
uspokoiło go to
a więc nic straconego a i przed nim
mógł rozpocząć na nowo i kontynuować swój plan
miał tylko jedną wątpliwość
obawiał się że jeżeli ktoś odgadłby że jego pierwotny zamysł nie powiódł się wtedy trudno byłoby mu zrealizować kolejne zamierzenie
czułby się zdemaskowany upokorzony
jak dobrze byłoby gdyby nikt nie zauważył jego porażki i pogubionych myśli
byłby świadkiem jego zakłopotania
a on mógłby się speszyć i zaniechać dalszego działania
zapragnął i to bardzo dokończyć tego dzieła
nie zwykł odkładać na później albo i w ogóle zaniechać raz podjętego zamierzenia
rozejrzał się uważnie dookoła
nie było nikogo
panował półmrok
jak to dobrze – pomyślał – panuje jedynie półmrok
nawet mrok przychodził mu z pomocą
był jego sprzymierzeńcem
i to w tej jego porażce
mrok odejdzie i popadnie w zapomnienie a on dzieło rozpocznie na nowo
mrok nie trwa w nieskończoność
skąd te obawy – po raz kolejny zapytał siebie samego
przecież tak naprawdę nikt nie zauważył że stoi tutaj samotny i opuszczony
oczekuje jej przybycia
tylko ten mrok
bo przecież gdyby ktoś przechodził mógłby pomyśleć że oczekuje na czyjeś przybycie – albo że przed chwilą kogoś pożegnał – i nie dopuszczałby myśli że ona nie przyszła na umówione spotkanie
jak to dobrze że jestem tylko ja i mrok – pomyślał po raz kolejny
to mrok osłania jego pogubione i zaplątane myśli
jego zakłopotanie wynikłe całą tą sytuacją
a więc jest jego sprzymierzeńcem
zatrzymał się w swoich myślach na chwilę
nie sprawiał już wrażenia jakoby był zagubiony i w czymkolwiek przepadły
wręcz przeciwnie
wydawał się już być coraz bardziej ogarnięty pewnością swoich myśli
swoich kolejnych zamierzeń
próbował na wszelkie sposoby odnaleźć ją i przywołać do siebie
tę samą na powrót czy inną i mu nieznaną
ale czy już rozpoznaje go i czy akceptuje sposób w jaki przywołuje ją do siebie
zwątpił
ale tylko przez chwilę
bo odnajdywał ją już w swoich myślach
był tego pewien
to już wiele
teraz musiał już tylko nadać tym myślom właściwą formę i należny im temu kształt
Kiść Winnego Grona
przemierzając przez pewną krainę zatrzymał się u podnóża niewielkiego wzniesienia
przed nim roztaczał się piękny i okazały ogród o krasie porównywalnej do tych ze starożytnych ksiąg albo z opowieści najwybitniejszych ojców jego narodu
oto stał przed jednym z tych ogrodów
nie przypominał w niczym dotychczasowych opisów a i żadne słowo nie oddawało piękna widoku co przed nim się roztaczał
zatrzymał się i zszedł z wierzchowca
puścił go wolno a ten pobieżył do źródła czystej krystalicznej wody
pośród drzew owego ogrodu ujrzał przechadzającą się tamtędy cudownej urody dziewczynę
ubrana była w białego koloru tunikę przepasana wokół bioder błękitną szarfą
zbierała owoce winnego grona
ujmowała w swoje dłonie a następnie składała każdą z kiści w wykonanym z najszlachetniejszego pnącza wiklinowym koszyku
uśmiechała się przy tym łagodnie delikatnym i ledwo zauważalnym na (jej) twarzy uśmiechem
nuciła pogodną pieśń
melodia tej pieśni była mu znana/znana mu
słowa w niczym nie przypominały żadnej uprzednio usłyszanej
treść owej pieśni stworzyła ona sama
dla niego
a może tylko dla siebie
sobie nuciła tę pieśń
takie oto myśli nachodziły go
nie to nie może być
w czas kiedy młodzieńcem wielokrotnie przysłuchiwał się opowieściom o pewnej krainie i to zanim wybrał się w tę podróż aby tę krainę odnaleźć
powiadano jej mieszkańcy/krainy owej w geście przywitania kogoś im dotąd nieznajomego nucą mu nieznaną (nikomu) pieśń
jest to znak że akceptują jego obecność i że ten ktoś kto usłyszy tę pieśń i rozumie jej słowa może się ubiegać o jego twórcę
autora
i może pojąć ją za żonę
jeżeli zaś u bram tej krainy zatrzymuje się dziewczyna to młodzieniec nucąc tę pieśń daje jej znak że stała się jego wybranką
i że prowadził ją w to miejsce
zabiera ją do swojego domu i bierze we swoje władanie
bo jeśli słuchający pieśni rozpoznaje jej tony ponadto i słowa oznacza to że stworzona jest i tylko dla niego
zatrzymał się urzeczony jej pięknem i spoglądał na nią przez dłuższą chwilę
rozpoznawał słowa tony nuconej przez nią pieśni
zbliżył się podszedł do niej tak blisko aż prawie na odległość cienia drzewa tego co zrywała owoce składając je do wiklinowego kosza
ogarniał ją wzrokiem
z czasem jego spojrzenie stawało się coraz bardziej śmiałe i w końcu bez żadnego juże skrępowania
otwarte tak/podobnie jak wyznaje się najskrytsze uczucie miłości
bez ograniczeń jakiegokolwiek zakłopotania
spoglądał na nią podchodził w jej stronę i coraz bliżej
ona zdawała się być pochłonięta zbieraniem owoców winnego grona i układaniem ich do koszyku
zauważał jej dłonie nie dotykały kiści winogrona niedojrzałego
bo kiedy wyciągała dłoń ku owocom co nie powinny być zerwane wtedy siła jakaś odwodziła ją od tego
cofała jej dłoń
zbierała i układała w koszu dojrzałe (jedynie/jeno) do zerwania owoce
zauważał i to przechodząc od jednego drzewa do kolejnego czyni to jakby wedle ustalonego porządku
obraca się wokół a jej suknia w zależności od obrotu słońca po nieboskłonie mieni się różnorodnością zestawu kolorów bieli
to słońce powodowało ten stan
w końcu uświadomił sobie jej przechadzanie się pośród drzew ogrodu odpowiada układowi planet we wszechświecie i sposobowi ich poruszania się po nieboskłonie względem siebie
a ona jakoby albo niejako jedną z nich tych planet
jest jedną z tych co przynależą do ogólnego porządku wszechświata
tworzy stan ten i jest tego częścią
dostrzegł i to jakoby albo niejako wkomponowana całą sobą w naturalny obrót planet wokół słońca
jest tą co od niej albo takiej zależy światło księżyca przypływ morza urodzajność plonów obfitość zbiorów oraz wszelkich innych i pozostałych zależności
jest kimś ważnym i kimś bez kogo zakłócone byłoby prawidłowe funkcjonowanie całego układu i systemu poruszania się planet we wszechświecie
jest kimś najważniejszym i nie tylko dla niego samego
zawahał się ale tylko przez chwilę i zapytał siebie samego czy to dla niego nuciła tę pieśń
czy będzie mógł ubiegać się o nią i aby była i tylko dla niego i kiedy podchodził do niej i był już tak blisko na wyciągnięcie ręki ona obróciwszy się podała mu ze swojej dłoni dopiero co zerwaną kiść winnego grona
Dotyk Jej Dłoni
od czasu kiedy zorientował się we wszystkim czego doznawał dotychczas jest miejsce na refleksję zaczął patrzeć na otaczającą go rzeczywistość inaczej niż dotychczas
żałował jedynie sytuacji kiedy poległ i nie sprostał wymaganiom aby wytrwać do końca i być zwycięskim
wiedział rzecz wszelaka przychodzi w czas do tych co potrafią czekać i to w sposób umiejętny
postanowił nie popełnić już podobnego błędu wykorzystać każdą nadarzającą się okazję ku temu aby nie musiał powracać smagany wątpliwościami o słuszność dokonanego wyboru
takie podjął postanowienie i zechciał przy tym trwać
miał już tego pewność
nic też nie mogło go od tego odwieść
znał siebie swoją wartość i moc swoich słów
brał teraz odwet poprzednich niepowodzeń
wątpliwości
nie będzie już niewolnikiem swoich namiętności fałszywych podszeptów i zdradzieckich sprzymierzeńców
tak to sobie postanowił
sprosta sposobności aby wyćwiczyć się to w sposób jak najbardziej doskonały w tej umiejętności
poznał to winien postępować w zgodzie z prawem natury poddać się temu
natura czyni wybitnym wojownikiem
będąc nawet już pokonaną nie zaznawała klęski
upokorzona podnosi się z upadku powracając do uprzedniej bardziej okazałej świetności
postanowił całą wiedzę umiejętności będzie czerpał z sił natury
przyrzekł sobie przechodząc obok dorodnego drzewa nie tylko nie zaniedba okazji ku temu aby przyjrzeć się mocy jego konaru władzy i dumie jego rozłożystych gałęzi ale uczyni siebie na tego podobieństwo
nie spłoszy żadnego z ptaków gnieżdżących się w gałęziach tego drzewa
kiedy przechadzał się będzie polną drogą wzdłuż dorodnego łanu zboża nie tylko nie dotknie jego kłosów i to do czasu żniwa ale i jakiegokolwiek innego pędu polnej trawy
nie podepcze
nie uczyni niewolnikiem na swoim naręczu
wiedział już jaka za naruszenie porządku natury może spotkać go kara
byłby to wyrok dla niego zbyt surowy
odtrącenie przez naturę
a nie zechciał tego
ot chociażby pozbawienia go możliwości poczucia mocy pochodzącej ze świeżo zaoranej ziemi i zadanej jej bruzdami życiodajnych ran
jej zapachu
ziemia daje moc i odnawia czy to po utrudzeniu dnia pracy czy po zwycięskiej bitwie
jako wojownik wsparcia takiego potrzebował
pomnożenia swoich umiejętności posiąść ducha bojowej walki oraz nieustannego doskonalenia się
wiedział i to jako wojownik winien posiąść umiejętność połączenia w sobie cech co odnajdywał w naturze
niezłomnej siły i namiętnej delikatności
było to dla niego czymś koniecznym
jedynie takie umiejętności czynią skutecznym w boju
zbrojne oddziały pod jego przywództwem są wtedy niezwyciężone
wojownik co w boju polega jedynie na sile sprzymierzeńca z czasem obumiera i staje się statystą w końcu bezużytecznym
legendą co w zapomnienie popada
urągać temu będą naśmiewać się z niego
jest przegrany i to zanim wróg stanie u granic jego państwa albo i u bram miasta
poznał i to naruszenie spokoju natury a więc zadanie rany wydającemu urodzajne owoce drzewu albo co w gałęziach ptak uwił swoje gniazdo pozbawia możliwości uczynienia z tego takiego drzewca skutecznego w boju oręża
a nie zwykł przegrywać
zapragnął być niepokonany
jakim przedtem i dotychczas
on i jego oddziały co pod dowództwem jego i co im przewodził
dlatego też tylko niekiedy nie mogąc oprzeć się pięknu i dorodności łanu zbóż czy też krasie jego kwiatów dotykał ich delikatnie ujmując w dłonie
nigdy żadnego z nich nie podeptał nie zniszczył i nie zaniechał sposobności ku temu aby unieść je z poniżenia
dotykał i gładził je
podobnie postępował z drzewem
nie wyrządził żadnemu z nich jakiejkolwiek szkody
nie złamał gałęzi nie spłoszył zakładającego w jego zakamarkach gniazda ptaka nie odarł też z kory
zatrzymywał się jedynie niekiedy na dłużej w ich cieniu
takim pozostawał
tam trwał
niezauważalnie i przez chwilę
niekiedy popadł w zadumę
przyrzekł sobie ujmować będzie czy to pnia okazałego drzewa czy też łanu bogatych we wszelkie kwiecie i kłosy polnych zbóż jedynie w taki sposób jakby dotykał jej dłoni
nie wyrządził też krzywdy zwierzęciu tego lasu
a one na jego widok nie stawały się płochliwe
zatrzymywały się zdumione potęgą jego władzy nad przyrodą mocy jaką miał w sobie i spoglądały na niego przyjaźnie
wiedział posiadł władzę nad naturą i była mu przychylna
od natury uczył się jak stać się wojownikiem
on i natura stanowiły jedno wzajemnie uzupełniając się
natura obdarzyła go darem niezłomnej siły i namiętnej delikatności
sprawiała iż jako wojownik posiadł sztukę połączenia w sobie oraz dopełnienia owych zdolności
zdołał połączyć w sobie niezłomną delikatność z namiętną siłą
uczynić je jednym
stać się najwybitniejszym ze wszystkich noszących zbrojny oręż
ona sama też już domniemywał o tym wiedziała
była mu w tym pomocną
powiedział jej już kim jest dla niego
albo i nie
nawet tego nie był pewien
Mały Kamyczek Kalafonii
już od dawna nosił w sobie pragnienie powiedzieć jej w sposobie bycia i okazywania zresztą w sposób zupełnie bezwiedny swojej niezależności oraz dziewczęcego wdzięku odnajdywał upodobanie (w tem) aby sprostać wyzwaniu namalowania jej postaci na płótnie utrwalenia jej taką jak zapamiętał z lat dzieciństwa
zapragnął aby pozostała tylko dla niego zamknięta w drewnianych ramach tego obrazu
nie miał obaw wątpliwości sprosta temu wyzwaniu
posiadł ku temu też wszelkie umiejętności
ukończył szkołę nazywaną akademią tam gdzie nauczano jakim sposobem dobierać skalę barw zestawić je w pożądaną i temu przynależną kompozycję spoglądać na malowany model przyglądać się temu odczytać tajemnice przyrody zakamarków ludzkich stanów ducha a po to tylko aby następnie utrwalić je na płótnie
każdemu też i ze stanów ducha należy nadać konkretną i następującą po sobie formę
temu przynależną
winno być to już wiadome zanim artysta zacznie tworzyć
on nim był i to do czegoś go zobowiązywało
być artystą to wyzwanie jak żadne inne i nikomu innemu niedostępne
to ogrom trudu a niekiedy i niewyobrażalnego twórczego cierpienia poprzez które autor dzieła winien przejść
jemu trud ten nie był obcy
to nie tylko od jakiegoś czasu ale juże od dawna
uznał jednak obrazy powinny powstawać odmiennie od tego w jaki sposób posiadł tego umiejętność w akademii
powiedziano mu najważniejszym jest linia prowadzenia pędzla po płótnie i moment chwila raczej brzmi lepiej a i bardziej temu przynależne kiedy artysta malarz dotyka jego powierzchni i czyni odmiennym od pierwotnej formy
na podobieństwo malowanej postaci
jemu też tak się wydawało przynajmniej zanim rozpoczął pobierać naukę
pouczonym w jaki sposób układać rękę ujmować pędzel rysik
w sztuce tworzenia obrazów obowiązywały pewne zasady
stworzyli je mądrzy ludzie
ponadprzeciętnie uzdolnieni i geniusze minionych epok
dla potrzeb swoich i kolejnych pokoleń
zapewne takimi też byli
ci oni cały ten czas
bo gdyby nie takimi nie tworzono by szkół akademii i wydziałów gdzie przyszli adepci sztuk pięknych pobieraliby nauki
nie byłyby organizowane wystawy wernisaże ani też i okna wystawowe
nie byłoby muzeów z eksponatami co zakwalifikowane do kategorii sztuk pięknych
uznane powszechnie za albo jako ponadczasowe a i z minionej epoki
w teatrze dramatycznym wystawianej sztuce zabrakłoby albo i niedostawało tak wielu rekwizytów
albo i w ogóle by ich nie było
sami aktorzy na scenie
a więc jedynie słowo aktora niczym nieprzyodziane
tak nie może być
sztuka władania słowem byłaby o wiele uboższa
w końcu zaniechano by wystawiania sztuk w teatrze dramatycznym
nieprzywiązywanie wagi do wystroju wnętrz w teatrze prowadziłoby nieuchronnie do upadku teatru kultury i w następstwie całych cywilizacji
byłyby tylko wojny głód i zniszczenia
a z tego tylko powodu zaprzestano by malowania obrazów
utrwalania na płótnie ludzkich postaci i zdarzeń z wieków zaprzeszłych
to oczywiste i w niczym niezaprzeczalne
zapragnął na podobieństwo artystów malarzy tych z poprzednich epok utrwalić jej wizerunek na płótnie
dokonać dzieła co nie będzie poddane ocenie tych co uczyli go sztuki malowania obrazów
och jak bardzo był przeciwny tego typu zapytaniom i to z lat kiedy pobierał nauki – czyj to obraz rycina szkic albo to na tym płótnie namalowanie – jak zwykł zapytywać jeden z wykładowców
cóż za ignorancja
nieprawdaż
albo innym razem będąc w otoczeniu adeptów sztuki tworzenia obrazów ten sam ktoś zapytał kto jest autorem tego autoportretu
jak można mianem takowym nazwać tego typu dzieło
wszak to niestosowność a przede wszystkim zaniedbanie
a gdzież poszanowanie dla autora tego dzieła i zwiedzających w owym muzeum sztuki
to tak jakby zapomnieć tytuł ulubionego wiersza nie zdołać recytować z pamięci jego strof nie znać pozostałych dzieł ulubionego pisarza
po obejrzeniu sztuki w teatrze dramatycznym nie zechcieć tam powrócić
jak można zapytać artystę malarza o to kto jest autorem namalowanego przez niego autoportretu
to tak jakby nie rozpoznać który z obrazów co na wystawie nosi w sobie zalążek dzieła genialnego
sztuka obroni się sama
ukara niemiłosiernie i upokorzy za zaniedbanie okazania szacunku dziełu noszącemu w sobie zalążek nadania mu rangi dzieła genialnego
godnego wspomnień potomnych
adepci tworzenia sztuk pięknych zamilkli pozostając na słowa te obojętni
on sam polubił malowanie obrazów i to od czasu kiedy dzieciem
pewnego razu przyszedł do jego domu szklarz bo szyba z okna jego pokoju wypadła i stłukła się w kawałki
dzieciem w czas ten
zapamiętał to zdarzenie
nosi je w swojej pamięci do dnia dzisiejszego
kiedy naprawiający tę szkodę zapisywał na kartce papieru potrzebne składniki aby zrobić odpowiedniej jakości preparat do umocowania szyby w ramach okna i kiedy zastanawiał się czego brakuje wtedy podpowiedział mu potrzebna jest jeszcze kalafonia
ujmował w dłoniach mały kawałek błyszczącej mieniącej się różnorakimi kolorami i odcieniami światła kalafonii
otoczenie matka i ojciec a i sam rzemieślnik byli pełni podziwu i uznania dla jego spostrzegawczości
umiejętności zapamiętania składników preparatu do utrzymania na trwałe szyby w drewnianych ramach okna
pamiętał o tym z innego powodu
urzekło go bogactwo mieniących się barw
strumień światła wydobywający się z jego wnętrza
tak jakby zechciało być stamtąd uwolnione
przekładał kamyczek z jednej dłoni w drugą obracając go
znajdywał w tym też i upodobanie
podobała mu się intensywność zmiany kolorów porównywalna jedynie do sekwencji aktora doskonałego na deskach teatru dramatycznego
w wystawianej sztuce
zdolność a i umiejętność władania zbrojnym orężem najwybitniejszego z wojowników i to naprzeciw przeważającej sile wroga
posiadł sztukę wydobywania światła tym sposobem z jakiegokolwiek przedmiotu o wiele bardziej niż ktokolwiek inny
odnajdywał w tym swój świat
wiedział będzie malarzem twórcą dzieł co na płótnie
to ten kamyczek prowadził go przez cały ten czas i od niego uczył się sztuki malowania obrazów
pamiętał po to aby szyba tkwiła w drewnianych ramach okna potrzebna jest kalafonia
składnik ten wzmacnia samą kompozycję konstrukcji
inaczej wszystko na nic
beznamiętne drżenie szyb potrzaskanie przy najmniejszym podmuchu wiatru
podobnie w przypadku tworzenia obrazów
był w tym przekonany
przedtem nie mówił o tym w sposób otwarty i to z wielu powodów
nie był tego pewien
być może sposób tworzenia obrazów ten co nauczano w akademii jest najdoskonalszy ze wszystkich – pomyślał
stworzyli go przecież mądrzy ludzie
z czasem zauważył nikt z nich żaden z tych nauczających nie potrafi też i nie zdoła wydobyć z płótna tak wymownie skonstruowanej linii jak on
namalować bardziej wymownej postaci
wiedział już jakim sposobem posiadł tego umiejętność
zatrzymał tę tajemnicę i tylko dla siebie
sprawił tak kamyczek kalafonii co jako dziecko z takim upodobaniem temu się przyglądał
wtedy to też i zapragnął namalować jej portret
pamiętał ją z lat dzieciństwa
przyniosła mu grafitowy rysik i aby malował krajobrazy pejzaże widoki
zechciał utrwalić – w połączeniu z pełnią zestawu kolorów i padającym światłem na płótno – rysy jej twarzy odrzucone spadające jak wzburzone wody wodospadów jej bujne włosy
ujął pędzel i raz jeszcze spojrzał na kamyczek
poszukiwał tam pomocy
mienił się różnorodnością barw
zawsze taki sam i w niczym niezmieniony
to on nauczył go w jaki sposób łączyć padające światło z paletą barw
to dzięki niemu posiadł zdolność uczynienia dzieła godnego pamięci potomnych
to kamień był jego nauczycielem i dobroczyńcą
znów był wielki i zwycięski jak nigdy przedtem
wiedział już o tym
namaluje obraz i w niczym nie będzie powieleniem tych co namalował dotychczas
zadumał się ale tylko przez chwilę
spojrzał na nią raz jeszcze i nieco dłużej niż dotychczas na jakąkolwiek z postaci co utrwalał na płótnie
Opowiadanie Bez Konkretnego Tytułu
nie bądź zachłanny na więcej niż masz i ponad to co otrzymujesz
po co ci to
co z tym zrobisz
spoglądając na ciebie zauważam zamożność twoja nie ulega pomnożeniu
jest jaka jaką dotąd i dotychczas
czyżbyś miał błędne tego pojmowanie
albo co gorsza zabierając je niszczyłbyś unicestwiając samo w sobie
już na dobre bez możliwości powrotu i tego odzyskania
a więc stawałoby się bezużytecznym i na niczyj użytek
to tak jakby napisać opowiadanie nie nadając temu nazwania
przecież nikt tego tekstu nie mógłby odnaleźć
bo i jakimże sposobem jeżeli nie nadano temu tytułu
a jeżeli nawet odnalazłby to co z tego jeżeli nie wiedziałby jakim mianem zostało nazwane
jak mógłby sposobem jakowym wyrazić uznanie dla tego tekstu
a i opowiadałby o tym samemu sobie
przeczytałem ciekawy tekst albo dobre w treści opowiadanie
choćby nie wiem z jakim podziwem wyrażone to nie do końca byłoby zrozumiałe
i co z tego – powiadano by – jest tak dobre jeśli nie nadano temu nazwania
dopytywano by się o tytuł
albo gdyby ktoś czytający to dzieło chciał się podzielić tym z kimś innym
co powiedziałby
czytałem piękny tekst
i co dalej
gdyby zapytano jaki tego tytuł a nie potrafiłby odpowiedzieć to słuchający mogliby domniemywać tekstu tego w ogóle nie czytał albo co gorsza tekst ten nigdy nie istniał bo nie został przez nikogo napisany
słusznym mogłoby się wydawać ich przypuszczenia
popadłby w niełaskę albo i spotykałby się z lekkim co prawda acz zauważalnym pełnym ironii uśmiechem przysłuchujących się temu
a sam tekst popadłby w zapomnienie
oczywiście zdarzyłoby się tak ale tylko wtedy gdyby tekst ten rzeczywiście istniał bez nadania temu nazwy
dziełu co napisane należy nadać konkretny i zdeterminowany tytuł
jest to warunek konieczny ku temu aby nie popadł w nicość i zapomnienie
zarówno autor jak i jego dzieło
nie bądź pożądliwy i nienasycony w swojej nieograniczonej i ponad miarę zachłanności
nadaj swoim myślom konkretną i wiadomą nazwę
powiedz otwarcie czym są i jakie jakim ich miano
wyjaw kim jesteś ty sam
popatrz i przyjrzyj im się
oni nie wiedzą co ze sobą zrobić
nie wiedzą nawet czym jest to co ich teraz spotyka
nie zarzucaj mi czynię ciebie winnym tego zajścia
skąd to na nich naszło i kto jest tego sprawcą
i czy to co na nich nachodzi jest od ciebie czy czymś niezależnym
nie wiem i tego kim ty jesteś
to jakim jesteś ty sam zależy od ciebie czy jest czymś niezależnym
podobnie jak ty niekiedy stanom co na mnie nachodzą nie potrafię nadać konkretnej nazwy
zdarza mi się to dosyć często
odmiennie od ciebie to wiem jak i to majętność i sztuka posiadania nie jest wszystkim i ponad miarę
nie o wszystkim też i stanowi
nie jest to też i tak zawierają się same w sobie i istnieją tylko dla siebie
wręcz przeciwnie
bogactwo jest złudne i nie daje pełni zadowolenia
nie tłumacz się szukając pokrętnych dróg wyjaśnień to co się zdarzyło nie pochodzi od ciebie
powiadasz jesteś tym co poszukuje tych co siebie w końcu odnajdują czy tak
dobrze pojmuję
pomagasz im się jedynie odnaleźć
aby byli ze sobą
razem
oni
i nikt inny
na zawsze i wbrew przeciwnościom co na nich nachodzą
musisz być tym swoim działaniem bardzo zapracowany
tak przypuszczam
a i ponad wszelkie wszelakie dostępne mi zrozumienie
tego pojmowanie
powiadasz; tych dwojga wcale nie szukasz nie poszukujesz też
oni sami przychodzą do ciebie
nie jakoby przechodzą obok
czy tak
i co
zatrzymują się
ale po co i jakim sposobem sprawiasz zatrzymują się i takimi pozostają
pozostaną
przed sobą w bezruchu i w siebie zapatrzeni
ty tak chcesz tak sprawiasz czy też oni sami tego chcą spowodowane jest to za przyczyną ich samych
powiadasz aby ich odszukać nie czynisz żadnego starania
wcale tez ich ich nie odszukujesz
no tak
ale jak już ich odnajdziesz czy też jak podtrzymujesz kiedy sami siebie odnajdują to jakim ty i w jaki sposób postępujesz
czy jest to tajemnicą czy też możesz mi o tym opowiedzieć
to oni sami siebie znajdują a ty jedynie przyglądasz się temu ich odnajdywaniu
czy tak
ale jaka w tym twoja rola i co tobie przypisane
powiadasz w tym ich odnajdywaniu się nie ma twojego udziału i nie czynisz żadnego starania niczego ponad to co sytuacja ta sama w sobie zawiera
powoduje
byłbyś w tym zajściu kimś neutralnym
nic nie odpowiadasz uśmiechasz się znacząco
sam do siebie czy też z innego powodu
co tym
z moich przypuszczeń domysłów dociekań całej tej zaistniałej sytuacji co mnie teraz znajdujesz
milczysz i nic nie odpowiadasz
nie chcesz czy też odpowiedź na to pytanie nie stanowi twoich kompetencji
przerasta cię
zdajesz się mówić: popatrz na to jego na nią spoglądanie i na zakamarki w odpowiedzi jej uśmiechu
poznałem już twoje myśli i wiem kim ty
wiedz; mam tego zdolność
przyznam (jak dotychczas) nie spotkałem kogoś takiego jak ty
na twoje tego podobieństwo
tak tajemniczy w pełni sprzeczności sam w sobie
a tak w ogóle to kim ty jesteś
mężczyzną czy niewiastą
kimś
tak to wiem i na pewno jesteś tym kimś ale jakiego rodzaju
a może jesteś tylko ot takim stanem zjawiskiem albo jedynie eksperymentem i to nie do końca zdefiniowanym ani też i przeprowadzonym
pojęciem pewnym zjawiskiem i też nie do końca określonym
zbyt wiele zarzutów nieuzasadnionych pretensji pod twoim adresem tak sobie pomyślałeś
podtrzymujesz to
czy poprawnie odczytuję twoje myśli/myśli te twoje
wydaje ci się nie posiadłem zdolności odgadywania takich i temu podobnych stanów
rozpoznania ich
tego
uczynić je wiadomym znane a i wyłącznie na mój użytek
zdajesz się mówić przyglądasz im się jeno – tym co odnaleźli się – przysłuchujesz im się
wyznaniom i ich na siebie spoglądaniu
uczysz się od nich w jak ty sam winieneś zachowywać się w podobnych sytuacjach
teraz to już nic z tego nie wiem
jesteś kimś panującym nad tą zaistniałą sytuacją pojmujesz jej znaczenie czy też kimś pobierającym w tej dziedzinie nauki
ogólnie przyjęta zasada mówi ktoś powołany do czynienia czegokolwiek to już z samej natury winien być w umiejętności sztuce tego pojmowania w stopniu co najmniej elementarnym kompetentny
w dalszej kolejności następstwa zdarzeń w pełni pojmować tego sens
być może nie w pełni wszak ciągle uczymy się w jaki sposób/jakim sposobem nowym doświadczeniom nadać tego pojmowanie
przyglądasz im się i uczysz się od nich
czego to uczysz się i jak to twoje spoglądanie sprawia stajesz się coraz bardziej doskonały sam w sobie i zyskujesz zdolność udzielenia tego innym
tym z następnych wieków przyszłych pokoleń
patrz jak (oni) szukają siebie nawzajem
poszukują raczej
a ty
przyglądasz im się
to ci wystarcza
domniemywasz im też
niczego im już nie potrzeba
ponad to
nawet twojej obecności
powiadasz po to abyś mógł spełnić swoją powinność wystarcza jeśli pozostają dostępni tobie ich obydwoje w tym samym czasie i w zasięgu twojego wzroku
zauważ; nie zwracają na ciebie uwagi
nie dostrzegają ciebie
wydają się być ponad tobą i tak jakbyś nie był im w ogóle potrzebny
nie wydają się być tobą zainteresowani
powiadasz jest to typowe zachowanie tych takich co sprowadzasz w to miejsce czy też jakoby oni sami w takich okolicznościach siebie odnajdują
tak powinno być
powiadasz abym to ja przyjrzał im się uważniej i zauważył to on spogląda na nią a ona przywołuje go do siebie łagodnością swojego uśmiechu
powagą raczej
nie tylko tak być powinno ale tak zachodzi
zauważ też i to spoglądają na siebie nieco pobłądzonym wzrokiem
jakby powodowała to jakaś nieznana im dotychczas siła
moc zjawiskowość co jej nie znają
nie poznali
obydwoje
on i ona
jakby nie poznali ze zrządzenia jakowego na nich nachodzi
czym jest ponad to
od nich samych nie pochodzi
tego mam zupełną pewność
wydaje mi się jest im z tym dobrze
powiadasz to naturalna droga postępowania tego typu zdarzeń innego też i nie zaakceptowaliby
to już zbyt wiele jak dla mnie
same sprzeczności
niedomówienia
nie znoszę tego
gubię się już w tym
preferuję jasne jedynie i klarowne sytuacje
innych nie akceptuję
powiadasz ta sytuacja i jak żadna inna jest dla nich obojga jak najbardziej zrozumiała
innej nie zaakceptowaliby
dla ciebie też
doprawdy zdumiewające
czyżby brakowało mi czegokolwiek w pojmowaniu tego typu zdarzenia życiowej mądrości doświadczenia a i dobrej woli
o brak któregokolwiek z nich nie możesz mnie posądzać
spełniam wydaje mi się warunki ku temu aby zrozumieć tę sytuację
uwarunkowania
zdajesz się mówić mądrość doświadczenie czy też dobra wola nie jest potrzebna w pojmowaniu tej czy temu podobnych sytuacji
to cóżby to było innego
przyznam coś takiego na mnie nie przyszło
a ty jakim z tą moją niepewnością i czy obojętne ci to moje zagubienie
spójrz na niego na nią ich obojga
powiadasz oczekuje na znak ona akceptuje tę jego tutaj obecność
nic ponad to
a twoja rola i zaradzenie niezręczności tej sytuacji na czym miałaby polegać
ty zamiast pomóc im choć mam na myśli teraz jego aby mógł odczytać dany mu przez nią znak akceptuje jego obecność ty ze zwiększoną siłą potęgujesz napięcie tej sytuacji
nie zależy to od ciebie czy odpowie na jego spojrzenie i zaradzi niezręczności tego zdarzenia
nie jest to twoje posłanie powinność
to co tym jest
i na czym polega
czyżby twoja rola już się skończyła
nic ciebie nie wzrusza zdarzenie to nie dobiegło końca
zauważ jak wydają się być zakłopotani opuszczeni i zagubieni
takimi chcesz ich pozostawić
zdajesz się mówić to się zdarza i to dosyć często innym razem niekiedy
za to zawsze w tego typu sytuacji
komu
tobie
im
nam wszystkim
mi coś takiego nie przydarzyło się
czyżbym w czymś niedostawał albo i na doświadczenie takowe nie zasługiwał
od takowego stanu byłbym uwolniony
zaleta to czy wada
korzyść czy strata
potrafisz na to pytanie dać mi odpowiedź
spraw abym i ja mógł pojąć znaczenie tej sytuacji
czy poznanie jej byłoby dla mnie korzystne i w czymś przydatne
uczyniłoby mnie lepszym doskonalszym bardziej wrażliwym
dostąpię poznania czym to co na nich nachodzi
powiadasz nie są opuszczeni bezradni w czymkolwiek zakłopotani nie ma innego sposobu doprowadzić tego typu zdarzenia do końca tego uwiecznienia a innego nie zaakceptowaliby
czy nieznajomość tego typu zdarzeń czyni mnie uboższym i mniej wiarygodnym
wydajesz się mówić to co się teraz wydarzyło jest dostępne jedynie twojemu i im poznaniu
bardziej im aniżeli tobie samemu
chcesz powiedzieć nikt z otaczających tych dwoje nie rozpoznał ani też nie jest im dane uczestniczyć i to w najmniejszym stopniu w poznaniu tej sytuacji
napięciu i nieprzewidywalności
tego czym ta sytuacja
powiadasz dostępna jedynie im tym dwojgu
a więc nikt inny nie bierze w tym udziału
oni jedynie
i ty
doprawdy przedziwna sytuacja
zauważam ona swoim spojrzeniem wydaje się oddawać mu zwierzchnictwo zarządzania nad jej niezależnością
i tylko jemu i nikomu innemu
a sytuacja ta sama niejako w sobie w niczym nie wydaje się jakoby niezręczna
innej nie zaakceptowaliby
jest to ich przywilej
im tylko należny i nikomu innemu spoza nich dwojga
nic w tym złego
jest im z tym dobrze
po to aby zrozumieć tę sytuację winienem przyjrzeć się jego na nią spoglądaniu i zakamarkom jej uśmiechu
ich sobą zadziwieniu
tam znajdę odpowiedź
ty sam uczysz się od nich
a jakimże sposobem dochodzisz do poznania takich podobnych temu sytuacji
czy na podobieństwo jak ja zmagając się sam ze sobą czy też ktoś ci o tym opowiedział/
z opowiadań
przyznaję nie posiadłem sztuki odgadywania czyichś myśli
a i to; umiejętności
wydajesz się mówić nie potrzebujesz wiedzieć jakimi oni sami w sobie ażeby wiedzieć kim są dla siebie
(a że tak zapytam); kim ty w ogóle jesteś
Posłowie
chcę nadal spoglądać na ciebie patrzeć w twoją stronę
zapytasz – dlaczego
chcę mieć pewność odgadłaś myśli moje
albo tę jedną
wszystkie inne i pozostałe są bez znaczenia
dla mnie ma znaczenie tylko ta jedna
to ta co ty odgadłaś
odgadujesz
tak ale czy na pewno wierzysz w nią
bo myśl ta pochodzi ode mnie
a być może jest już naszą wspólną własnością
tajemnicą
także i twoją
ale czy i ty tak jak ja ją zatrzymasz
zatrzymałaś
tę tajemnicę i to tylko dla siebie (rok 2006)
Wszelkie Prawa Zastrzeżone: Autor I Opracowanie – O Marek Mularczyk Omi
Etiuda Dla Nieznajomej

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij